Czarny wtorek Polecane

Czarny Wtorek: Śmierć czyli tak naprawdę co?

Sprawa z Alfiem Evansem dała mi do zrozumienia, że my, ludzie XXI wieku, o śmierci wiemy coraz mniej. Nie wiemy nawet, kiedy następuje.

Kto bawi się boga? Ten, który sztucznie podtrzymuje życie?

Czy ten, który mówi, że czas odłączyć kabelki?

Pewnie słyszeliście o tej sprawie. Alfie Evans ma 23 miesiące, od kilkunastu miesięcy cierpi na chorobę zwyrodnieniową mózgu. Jego mózg po prostu znika i nikt nie wie, dlaczego.

Lekarze opiekujący się małym Alfiem uznali, że nie ma już dla niego ratunku i postanowili odłączyć go od aparatury. Rodzice mieli inne zdanie i rozpoczęli batalię sądową. Przegraną. W poniedziałek, ku rozpaczy rodziców, dziecko zostało odpięte od urządzeń trzymających go przy życiu. Miał umrzeć bardzo szybko. Minęły dwie doby, a on wciąż oddycha (i zapewne bardzo cierpi).

Możecie o tej sprawie przeczytać w wielu miejscach, nie chcę tu wdawać się w szczegóły. Nurtuje mnie inne pytanie – kiedy jesteśmy martwi.

Mówi się: Pewne są tylko dwie rzeczy: podatki i śmierć. Czy na pewno?

Zdaniem lekarzy ten chłopiec nigdy nie będzie w stanie normalnie funkcjonować. No, bo nie ma mózgu lub wkrótce mieć go nie będzie. A co z przypadkiem człowieka, który od wielu lat pracuje w urzędzie, a podczas jednego z kontrolnych badań okazało się, że praktycznie… nie ma mózgu? Była taka historia. Gość dowiedział się, że nie ma mózgu i, trudno, jakoś musi z tym żyć.

Ale znów galopuję się, bez sensu, w zawiłości medyczne, o których nie mam pojęcia.

Gdzie kończy się granica między ratowaniem życia, a niebezpieczną zabawą w boga? Sztuczne oddychanie? Korzystanie z defibrylatora? Przeszczep serca? To też brzmi jak zabawa w boga, a jednak wszyscy to akceptujemy, nawet przecież biorąc pod uwagę, że zabieg czy operacja może się udać nie w pełni.

Śmierć jest dziwnym zagadnieniem. Niedawno mojego 6-letniego potomka poinformowałem, że zmarł Avicii. Autor jednej z jego ulubionych piosenek.

– To nie możemy już jej słuchać? – zagadnął zdezorientowany.

Oczywiście, że możemy, teraz nawet częściej niż kiedyś, bo ta piosenka to coś, co po tym człowieku zostało. Po wielu z nas zostanie znacznie mniej. Chciałby, aby Alfie przeżył, niech wyrośnie na zdrowego Włocha. Ale chciałbym też, abyśmy wszyscy wyciągnęli z jego przypadku właściwe wnioski.

W dzisiejszym świecie coraz mniej rzeczy jest oczywistych. Skoro nawet śmierć potrafi być wątpliwa? W historii świata nic innego nie było bardziej oczywiste, tak czarno-białe i tak mocno wpływające na losy naszej cywilizacji. A jednak dziś możemy patrzeć na kogoś i mówić: „Jest martwy lub nie”. Pamiętajmy o tym, szastając wyrokami na forach internetowych, w komentarzach i na facebooku.

Lepiej ugryźć się w język niż wysłać żywego do grobu.

PS
Czarny Wtorek znów wyjątkowo w środę. Zdarza się.

(mm)

fot. Foter.com

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Gdzie w Krakowie powinny stać kapsuły śmierci?