Miastoman Polecane

Mamy egzamin dla krakowskich radnych! A jak nie, to niech idą na ulice

Takie rzeczy, to tylko pod Wawelem! To u nas właśnie skończyła się chyba najkrótsza w historii kariera kandydatki na prezydenta Krakowa, sąsiedzi pokłócili się o park, a juhasom stawia się wyższe wymagania niż radnym. Jak co piątek na KRKnews.pl subiektywne podsumowanie ostatnich dni autorstwa Miastomana.

Dziś m.in. o Jadwidze Emilewicz, sąsiedzkich kłótniach,  pomniku AK i nowych zajęciach dla krakowskich radnych. 

Tradycyjnie na polityczną jazdę bez trzymanki po ulicach Krakowa zaprasza Miastoman.

Łączenie przez podział

Chyba skończyła się na razie kariera Jadwigi Emilewicz jako prezydenta Krakowa. Otóż sama zainteresowana niespodziewanie ogłosiła, że w zasadzie to ona nie była jeszcze kandydatką zjednoczonej prawicy na urząd prezydenta, jak się zaczęło po deklaracji Jarosława Gowina mówić.  Ona była kandydatką na kandydatkę na prezydenta.  Państwo rozumieją. I dobrze, że się nie okazało, że jeszcze w jej partii będą wewnętrzne wybory, bo wtedy okazałoby się, że dopiero jest kandydatką na kandydatkę na kandydatkę na prezydenta.

Państwa to śmieszy? A nie powinno. Wszak jej pryncypał, Jarosław Gowin, najpierw ogłosił, że to ona będzie reprezentować ZJEDNOCZONĄ prawicę w wyborach samorządowych, a zaraz potem ogłosił, że zakłada kolejną partię prawicową. To dopiero jest śmieszne.

Mieszkańcy mieszkańcom zgotowali ten los

A jednak wydarzyło się w minionym tygodniu coś, co spowodowało, że uśmiałem się jak norka. Przeczytałem bowiem oto, że mieszkańcy ul. Kuczkowskiego zablokowali budowę parku, który miał powstać tuż obok nich, na styku Prądnika Czerwonego i Mistrzejowic.

Jedni mieszkańcy zaprojektowali park, wymyślili jak będzie super i w ogóle elegancko, ale w innych odezwała się pragmatyczna zasada „not in my backyard”, czyli „nie w moim ogródku”, i oprotestowali jego powstanie, bo… auta obsługujące budowę, będą jeździć po ich ulicy. W sumie słusznie. Nikt nie będzie nikomu się pod blokiem szarogęsił. Zwłaszcza jacyś zwolennicy parków, którzy mieszkają gdzieś dalej.

Ile i komu

“Gazeta Krakowska” zabrała się za lustrowanie umów urzędu miasta na kampanie  informacyjno-promocyjne o problemach istotnych dla mieszkańców miasta – takich, o których do jak najszerszego grona krakowian trzeba dotrzeć. I co odkryła gazeta? Dwie rzeczy. Po pierwsze, że urząd zleca takowe kampanie różnym krakowskim mediom – ale akurat nie gazecie niemieckiego koncernu Polska Press, czyli “Gazecie Krakowskiej”.

Po drugie, szybki przegląd reklamodawców “Gazety Krakowskiej” wykazał, że do najwierniejszych z nich należy np. Łukasz Gibała, ten co bardzo chce do urzędu za wszelką cenę się dostać.  W związku z tym, o jakże istotnych akcjach Gibały “Krakowska” pisze szeroko. A nawet jeśli Gibała nie robi właśnie jakichś wiekopomnych happeningów, i tak trzeba o nim wspomnieć, więc gdy pisze się o transporcie w mieście – Gibała wystąpi jako ekspert-znawca-komentator. Choć komentator, jak to polityk, marny: dużo słów, treści żadnej.

Droga lepsza od pomnika

Przeczytałem, że 16 firm chce budować kolejny fragment trasy S7 w pobliżu Krakowa. Czyli firmy budowlane istnieją, choć do budowy pomnika AK nie zgłosiła się żadna. Może dlatego, że na S7 w wyznaczonym miejscu wszyscy czekają?

Egzekutywa

Zebrali się radni, żeby podyskutować o komunikacji w mieście. Siedem godzin siedzieli. Radni z PiS zerkali wciąż w stronę trybun, gdzie byli mieszkańcy i podlizywali im się na potęgę. Radni z PO nie podlizywali się publiczności, tylko tłukli PiSowi, że są niemerytoryczni i kampanię sobie robią. A efekt? Żaden. Dziś znów korek na Wielickiej. A gdybyż tak radni choć poszli na ulice ruchem kierować…

Jak golić owieczki

Odbyły się egzaminy na juhasów i baców. 35 osób najpierw wydoiło i ostrzygło niewinne owieczki w ramach egzaminu praktycznego. Później, podczas części teoretycznej, kandydaci napisali test z zakresu: „technologii wyrobu serów, ochrony środowiska, budowy szałasu, higieny owiec, prawa pracy czy podstaw działalności gospodarczej. Egzamin na bacę i juhasa jest traktowany jako egzamin państwowy, a uzyskany dyplom jest uznawany w całej Unii Europejskiej.” – podaje Onet. I tak sobie myślę, że to znacznie większe wymagania niż na radnego. Tam wystarczy przynależność do PiS czy PO.

Miastoman

Znajdź Miastomana także na Facebooku – tutaj.

Zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Kto dybie na Majchrowskiego? Prezydent wyhodował żmiję na własnej piersi!