Aktualności Miastoman Polecane

Chodźmy na lody, zanim PiS zaleje nas betonem!

– Betonowanie to się dopiero zacznie! Wbrew władzom miejskim, wbrew mieszkańcom, będzie mógł wojewoda lać beton gdzie mu się zamarzy – pisze Mistoman w swoim cotygodniowym felietonie dla KRKnews.

Nasz publicysta w swoim stylu obraża, obrzuca błotem, gnoi, wyśmiewa komentuje rzeczywistość, która z dnia na dzień staje się coraz bardziej kolorowa. Odpowiedź na pytanie, czy są to odcienie czerni czy różu postawiamy Wam, Drodzy Czytelnicy.

A tymczasem zapraszamy do lektury.

Jak trwoga, to do… wojewody?

Chwalą się na facebooku radni PiS (i przystawek PiS-u), że spotkali się z wojewodą małopolskim Piotrem Ćwikiem. Taki zbieg okoliczności, że dwa dni po niezbyt udanej sesji nadzwyczajnej radni miejscy całym klubem lecą do przedstawiciela rządu w terenie omówić „sytuację w naszym mieście w kontekście m.in. ostatniej sesji nadzwyczajnej”. No ja się nie dziwię – miał być sukces, miał prezydent kwiczeć z powodu „betonowania miasta”, tymczasem sukces był niewielki, w zasadzie kompletnie nie dało się go zauważyć.

Co gorsza – Jacek Majchrowski w pierwszych słowach na sesji zwrócił uwagę, że betonowanie to dopiero się zacznie… W ramach rządowego programu „mieszkanie plus” będzie mógł bowiem właśnie wojewoda nie bacząc na decyzje planów zagospodarowania przestrzennego wydawać decyzje: tak, akurat w tym miejscu może powstać megawielkie osiedle na 30 tys. ludzi. Tak, wbrew władzom miejskim, wbrew mieszkańcom, będzie mógł wojewoda lać beton gdzie mu się zamarzy – wszystko, by naród-wyborców tanimi mieszkaniami uszczęśliwiać. Tak się zatem zastanawiam, czy aby radni PiS nie poszli do niego z gotowymi lokalizacjami – gdzie może sobie osiedle postawić…

Lawina fekaliów zalała Kraków. “Rzadkie” argumenty radnych PiS

Jestem przeciwnikiem wolnych niedziel

Od tygodnia jestem zdecydowanym i zaprzysięgłym przeciwnikiem wolnych od handlu niedziel. Nie, nie dlatego, że nie zdążyłem zrobić zakupów (zdążyłem, pisałem o tym w zeszłym tygodniu). Nie dlatego, że jak niektórzy politycy lub politykierzy PO potrafię z braku pieczywa w piekarni zrobić problem polityczny.

Z czystej wygody. Nie mogłem zjeść lodów w Arlekinie! A poprzednia niedziela była dniem wyjątkowo słonecznym, ciepłym i takim… wiosennym. I takim pełnym ludzi. I takim, że nie było jak usiąść na Rynku! Nie podoba mi się zatem pomysł wolnych od sprzedaży niedziel. Ci ludzie, którzy zajęli mi miejsce w cukierni – zwykle przesiadywali w centrach handlowych. Zobaczę zatem czy w ten weekend, kiedy pogoda ma być brzydka, będzie miejsce w kawiarniach. Choć pogoda może w ogóle nie sprzyjać wyprawom na lody…

Złowione w sieci

Widziałem, opieszały był

Doceniam delikatność z jaką Gazeta tzw. Krakowska potraktowała urzędników po zmianie swego redaktora naczelnego. Państwo pamiętają? Po tym jak przyłapano redaktora naczelnego tej gazety na wykonywaniu pracy polegającej na redakcji tekstów dla wiecznego kandydata Łukasza Gibały, Wojciech Harpula pożegnał się ze stanowiskiem. A jak zmienił się naczelny, zmieniła się też linia redakcji.

I czytałem otóż w tytule, że „opieszali urzędnicy z ZIKiT doprowadzają do wykolejeń tramwajów”. I że prezydent powinien „rozważyć zmianę na stanowisku dyrektora ZIKiT”. Dziękuję Gazecie tzw. Krakowskiej. Dziękuję za oszczędzenie tych, którzy mogli być bohaterami tekstu, a nie byli. Bo mowa głównie o anonimowych urzędnikach, i tylko krwi dyrektora dziennikarze się domagają. Jestem pewien, że za poprzedniej ekipy udałoby się wyśledzić co najmniej wiceprezydenta Trzmiela (jeśli nie samego Majchrowskiego), który majstrował przy torowiskach…

Przyłoży się interpelacją

Państwo wiedzą, że mam dziwne hobby – czytam gazety, odróżniam urząd wojewódzki od marszałkowskiego, marszałka od prezydenta miasta, wiem też, który radny uciekł z PO do PiSu lub Gowina. Oglądam też na przykład sesje Rady Miasta Krakowa w Internecie. I patrzyłem ostatnio na to, jak pani dyrektor z Urzędu Miasta prezentowała radnym „białą księgę” dot. przejmowania nieruchomości w Krakowie. Tłumaczyła, pokazywała, objaśniała. Dziwiło mnie, że taka cisza jest na sali obrad…

Dopiero na zdjęciach w gazetach zobaczyłem, że na sali było może czterech, może pięciu radnych. Reszta? Któż to wie? Wszak oni wszystko na temat reprywatyzacji wiedzą lepiej. A jak nie wiedzą – zrobi się jakąś interpelację. A potem upubliczni w atmosferze sensacji. Po co słuchać urzędnika, który specjalnie dla nich przyszedł im to wyjaśnić…

Jest „Biała księga nieruchomości krakowskich”. Jak miasto odzyskało ponad pół tysiąca lokali

Miastoman

Znajdź Miastomana także na Facebooku – TUTAJ.

Zdjęcie tytułowe: Pixabay

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Zobacz także:

Kogo stać na apartamenty z widokiem na Wawel?!