Czarny wtorek Miasto Polecane

Czarny Wtorek: Wszyscy pójdziemy siedzieć za współudział

Ile jesteś w stanie zrobić, by uniknąć tragedii? By chronić najbliższych? Wszystko, powiesz. Zrobię wszystko, by ich uratować. Ale czy aby na pewno?

Kilka dni temu wpadł mi w oko filmik z amerykańskiej telewizji. Można się z niego dowiedzieć, co grozi dzieciom, które zostaną usadowione w swoich fotelikach ubrane w zimowe kurtki:

Abstrahując od tego, że to telewizja śniadaniowa, a te pasy w wersji z kurtką wcale nie wyglądają na mocno zaciśnięte (ja zaciskam mocniej) to sprawa nie jest wyssana z palca.

No dobra, i teraz wiem już o tym. Wiem, że w przypadku zderzenia dzieci wylatują ze swoich kurtek jak z procy, wyślizgują się z nich jak mokre mydło z rąk. A potem wsiadamy do zimnego samochodu, temperatura na zewnątrz -15 i co mam zrobić? Mam rozebrać dzieci, które przed chwilą przez 10 minut ubierałem? Przecież jedziemy tylko kawałek, do przedszkola, do babci. To tuż, tuż, przecież nic złego się nie stanie.

A jeśli w tej samej chwili, tą samą drogą, będzie przejeżdżał wariat w beemce? Czy w razie – odpukać – kolizji, będę mógł powiedzieć, że robiłem wszystko, by uniknąć tragedii?

Nie będę mógł.

Albo ten smog.

Ile razy mówimy w życiu, że zdrowie, zdrowie jest najważniejsze. „Jak zdrowie będzie, to wszystko się ułoży” – słyszymy raz po raz, poklepujemy się po plecach i nikt z tym nie polemizuje. A teraz czytamy raporty i wiemy, że smog zabija powoli, pogłębia stany chorobowe, niszczy zdrowe organy. Krok po kroku, po cichutku, czyni w naszych organizmach spustoszenie o którym dziś jeszcze nie wiemy, ale kiedyś za nie zapłacimy. Chorobą, złym samopoczuciem, rachunkiem za lekarstwa.

Wiemy o tym i co? Ilu z nas jest gotowych, by rzucić pracę, zostawić znajomych i wyjechać gdzieś daleko, gdzie smogu nie ma, nie wiem dokąd, chyba poza Polskę, gdzie nasze dzieci będą zdrowo rosły? Czytałem o takim przypadku, ktoś przeniósł się do Gdańska, ale to wyjątek potwierdzający regułę. Ja przecież nie mogę zmienić pracy, Kraków to całe moje życie, tu jest rodzina, znajomi… Przecież nie może być tak, źle, prawda? Jakoś się ułoży.

No i na którym miejscu teraz jest zdrowie?

Więc a jednak, ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił?

To trochę jak z podwyżką za wodę. Wiemy, że nastąpiła, ale zużycie wody postaramy się ograniczyć dopiero wtedy, gdy dostaniemy ten pierwszy, znacznie wyższy rachunek. Dopóki się to nie stanie – będziemy korzystać, jak do tej pory.

Smog wystawi nam rachunek za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat, ale wtedy będzie już za późno. Dla naszych dzieci też. I pamiętajcie, że nie udzielenie pierwszej pomocy jest przestępstwem. A nie, pójdziemy siedzieć za współudział, bo przecież wszyscy do tego smogu, w mniejszym czy większym stopniu, się dokładamy.

Mateusz Miga

fot. Sergey Galyonkin via Foter.com

Teksty publikowane w tym dziale są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.