Miastoman Polecane

Chcecie odzyskać park od Kościoła? Oto, jak to zrobić. Pomożecie?

Kościół poszedł po całości tak bardzo, że czas, aby krakowianie upomnieli się o park w ścisłym centrum Krakowa! Weźmy sprawy w swoje ręce i zaapelujemy do księży, aby udostępnili kawałek zieleni. W swoim cotygodniowym komentarzu, Miastoman apeluje, abyśmy pokazali Kościołowi, co myślimy o jego pazerności. O tym, jak to zrobić, przeczytacie poniżej. A wystarczy jedno kliknięcie.

W tym tygodniu Miastoman pisze także o “miszczach” PR z Ubera, Krakowskim Alarmie Smogowym, obecnym prezydencie Krakowa i – być może – jego pomazańcu.

No to zaczynamy!

Ubodzy, co zadają się z salwatorianami

Wprost nie mogłem uwierzyć, kiedy przeczytałem, ile zażądali księża salwatorianie za park Jalu Kurka. Temu, kto nie wie o co chodzi – pokrótce przypominam. W samym centrum miasta znajduje się zamknięty, niedostępny dla Krakowian kawałek zieleni, należący do zakonu. Magistrat zainteresowany jest jego odkupem, powołał więc rzeczoznawcę, który kilkanaście arów wycenił na 4 miliony złotych. Tymczasem salwatorianie chcą… 14 milionów. Więcej: “Pazerność Kościoła nie zna granic! Tym, co zrobili, przebili wszystko!”

Zatrzęsło mną tym bardziej, że na stronie salwatorian czytam takie oto czcze deklaracje: „Żyjemy według rad ewangelicznych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. (…) Potrafimy pięknie się różnić i stanowić jedną rodzinę złączoną ideą zbawiania świata. (…) towarzyszymy tym, którzy żyją w przyjaźni z Jezusem oraz docieramy do tych, którzy jeszcze nie uświadomili sobie Jego wielkiej Miłości.”

Myślę, że my, mieszkańcy Krakowa, możemy Wam również powiedzieć kilka słów o ubóstwie i przyjaźni śląc maile do prowincjała.

Strona www salwatorian udostępnia odpowiedni formularz – TUTAJ. Napiszmy, powiedzmy, co o tym myślimy. Zachęcamy Was do kontaktu z księżmi. Może pod presją mieszkańców Krakowa zdecydują się udostępnić im park w samym sercu miasta.

„Miszczowie” PR-u

Ostatnio mam wrażenie, że namnożyło się nam nie tylko coachów i trenerów od rozwoju personalnego, ale i domorosłych znawców PR-u. Za darmo, w Internecie można znaleźć mnóstwo dobrych rad, jak  radzić sobie z opinią publiczną. I nigdy nie podejrzewałem Ubera o korzystanie z takich porad, aż do historii z Krakowa, gdzie po raz pierwszy doszło do rękoczynów pomiędzy kierowcami Ubera a taksówkarzami. Sprawa zrobiła się poważna, bo ktoś oblał ich samochody kwasem, ktoś poprzecinał opony.

Żeby było jasne – żadnej agresji nie popieram. Ale komunikat Ubera po tych wydarzeniach mocno mnie zaskoczył. Otóż rzeczniczka firmy, żąda, by tego rodzaju patologiami zajął się… magistrat. Litości, pani rzecznik! Cóż to za nieporadne odwracanie kota ogonem? W Polsce bandyterką zajmuje się policja! Urząd Miasta nie jest od pilnowania karoserii samochodów kierowców Ubera. On jest od pilnowania, by zgodnie z prawem, osoby wożące ludzi miały odpowiednie uprawnienia. I jestem pewien, że akurat z tego zadania urząd będzie wywiązywał się znakomicie. Brzydkie zagranie, bardzo brzydkie.

Krakowski Alarm Samochodowy

Oj, KAS-ie, KAS-ie, jak ja lubię Was w podstawowej działalności, a nie lubię kiedy mizdrzycie się do publiki… Słusznie zerwało się Wam w komentarzach po opublikowaniu filmiku z Rynku Głównego, na którym rankiem pojawiły się samochody dowożące towar do lokali, i – jednocześnie – obsługa rozkładająca festiwal nauki.

No, jak napisał jeden z Internautów, nie da się w tym kraju za garść paciorków wynająć murzynów, którzy na własnych plecach przeniosą beczki z piwem, kartony z sokami, czy kosze chleba, by odwiedzający Rynek mieli co wypić i zjeść. Do godziny 10 każdego dnia zaopatrzenie ma prawo po Rynku jeździć. Nie zmienicie Rynku w Skansen, na którym życia nie ma. A skoro jest życie, musi być i dostawa i sprzątanie. Za jedno tylko daję plusa Wam i autorom filmiku – dzięki interwencji (choć akurat nie taki miał być jej zamysł), urząd naliczył kary za brak specjalnych mat pod ciężarówkami, które dowoziły najcięższy sprzęt.

Cezar i pretorianie

Przeczytałem ostatnio dwa dobre wywiady na KRKnews.pl. Jeden z Piotrem Kempfem, dyrektorem Zarządu Zieleni Miejskiej, a drugi z Jackiem Majchrowskim, prezydentem mojego miasta. Ten pierwszy, dał się podpuścić dziennikarzowi, i wyznał, że marzy czasem o fotelu na placu Wszystkich Świętych. Ten drugi – nie dał się podejść żadnemu pytaniu dziennikarza, który usilnie dopytywał, czy obecny włodarz miasta będzie kandydował w następnych wyborach.

Za to Majchrowski powiedział, co myśli o kandydowaniu Kempfa:  „(…) prowadzenie miasta i prowadzenie Zarządu Zieleni Miejskiej to zupełnie coś innego. ZZM da się prowadzić ręcznie, sterować na bieżąco. Miasto to za duży organizm, aby można było to robić. (…) Kempfa przenosimy na listę za parę lat, po następnej kadencji.” Czasami warto poczekać na coś dłużej, bo wtedy smakuje lepiej…

Miastoman

Znajdź także Miastomana na Facebooku – tutaj.

Zdjęcie tytułowe: DrabikPany via Foter.com 

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Zobacz także:

Pomnik Kaczyńskiego powstanie z pieniędzy krakowian?!