A gdyby tak... Polecane

Co za dziwactwo! Do zakupów musisz wziąć bonus, nawet gdy go nie chcesz

„Dwie kawy i dwie wuzetki. Co jeszcze? Bijemy się o złotą patelnię”- padło w kultowym “Misiu”. Od tego czasu minęło 37 lat i w wielu miejscach nie zmieniło się kompletnie nic – pisze Marta, która wyprowadziła się z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

Dwie pomarańcze – worek. Jeden bakłażan – worek. Pomidor – worek. Orzechów na sztuki nie próbowałem kupować, ale nawet jednego laskowego by mi pewnie w to jednorazowe paskudztwo zawinęli.

I nikt tu nie jest gorszy, ani lepszy. I Polacy, i Hiszpanie pod tym względem są beznadziejni. Wszędzie worki – w rękach sprzedawców, w rękach kupujących. Później walające się w torbach, w domach, na podwórkach, po śmietnikach. I naprawdę ciężko się przed nimi obronić.

“Ale już zapakowałem”

Targ w Sewilli. Wyskoczyłam szybko, bo potrzebowałam bakłażana. Jednego. Miał być w zapiekance. Bakłażan – ani ciężki, ani nie nieporęczny. Wybieram, podaję do ważenia i już widzę jak zbliża się worek.

Macham rękami, proszę, uśmiecham się, próbuję stanowczo i nic. Pan z uśmiechem pakuje i mówi, że zawsze mogę wyrzucić. W „Misiu” wuzetkę mogłeś rozmazać po stole, kawę rozlać, ale kupić musiałeś. Tak samo jak na targu w Sewilli.

Plac Imbramowski. Wzięłam dwa banany, potrzebowałam szybkiego zastrzyku glukozy. I jedyne za co mogę być panu wdzięczna to fakt, że każdego z osobna nie wsadził do innego worka. Mówię, że nie chcę, że ekologia, że szkoda pieniędzy. A pan z rozbrajająca szczerością: Już zapakowałem. Cóż, orobił się chłopina, a pracę szanować trzeba, więc worek zabieram.

Powietrze w worku

Nikt nie lubi walczyć z wiatrakami, a tak jest z częścią sprzedawców. Oczywiście z wieloma też da się dogadać, ale ile można łazić po targu i mówić: “Nie, proszę nie dawać woreczka”. Jednemu trzeba to powiedzieć z uśmiechem, komu innemu stanowczo, z jeszcze innym dyskutować, a kolejnemu odpuścić. Taka wartość dodana.

Najchętniej rzuciłaby im w twarz, że Polak zużywa od 250 do 470 torebek foliowych rocznie, a mi wystarcza góra 50. Ale jak wytłumaczyć coś człowiekowi, który nawet powietrze sprzedałby w foliowym worku…

Marta

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay

“A gdyby tak…” to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Każdy bezmyślny pasażer MPK powinien to otrzymać. Obowiązkowo!