Lifestyle Polecane

3,2,1… Zaczęło się! Miłość w Krakowie znów rozkwita, ale trzeba za nią słono zapłacić

No ile takie coś może kosztować? Dla niektórych to wyrzeczenie na dwie godziny, inni potrafią wybulić nawet 500 złotych. Nie mamy już jednak wątpliwości, że Walentynki w Krakowie rozgościły się na dobre i tylko czekamy aż tłumy mieszkańców wylezą nad Wisłę, by właśnie 14 lutego w miłosnym uścisku nakarmić łabądki.

Facebook krzyczy, w kinie bombardują, w mieście nie sposób się przed tym uchronić. Do Walentynek jeszcze tydzień, a Kraków już zaczyna oplatać miłosne szaleństwo.

“Zamów stolik już dziś na ten wyjątkowy dzień w roku” – krzyczy profil facebookowy jednak z krakowskich restauracji w okolicach Radia Kraków. Ani to jakieś ekskluzywne miejsce, ani modne, ani słynne. Za to za kolację walentynkową dla dwóch osób zapłacimy tam… ponad 500 zł. 

I to nie Sylwester, z czterema daniami ciepłymi, flaszką wódki, orkiestrą i zabawą do samego rana, ale zwykłe menu na kolacje. Ale OK – kogo stać, ten idzie.

Ten, co lubił ostro

Kolejny pomysł – kino. Sieciówki już powyklejane plakatami z filmem o Grey’u, co lubił ostro. Przed seansem również jego reklama z adnotacją, żeby nie zapomnieć o Walentynkach. Co prawda do tego święta jeszcze tydzień, ale na pewno pojawi się promocja: popcorn w pudełku z serduszkiem i dwie cole w zestawie tylko 49,90.

Niewielki osiedlowy market. Tam gdzie zawsze leżała prasa codzienna, dziś już zalegają wielkie serca z pomadkami. 

I dalej facebook: “Wkrótce Walentynki! A to znaczy, że teraz najlepszy czas, żeby kupić prezent dla ukochanego człowieka. Do państwa uwagi przedstawiamy kolekcję skórzaną na każdy smak. Szyjemy na miarę, i oczywiście z miłością”- głosi idiotyczne hasło reklamowe, a my właśnie mamy przed oczami panią podczas siódmej godziny pracy, która z miłością przyszywa lamówki do kozaków dostając 10 zł brutto za godzinę.

“Konserwuj swoją miłość”

Z kolei równie poirytowani walentynkowym wariactwem znajomi, przesłali nam reklamę z jednego sklepu spożywczego. Cóż, kwintesencja przaśności:

 

Na serduszka natknęliśmy się też w tramwaju, w największych sieciówkach, na reklamach rozwieszonych po mieście. Generalnie nic nam do tego, że ktoś chce się w to bawić, ale jak ktoś przegina i uważamy to za absurd, to o tym piszemy.

Spodobała nam się za to jedna walentynkowa akcja, też na facebooku. A mianowicie ta: 

fot. printscreen z Facebooka

I tak, w to wchodzimy. Z dziką rozkoszą!

dn

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay