Kultura

Była wiceprezydent Krakowa odchodzi z PISF. “Wymuszali na mnie dymisję”

Magdalena Sroka, była wiceprezydent Krakowa, została odwołana z funkcji szefa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. – Bezsprzecznie […] w całej tej sytuacji nie chodzi o mnie, chodzi o odzyskanie kolejnej instytucji przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego bez względu na koszty, bez znaczenia dla powodów i bez poszanowania prawa – napisała Sroka na Facebooku.

Z wnioskiem o odwołanie Sroki wystąpił minister kultury Piotr Gliński.

Powodem miał być list, który wysłano do odpowiednika PPISF w Stanach Zjednoczonych. W jego treści miały się znajdować opinie mówiące o złym traktowaniu polskiej kinematografii przez obóz rządzący.

Teraz Sroka na te zarzuty odpowiedziała na Facebooku. Oto cały jej wpis:

“Szanowni Państwo,

Tuż po zakończeniu 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, uznanego za jeden z najlepszych w historii, w pierwszą rocznicę śmierci Mistrza Andrzeja Wajdy, zostaję odwołana z funkcji szefa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. W opinii Rady Instytutu decyzja ta jest bezprawna. Do dziś żaden z przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie skontaktował się ze mną, aby przekazać mi odwołanie, zatem nie mogę odnieść się do użytych w nim argumentów.

Jednak ta decyzja nie jest dla mnie zaskoczeniem, gdyż przedstawiciele resortu kultury od kilku miesięcy nieskutecznie wymuszali na mnie podanie się do dymisji. Nie będę wyliczać efektów mojej pracy, dość podkreślić, jak wielką satysfakcję sprawiają mi kolejne wielkie nagrody dla polskich filmów i ich Twórców, błyskotliwe debiuty i rozwój niezależnego kina czy pozyskanie 78 mln zł środków europejskich na rekonstrukcję cyfrową skarbów polskiej kinematografii.

Dziękuję wszystkim za wsparcie. Zawłaszczanie przez polityków niezależnych instytucji kultury, które zapewniają twórcom pluralizm i wolność wypowiedzi, może w mojej ocenie prowadzić do ograniczania swobód obywatelskich, o którym mówił i przed którym przestrzegał nas w swoim ostatnim filmie Mistrz Andrzej Wajda.

Polskie kino jest w fenomenalnej kondycji. Zaczyna swoją wielką światową podróż i ma szanse na trwałe zagościć w kilkudziesięciu krajach świata. Polskie kino to wybitni, odważni, mądrzy i wolni twórcy. Wolność artystyczna jest w Was i nikt nie może jej Wam zabrać. To wy budujecie narodową kulturę, stwarzacie przestrzeń, w której krytycznej analizie można poddać społeczeństwo i jego przywary, toczyć bezkrwawe spory o kształt świata i system wartości, rozwijać umiejętność myślenia i oceny, budzić emocje i empatię, kształtować wrażliwość i dobry gust, uczyć różnorodności i tolerancji, oswajać strach przed obcym 
i nieznanym.

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego twierdzi, że odwołuje mnie z powodu listu do senatora Christophera J. Dodda. Pod listem w istocie widnieje mój podpis, a zatem wyłącznie ja ponoszę odpowiedzialność zarówno za jego treść, jak i fakt doręczenia do adresata. Jednak list został wysłany w maju, był skierowany wyłącznie do senatora, który kilka dni po jego otrzymaniu otrzymał ode mnie przeprosiny wraz z informacją, że zawarte w liście treści nie są oficjalnym stanowiskiem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, uzupełnioną o opis sytuacji, w jakiej doszło do przesłania mu takiej korespondencji.

Wyjaśnienia przyjął z pełnym zrozumieniem i nadał temu wydarzeniu jedyny właściwy ton i proporcje, pisząc: „Thank you for your kind and graceful note. There is no need to apologize; I understand the circumstances and sympathize with your colleague’s innocent mistake”. Sprawy kadrowe rozstrzygnęłam wcześniej i nie ma powodu do nich wracać.

Pełne wyjaśnienia w kwestii omyłkowego wysłania tego listu złożyłam w MKiDN już w czerwcu. Podobne wyjaśnienia przedstawiłam Radzie Instytutu. Od tego czasu do 9 października trwał proces podejmowania decyzji o odwołaniu: medialnie list został ujawniony ponad 4 miesiące po jego wysłaniu, a jedynym podmiotem, który poza Polskim Instytutem Sztuki Filmowej z całą pewnością posiada kopię listu, jest Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Szkoda na wizerunku zarówno PISF, jak i Polski z całą pewnością dokonała się – o ile się dokonała – w momencie jego upublicznienia. Za to odpowiedzialność ponosi ujawniający.

Bezsprzecznie zatem w całej tej sytuacji nie chodzi o mnie, chodzi o odzyskanie kolejnej instytucji przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego bez względu na koszty, bez znaczenia dla powodów i bez poszanowania prawa.

Zaszczytem i przyjemnością była praca z Państwem. Za odwagę i solidarność raz jeszcze bardzo Wam dziękuję.

Magdalena Sroka”

dn

zdjęcie tytułowe / fot. PISF