Lifestyle Polecane Polityka

Politycy chcą zmian w prawie dotyczącym… oglądania porno. “To cenzura!”

O takim pomyśle rządu robi się coraz głośniej, a informuje o tym Dziennika Gazeta Prawna. Czy to oznacza, że wkrótce nikt już nie będzie mógł sobie włączyć filmu porno bez poinformowania o tym?

Wyglądałoby to tak – we wszystkich komputerach zostałyby zablokowane strony z treściami pornograficznymi, ale też każdy (zapewne pełnoletni) mógłby je odblokować. W jaki sposób? Informując o tym swojego operatora, który prowadziłby specjalny rejestr.

“Niebawem wszelkie domeny, za pośrednictwem których oferowane są nielegalne produkty lub usługi, mają zostać zablokowane” – pisze Dziennik Gazeta Prawna.

To cenzura!

Zdaniem gazety rząd planuje utworzenie centralnego rejestru domen, do którego urzędnicy będą wpisywali strony internetowe, które dostawca usług telekomunikacyjnych będzie musiał zablokować. Odblokowanie tych z pornografią miałoby być proste, ale problem jest inny – w taki sposób powstanie rejestr osób, które oglądają porno.

W tej sytuacji internauci stawiają sprawę jasno – według nich to cenzura internetu.

DGP informuje, że oprócz porno na cenzurowanym mają być także nielegalni bukmacherzy, oferowanie usług przejazdu bez odpowiedniej licencji (np. Uber ), handel dopalaczami oraz lekami niedopuszczonymi do obrotu w Polsce itp.

Co na to ministerstwo?

Ministerstwo Cyfryzacji odniosło się do artykułu DGP. W oświadczeniu czytamy:

  1. Przedsiębiorcy telekomunikacyjni, w związku z pojawiającymi się propozycjami nakładania na nich obowiązku blokowania różnych stron internetowych świadczących nielegalne usługi (np. sprzedaż dopalaczy i narkotyków), zwrócili się do Ministerstwa Cyfryzacji z propozycją utworzenia jednego rejestru takich stron.
  2. Taki rejestr powielałby funkcje obecnego rejestru prowadzonego w oparciu o przepisy tzw. ustawy hazardowej. Jego celem miałaby być jedynie minimalizacja i optymalizacja kosztów po stronie przedsiębiorców telekomunikacyjnych, którzy będą mogli w jednym, a nie w kilku rejestrach, sprawdzać jakie strony powinni blokować.
  3. Rejestr jako taki nie będzie posiadał funkcji blokowania automatycznego. Decyzja o wpisaniu danej strony do rejestru (tym samym o konieczności jej blokowania przez operatorów) podejmowana będzie przez właściwy organ (np. ministra finansów) na podstawie przepisów ustawy.
  4. Sugerowanie jakoby taki rejestr miał świadczyć o chęci wprowadzenia cenzury internetu jest daleko idącym nadużyciem i nadinterpretacją.

Co będzie dalej? Na rozwój sprawy z niepokojem czekają miliony Polaków.

dn, Dziennika Gazeta Prawna

fot. Pixabay