Aktualności Czarny wtorek Polecane

Czarny Wtorek: Oto, w czym Warszawa jest lepsza od Krakowa

W niczym, prawda? Lubimy być przekonani o wyższości Krakowa nad Warszawą. Ale cóż, stolica ma swoje plusy, o których my, w Krakowie, wciąż możemy tylko pomarzyć.

Pewnie można to roztrząsać na milion sposób i, w zależności od dobranych argumentów, raz górą będzie dawna, raz obecna stolica. Ale pod tym jednym względem – Kraków, niestety, przegrywa.

Wyobraźcie sobie, że jedziecie na Ruczaj, a tam znajdujecie ulicę przy której knajpa jest tuż przy knajpce. Albo Bieżanów. Albo Prądnik, jeden czy drugi – spacerujecie, a tam raz kawiarenka, raz restauracja, raz budka z kebabem, zaraz sklep osiedlowy, potem ogródek piwny, lodziarnia. Mnóstwo miejsc w których możesz zjeść, napić się, odpocząć, albo popracować przy komputerze.

Trudno sobie wyobrazić, prawda? Knajpki są przy Rynku, są na Kazimierzu, są – powiedzmy – na Starym Podgórzu. A dalej? Oczywiście, w pozostałych dzielnicach zdarzają się restauracje, czasem nawet całkiem niezłe, ale trzeba już wiedzieć, kiedy, gdzie, po ile i jak.

A w naszej ukochanej stolicy? Tam dzielnice nabierają krzepy, od dłuższego czasu starają się być same dla siebie, dla swoich mieszkańców, a nie tylko kawałkiem większej części. Starają się być samowystarczalne, w sensie dosłownym, dostarczać nie tylko sklep z mlekiem i chlebem, ale też szansy, by trochę pożyć, odetchnąć, złapać dystans, spotkać się ze znajomymi.

U nas wciąż tego brakuje. Przecież nie musielibyśmy jechać na Kazimierz, na Rynek, chcąc zjeść coś dobrego, napić się piwa przy zachodzącym słońcu. Nie musielibyśmy być skazani na osiedlową mordownię, do której strach wejść, nawet jeśli nic złego się tam nie dzieje. Fajnie byłoby po prostu wyjść z mieszkania i za rogiem znaleźć knajpkę na wysokim poziomie. Albo dwie takie knajpki. Albo dziesięć.

Kraków daje nam wiele, ale wciąż brak tu miejsca na lokalny odpoczynek.

Mateusz Miga

fot. Pixabay

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Czarny Wtorek: Zamknęli mi strzelnicę, więc idę postrzelać na Planty