Miasto

Cricoteka unosząca się nad ziemią

Dzieło Tadeusza Katora nie może być nigdy uznane za mogące zmieścić się w nawet najbardziej okazałej i spektakularnej przestrzeni wystawienniczej. Mimo to, właśnie teraz, już za chwilę w nowym opakowaniu, zaskakującym swoją formą niczym czytelne spełnienie  idei ambalażu  … , stworzona zostanie możliwość do poznawania i twórczego dialogu z tym niezwykłym dorobkiem twórczym.

Zbyt często i zbyt powszechnie w świadomości wielu skojarzenia dotyczące  Tadeusza Kantora obejmują lalki, manekiny, rzeczy zdegradowane, groteskę i performatywność. Teatr szarości, pamięci. Ale w Nim jest coś znacznie większego, niepokojącego, głębokiego: absolutnie totalne, wręcz utopijne i aż do uśmierconych obrazów kreowanie i rozumienie sztuki. Niesamowite zderzenie najbardziej ostatecznych spraw, jak śmierć, pamięć, przemijanie, znikanie całej kultury – kultury żydowskiej, podane w przepełnionej liryzmem, uczuciowością i  humorem formie.

Dlatego przy krakowskim bulwarze nad Wisłą nie staje budynek. Staje dzieło. Obiekt będący swego rodzajem zaprzeczeniem budynku – wręcz unoszący się nad ziemią, jakoś podparty, poskręcany, obłożony zardzewiałą blachą, odbijający się w mętnej rzece i odbijający postaci pod nim stąpające,  wciśnięty w miejsce wydarte przypadkowej przestrzeni…  Jakieś kolejne kantorowskie  ostentacyjne zaprzeczenie, w formie i w wyrazie, w dosadnym radykalizmie możliwych skojarzeń i potencjalnego fermentu twórczego. Bezkompromisowość budynku  musi wypełnić bezkompromisowa sztuka.

Pamiętamy deklarację Artysty „Moim domem było i jest moje dzieło.  Obraz, spektakl, teatr, scena”. Tym bardziej istotne jest to, co niejako dodajemy do tego domu Tadeusza Kantora.  Wszak On nadal wymaga od Nas, stawiających Jego nową Cricotekę, absolutnego oddania: „Rytm twórczości jest nieprzerwany; wymaga totalnego, bez reszty permanentnego zaangażowania myśli, woli, wyobraźni”.

Obyśmy temu wyzwaniu sprostali przy ulicy Nadwiślańskiej. Byłem przy tym, jak odważnie wybraliśmy miejsce dla Cricoteki, zaskakujący przyjęliśmy projekt budynku,  zmaganiami stało się samo posadowienie budynku w tym miejscu. Wiem, ze w ten sposób Tadeusz Kantor „powrócił” i wymusił na Nas bezgraniczne zaangażowanie dla spełnienie niewyobrażalnego.

Krzysztof Markiel

(dyrektor Departamentu Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego)