Czarny wtorek Polecane

Dlaczego Kraków powinien być stolicą Polski?

Polak, jako człowiek z założenia pracowity i poczciwy, powinien mieć zagwarantowane prawo, by latem mógł w swoim kraju odpocząć w pełnym słońcu. Więc dlaczego Ziemia jest tak głupio skonstruowana, że tego prawa mu nie gwarantuje?

Kupiłem namiot, śpiwory, kuchenkę, materace, pompkę, latarki i całkiem sporo innych rzeczy, których nazw nie potrafię wymienić. Gdy wychodziłem z Decathlona kasjerki wstały i zaczęły bić brawo. Nie wiedziałem, czy czuć się jak zwycięzca czy jak frajer.

Nieważne. Ważne, że postanowiłem dać szansę Polsce. Teraz Polska – pomyślałem planując tygodniowy wakacyjny wypad. Teraz Polska i namiot (mój sentyment z dzieciństwa). Nie chciałem jechać daleko, więc wybór padł na Jezioro Czorsztynskie. Jezioro, rzeka, cisza, spokój. Znalazłem fajny z pozoru camping i dawaj: Jedziemy. Dawaj w Polskę.

Z natury jestem optymistą, więc nie nie przejmowałem się delikatnym lekkim deszczykiem, który towarzyszył nam podczas odjazdu, ale gdy w trakcie jazdy Zakopianką przemienił się w w ulewę – zacząłem zadawać sobie pytania. A szczególnie jedno – niezwykle ważne w naszym świecie, gdzie mamy dużą wolność wyboru. Otóż, zerkając na dzieci śpiące na tylnej kanapie, pytałem sam siebie: co ja ku*wa robię.

Raz jeszcze sprawdziłem w telefonie prognozę pogody na ten tydzień i muszę przyznać, że charakterystyczna gwiazdka śnieżna stojąca przy nocy bodaj z czwartku na piątek tylko dodała wykrzykników do powyższego pytania. Śnieg? Namiot? Dzieci? Coś mi tu cholernie nie grało. Jeszcze po drodze miałem umówione spotkanie z pewnym góralem, a on nie zostawił wątpliwości – będzie dyć, będzie padać i będzie zimno. Za chwilę wskaźnik temperatury spadł do 13 C i gdy chwilę później miałem skręcić w lewo – pojechałem na wprost w imię stwierdzenia “jedzmy na południe tam musi być jakieś ciepło”.

I pojechaliśmy dalej. Szybko natrafiliśmy na egzotyczny mały kraj zamieszkany przez ludzi o ciemnej karnacji, biednych, ale zaradnych. Otóż dom potrafią zbudować z wszystkiego – np opony, kilku kartonów i skrzynek po piwie (ale potem i tak wszyscy siedzą na zewnątrz). Wskazówka temperatury poszła nieco w górę, ale to jeszcze nie było to. Nogę z gazu zdjąłem dopiero wtedy, gdy temperatura przekroczyła 25 stopni C. I wtedy okazało się, że jesteśmy na Węgrzech (co za niespodzianka).

Nie pisałbym tego tekstu gdyby nie red. Mordarski. Na wakacjach nie używam elektroniki. Ale on nalegał bym tekst napisał. Ja się opierałem, wtedy on wspominał, że upubliczni TE zdjęcia. Ja nadal się opierałem, ale w końcu pomyślałem o cioci, o wujku i zmiękłem.

Jako pracującego Polaka oburza mnie, że latem nie mamy w naszym pięknym kraju miejsc, które gwarantują pogodę. Polska od morza do morza była znacznie lepszym pomysłem, warto byłoby do tego wrócić (może jeszcze dorzucić Węgry).

Tak jak wtedy, gdy po Pierwszej Wojnie światowej do prezydenta USA przyjechała delegacja z Polski z propozycją granic naszego kraju. “Dobry Boże, oni pokazali wtedy mapę połowy świata” – komentowano potem.
I co w tym złego? Komu się należy jak nie nam? No a Kraków byłby wtedy nieomal w samym centrum, więc idealnie nadawałby się na stolicę. No, niemal idealnie, bo Krakusi na pewno by się nie zgodzili. Wybuchłaby rebelia, zawiązaliby unię ze Lwowem i wszystko zaczęło by się od nowa.

Mateusz Miga

fot. Pixabay

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Czarny Wtorek: Oto najgorsi kierowcy w Polsce (a może nie tylko)