Czarny wtorek Polecane

Czarny Wtorek: Szczawnica-Fuj. I ostateczne zaoranie czwartkowej Marty

Była Szczawnica-Zdrój, jest Szczawnica-Fuj. Zjeżdżając na nartach z Palenicy czujesz, gdy osiągasz poziom miasta, daje ci o tym znać aromat palonego plastiku, pieluszek i lakierowanego drewna. Szkoda, że polskie górskie miasteczka są takie syfiaste.

Muszę przyznać, że rzadko jeżdżę w polskie góry, a jak już, to z duszą na ramieniu. Wieczorem, gdy miejscowi dokładają do pieca, z trwogą otwieram okno i wącham, by organoleptycznie sprawdzić stan powietrza.

W mojej skali są trzy stopnie.

Stopień A: WOW, co za powietrze! (To może zdarzyć się tylko latem, a zimą, gdy wieje halny i nie jest zbyt zimno).

Stopień B: No, ujdzie, pewnie i tak lepiej niż w mieście (pocieszam się).

Stopień C: O, w mordę, zamykamy okna, nigdzie nie wychodzimy, gramy w karty, idziemy spać, a rano na wyciąg i ucieczka jak najwyżej.

Mój ostatni pobyt w Szczawnicy nie był taki zły, bo nasz hotel znajdował się w okolicy Parku Górnego, nieco ponad miasteczkiem. I chwała Bogu, dobry wybór, bo tam nieco poniżej było znacznie gorzej. Prawda – nie dokonywałem żadnych pomiarów, to było o tak, na oko, na nosa, może trochę sam siebie oszukiwałem.

Ale zdaje się, że opowieści o smogu nie docierają w górskie rejony. Aby ceprom było ciepło, góral wrzuca do pieca co popadnie, przecież dutki zgadzać się muszą. Turyście musi być ciepło i, co tam, Helena, dorzuć te drzwi od szafki, co żem porąbał wczoraj, hej.

Spójrzcie na to zdjęcie powyżej. Gdyby wiatr wiał w drugą stronę – wyciąg kierowałby narciarzy wprost w chmurę dymu emitowaną z pensjonatu o nazwie widocznej na zdjęciu.

Ech, nie chciałem tego robić, ale dobra, spójrzmy na ten pensjonat, na ich stronę internetową. Czytamy tam:

Szczawnica jest znanym uzdrowiskiem już od połowy XIX wieku. Leczone są tam choroby układu oddechowego i przewodu pokarmowego, ze względu na występowanie szczaw alkalicznych słonych oraz korzystnych warunków klimatycznych. Szczawnicki zdrój ma prawie dwieście lat.

No nie do wiary. Chwalą się uzdrowiskowym klimatem, który sami psują. Zapewniają, że gwarantują odpoczynek w „pięknej i bajkowej okolicy”. No, w bajkach często trzeba przedzierać się przez kłęby tajemniczego dymu, nim dotrze się do skarbu, ale do licha, czy ten dym faktycznie musi zawierać w sobie benzoalfapiren PM2.5, PM10 i KtoTamJeszczeWieCoOpróczTego?

AKTUALIZACJA

Właściciele pensjonatu zwrócili nam uwagę, że dym unosi się z innego budynku. Tutaj nasze przeprosiny:

Czarny Wtorek: Przepraszam, to nie ten pensjonat truje turystów, to ktoś inny

 

Szczawnica jest super, bardzo lubię to miejsce, ale przecież my sami niszczymy to, co w niej najcenniejsze. A ten pensjonat to tylko jeden z wielu przykładów, akurat załapał się na zdjęcie, bo stoi blisko wyciągu.

Dobra, koniec ze Szczawnicą. Czytałem w czwartek, że Marta coś tam piszczała na temat mojego ostatniego tekstu.

Gdy wybierasz się na wakacje do Gdańska, a niespodziewanie lądujesz w Skawinie

O Jezu, ona znów o tej Hiszpanii, Hiszpania to, Hiszpania tamto. No OK, słuchaj Marta, mam dla Ciebie krótką informację.

Wiesz czemu Hiszpania jest gorsza od Polski? Bo nie ma tam Krakowa.

(mm)

fot. mm

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Czy smog ma zakaz opuszczania polskich granic?