Polecane Polityka

Farsa Nowoczesnej. Kandydat na prezydenta Krakowa to… słup!

W piątek Nowoczesna oficjalnie ogłosi swojego kandydata na prezydenta. Będzie nim Grzegorz Filipek. Kandydat nikomu nieznany i mało rozpoznawalny. Taki… kandydat słup. Kandydat, który po krótkim czasie zrezygnuje i poprze kandydaturę Jacka Majchrowskiego.

Po co więc Nowoczesna w ogóle wystawia “słupa”?

Powody są dwa.

Po pierwsze, żeby jakoś zaistnieć. Jak się nie ma propozycji dla Krakowa, to się ma kandydata. A jak się kandydata zgłosi, to się może coś ugra. “Coś”, czyli w polityce to proste – stanowisko wiceprezydenta Krakowa.

Po drugie, żeby pokazać, że Nowoczesna jeszcze istnieje. Co oczywiście wyraźnie wskazuje na ogromną słabość tej partii.

Grzegorz Filipek / źródło: Facebook

Obecnie mamy dwie główne partie opozycyjne: Platformę Obywatelską i Nowoczesną właśnie.

Warto więc porównać to, co zrobili ich liderzy: Grzegorz Schetyna  i Katarzyna Lubnauer.

Nie ma co błaznować

Schetyna wie, że PO nie ma jeszcze osoby, która mogłaby być kandydatem na prezydenta Krakowa. Na dziś tak naprawdę miałaby do zaproponowania młodego przewodniczącego Aleksandra Miszalskiego (ten jednak dobrze rokuje, ale na razie to za mało) lub Grzegorza Stawowego,  radnego od wielu kadencji, który zna doskonale Kraków, lecz nie ma partyjnego poparcia.

I jako polityk gabinetowy Schetyna rozegrał to koncertowo. Uciął wszelkie spekulacje. Ponad ambicjami starych odchodzących w cień lokalnych polityków spotkał się z Jackiem Majchrowskim i namawiał go zapewne do startu na kolejną kadencję. To świadczy o niebywale wysokiej pozycji Majchrowskiego i samego Krakowa w politycznych planach Platformy. Schetyna zapewne uznał, że nie ma co błaznować i wskazywać jakiegoś politycznego frustrata, tylko należy iść do przodu zgodnie z polityczną logika – pozostawiając rokujący narybek na dogodniejszy czas.

Nie da się tego samego powiedzieć o Nowoczesnej. Pani Lubnauer zupełnie nie diagnozuje pozycji swojej partii, a jest ona dość słaba. A samorządowo wręcz bardzo słaba.

Dwie kategorie kandydatów

Kandydatów na prezydentów zgłasza kilka rodzajów komitetów. Pierwsze z nich to komitety poważne – przeważnie dużych partii lub politycznych bloków ogólnopolskich, komitetów lokalnych o ugruntowanej pozycji . W Krakowie to będą zapewne PiS, PO (lub jakaś forma zjednoczonych ugrupowań demokratycznych), Przyjazny Kraków Jacka Majchrowskiego, ponadto jeszcze Kukiz’15, SLD i partia Razem. Powinna tu też być Nowoczesna.

Drugi z nich to komitety mniej poważne – zapewne będzie to jakaś modulacja partii Korwina, jakiś Kraków Przeciw Igrzyskom czy komitet Gibały. I plankton wyborczy, czyli zbiór krzykliwych ruchów miejskich.

Farsa Nowoczesnej

Nowoczesna takimi posunięciami, jakie mają nastąpić w piątek, zamiast być w tej pierwszej grupie, sama na własne życzenie przesuwa się do grupy mniej poważnej.

Jeżeli mógłbym coś poradzić pani Lubnauer, to chyba słuszniej, by nie brała udziału w piątkowej farsie. Lepiej zadzwonić do sekretariatu obecnego prezydenta, umówić się na spotkanie i porozmawiać  o wspólnym kandydacie. Wskazać pana Filipka jako możliwego kandydata Nowoczesnej na funkcję wiceprezydenta, przedstawić swoją wizję na Kraków i szukać kompromisu.

No chyba, że Panie Lubnauer chce, żeby w Krakowie prezydentem była pani Wassermann. Wtedy lepiej zostać w Warszawie, bo na Nowogrodzką do prezesa Kaczyńskiego jest znacznie bliżej z Wiejskiej niż z Krakowa.

Kazimierz Krakowski

Zdjęcie tytułowe: Facebook / Nowoczesna