Sport

„Dakarowy killer” Rafał Sonik walczy z podwójną kontuzją

Trzeci etap Desafio Ruta 40 był kolejnym, który mocno dał się we znaki wszystkim zawodnikom. Rafał Sonik fizycznie odczuł go jeszcze dotkliwiej niż jego rywale z powodu… zwichniętej kostki. – Teraz boli mnie prawe kolano i lewy staw skokowy. Ale jest lepiej niż rano – śmiał się krakowianin, który osiągnął metę oesu z trzecim czasem.

Sześciokrotny zdobywca Pucharu Świata nabawił się urazu, podczas niegroźnej z pozoru wywrotki na poniedziałkowym etapie. Wieczorem, już na biwaku, stawem zajął się niezawodny osteopata Stanisław Czopek, dzięki czemu „polski jedynak” w argentyńskich zmaganiach mógł we wtorek podjąć dalszą walkę.

– Niestety nie mogłem przez to jechać zbyt szybko. Kolano doskwiera mi już trochę mniej, ale teraz dołączyła kostka w drugiej nodze. Na krótkiej, piaskowej fali, gdzie co chwilę podbija quad do góry, nogi amortyzują siłę dobić i ból staje się dotkliwy. Po oesie jest jednak lepiej niż wczoraj, choć staw skokowy powoli robi się fioletowy – mówił z szerokim uśmiechem.

Obrońca trofeum FIM miał na trzecim etapie mocną szkołę przetrwania i próbę tolerancji na ból. Odcinek specjalny prowadził przez znane z Dakaru trasy, które nie jednego zawodnika doprowadziły na skraj załamania. Co ciekawe, wraz z rozpoczynającą się w tej części świata wiosną, przyszły już pierwsze upały. – To był taki „dakarowy killer”. Nawet temperatura dawała popalić. Była co prawda odległa od styczniowych skwarów, ale wahała się w okolicach 30 stopni Celsjusza.

Specyfika trasy, w dużych fragmentach zachęcającą do szybkiej jazdy, sprzyjała mocnemu quadowi Keesa Koolena.  Holender dojechał na metę przed Pabo Copettim i Rafałem Sonikiem, któremu dzień wcześniej sędziowie dopisali karę za ominięcie waypointa. – Może straciłem prowadzenie w rajdzie, ale różnice między nami są bardzo ciasne. Myślę, że zarówno tu, jak w i Maroku walka będzie się toczyć do samego końca. W grze o najwyższe laury jest nas czterech. Alexis Hernandez miał pecha związanego z awarią, ale Kees Koolen jeździ „atomowym quadem”, który się nie psuje, więc wciąż wiele może się zmienić – przyznał Sonik.

We środę zawodnicy pokonają trasę z Belen do Tafi del Valle. Głównym zadaniem Polaka w tym etapie będzie utrzymanie przewagi nad Keesem Koolenem, który wyrasta na jego najpoważniejszego rywala w cyklu Pucharu Świata.

(ip)

fot. materiały prasowe / RallyZone – Edoardo Bauer