Miasto

Cinemon. Więcej niż “chłopcy grający do muzyki”

– Upadły Lizard King, Schizofrenia… Mile Stone’a też już nie ma, a Kotkarola zamyka się od stycznia. To straszne. Faktycznie, jest problem żeby znaleźć miejsce na koncert i przy okazji się  za często nie powtarzać. Bardzo dobrze nam się grało na premierze naszej płyty w Alchemii. W ogóle do tej pory lubiliśmy występy w Krakowie. Mieszkamy tu, więc było to dla nas najbardziej oczywiste miejsce – mówi w rozmowie z KRKnews.pl Michał Wójcik,  gitarzysta i wokalista krakowskiego zespołu rockowego Cinemon. Powoli dobiega końca trzymiesięczna trasa koncertowa, podczas której grupa zjeździła całą Polskę, zagrała ponad 30 koncertów oraz wydała teledysk do piosenki “Remember me”.

KRKnews.pl: Zagraliście już większość koncertów z jesienno-zimowej trasy koncertowej Tour ’14. Publiczność dobrze Was przyjęła?

Michał Wójcik (lider zespołu Cinemon): W większości przypadków było bardzo dobrze, zdarzały się koncerty rewelacyjne, ale również nieco słabsze. Nie oszukujmy się – jesteśmy niezależnym zespołem, który de facto pierwszy raz porwał się na tak dużą rzecz. Nie mogło wszystko udać się na 100%. Ale udało się na 99%. Jesteśmy bardzo zadowoleni, było to dla nas niezwykłe trzymiesięczne przeżycie i coś nowego.

W jakim mieście najlepiej się Wam grało?

Każdy koncert miał w sobie to “coś” i niósł ze sobą jakieś plusy. Na pewno niezwykły był występ w Warszawie przed Natalią Przybysz, na który przyszło podobno 1400 osób. Było fantastycznie, udało się nam odrobinę “skraść” tę dużą, lecz przede wszystkim wartościową publikę. Świetnie się grało w Elblągu i Kościerzynie, a także w Mińsku Mazowieckim, gdzie wystąpiliśmy już po raz czwarty. Sprzedaliśmy masę płyt a ludzie byli bardzo zadowoleni. Żywiec, Leszno…mam wymieniać dalej?

Zaciekawił mnie Wasz koncert w Norymberze. Skąd takie miejsce i możliwość zagrania?

To była propozycja od tamtejszego Domu Krakowskiego, którą z miłą chęcią przyjęliśmy.

Lubicie grać w Krakowie? Pytam, ponieważ jest w nim chyba coraz mniej miejsc, gdzie rzeczywiście warto występować. Upadły Lizard King, Schizofrenia…

Mile Stone’a też już nie ma, a Kotkarola zamyka się od stycznia. To straszne. Faktycznie, jest problem żeby znaleźć miejsce na koncert i przy okazji się  za często nie powtarzać. Bardzo dobrze nam się grało na premierze naszej płyty w Alchemii. W ogóle do tej pory lubiliśmy występy w Krakowie. Mieszkamy tu, więc było to dla nas najbardziej oczywiste miejsce.

Październikowy koncert w Pięknym Psie zmienił Twoją opinię?

Muszę przyznać, że mamy z nim związany pewien niedosyt. Chcieliśmy, żeby to był najlepszy koncert na trasie, a nie mam pewności co do tego, że taki był. Mam nadzieję, że się zrehabilitujemy 13 grudnia. Fajne było to, że przyszło dużo nowych ludzi, natomiast niestety zabrakło wielu stałych bywalców. Przy okazji był to jeden z trudniejszych koncertów do załatwienia na trasie.

Ciężko jest Wam w Krakowie dogadać dobre warunki koncertowe?

Doszliśmy do takiego momentu jako zespół, że nie potrzebujemy tutaj nic, poza miejscem do grania. Mamy własne nagłośnienie, oświetlenie i obsługę. Również promocję. Robimy to wszystko sami od A do Z i w Krakowie to wystarcza. W innych miastach na pewno potrzebujemy pomocy promocyjnej ze strony klubu.

Gdzie kręciliście teledysk do “Remember me” i skąd w ogóle pomysł na klip?

Odpowiedniego miejsca szukaliśmy praktycznie pół roku, od kwietnia albo maja. Udało się znaleźć lokal w przeddzień kręcenia, ponieważ w pierwotnie zaplanowanym miejscu właściciel dwukrotnie podwyższył koszty wynajmu. Jeśli chodzi o wizję, to chcieliśmy zrobić po prostu coś innego niż “chłopcy grający do muzyki”. Założenie było takie, że będzie to dość statyczny klip do nie do końca statycznego numeru. Taka refleksja w pastelowych barwach.

Jakie macie plany na przyszły rok?

Chcielibyśmy trochę odpocząć od koncertów, co może być trudne, ponieważ już mamy zaplanowanych kilka terminów. Rozpoczniemy również pracę nad nową płytą. Pragniemy na to poświęcić pierwsze półrocze. Następnie pewnie pojedziemy w trasę, żeby doszlifować materiał. Dzięki temu w roku 2016 będzie można pomyśleć o nagrywaniu i wydaniu nowych piosenek. Nigdzie nam się nie śpieszy.

Rozmawiał Zbigniew Adamek

fot. Dominika Filipowicz