Aktualności Czarny wtorek Polecane

Czarny Wtorek: W Krakowie siedzimy, nic się nie dzieje? To już nieaktualne

No i ciach, no i cześć. Kraków już chyba nigdy nie będzie taki, jakim był. Już nie da się powiedzieć, że „siedzimy i nic się nie dzieje”, bo, do cholery, tu ostatnio ciągle coś się dzieje.

Strach ostatnio pójść do sklepu po bułki, bo a nuż po przyjściu okaże się, że tam Zara albo bank. Zmiany to w tej chwili jedyna rzecz stała. W obrębie Plant zmiana w ciągu ostatnich 20 lat dokonała się w 70% lokalach. Tak na oko. Sklep z ciuchami zamieniony w pijalnię wódki, obuwniczy w restaurację, sklep papierniczy jest Żabką. Chodzę po tych ulicach i ich nie poznaję. Oczywiście, poznaję fasady, bryły, ale wnętrza są mi zupełnie obce.

Na Floriańskiej czuję się jak w innym kraju. Nie poznaje już nic. Słyszę same obce języki. Widzę ludzi z dalekich krajów. Restauracje, w których nigdy nie jadłem. Sklepy, w których nie kupowałem. Nie wiem dokąd mam pójść, by załatwić daną sprawę.

Podejrzewam, że większość krakowian na Rynek zapuszcza się sporadycznie. O ile nie pracujesz w bezpośrednim sąsiedztwie – jesteś tam raz na jakiś czas, na spacerze lub wieczornym wypadzie ze znajomymi. Taka wizyta – raz na kilka tygodni – daje dobrą perspektywę na ujrzenie tych zmian.

A zmienia się coś wciąż i wciąż. Idę ci ja do domu towarowego na Anny, kupić krawat, a tam się dowiaduję, że domu towarowego nie ma od 18 lat, a dziś tu jest jakaś Czeczotka. Dobrze, że zapiekankę na Siennej mogę, z keczupem i papryką w proszku, kupić. – Jeszcze się trzymamy – zapewnia pani zza lady. Oni tam są od 1980. I ona też potwierdza, że przez ten czas zmieniło się praktycznie wszystko dookoła.

Miasto jeszcze bardziej zmienia się poza centrum. Co rusz powstają nowe gmachy – tu i ówdzie z mniej lub bardziej spójnej bryły miasta wyzierają dźwigi. – Miasto dźwigów – skomentował niedawno pewien 5-latek.

Zmieniają się ulice, zmienia się mentalność ludzi, zmieniają się ideały, rodzą się nowe konflikty. Najmocniejszym ogniem płonie ostatnio ten wokół ulic, wokół systemu parkowania. Zdaje się, że w obronie swoich pomysłów, jesteśmy gotowi obrzucać się pachołkami, znakami zakazu, barierkami i epitetami. Ale to akurat chyba dobrze. Kraków od zawsze o coś się kłócił. Tak, pod tym względem, możemy czuć się jak u siebie.

(mm)

fot. krknews.pl

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Czarny Wtorek: Kraków między Wschodem i Zachodem. Dokąd idziemy?