Polecane Polityka

Gibała kandydatem PO i .N na prezydenta Krakowa?! W partiach może dojść do rozłamu!

To byłby nieoczekiwany zwrot akcji w krakowskim politycznym grajdole! Nieudolni partyjni działacze Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej mają bowiem olbrzymie problemy z wyłonieniem swoich kandydatów na prezydenta Krakowa. Wzajemne tarcia i gęstniejąca atmosfera nie sprzyja logicznemu myśleniu. A to z kolei sprawia, że w głowach niektórych rodzą się pomysły z filmów typu science fiction!

Jedną z takich wizji jest poparcie w wyborach na prezydenta Krakowa Łukasza Gibały, byłego polityka PO, Twojego Ruchu, a obecnie bezpartyjnego, wiecznego kandydata na stanowiska wszelakie.

Platforma pochłonięta jest teraz wewnętrznymi prawyborami, które mają się odbyć jesienią. Na razie tylko sonduje, kto ewentualnie nadawałby się na prezydenta Krakowa i zrobiłby mniej wstydliwy wynik niż ostatnio Marta Patena.

Dlaczego nie oni?

Padało nazwisko Róży Thun, ale – jak widać – europosłanka nie jest zainteresowana nawet próbą podjęcia rywalizacji o fotel prezydenta. Rzadko bywa w Krakowie, przez co uciekają jej z horyzontu problemy miasta, którego musiałaby się uczyć. Poza tym zapewne będzie się chciała skupić na walce o bardzo niepewny za dwa lata swój mandat do europarlamentu.

Na giełdzie nazwisk pojawił się też Bogdan Klich, który po początkowym zapale chyba jednak wybrał w dalszym ciągu spokojną rolę parlamentarzysty. Kusi go także wyjazd do Brukseli, więc być może będzie musiał skupić się na rywalizacji z Thun.

Bogusław Kośmider – kandydat niewybieralny. Znana, opatrzona już twarz krakowskiej polityki. Kontrowersyjny. Poza tym pewnie będzie dzielnie wspierał do końca Jacka Majchrowskiego.

Ireneusz Raś – mocno osadzony w warszawskiej polityce, nie jest na razie zainteresowany kandydowaniem i skupia się na wewnętrznej rywalizacji o fotel szefa małopolskiej PO z Grzegorzem Lipcem.

Grzegorz Stawowy – realizuję się stawiając na nogi Koleje Małopolskie.

Na placu boju pozostał więc Bogusław Sonik, który bardzo chce, ale nie chcą go inni.  Nie gwarantuje nawet przyzwoitego wyniku, nie ma poparcia struktur krakowskiej PO, a – co gorsze – nie jest popierany przez centrale w Warszawie. Pozostaje samotny w swoich staraniach.

Nowoczesna bez pomysłu

Nie wiadomo także, co z Nowoczesną, która nowoczesna wydaje się być tylko z nazwy. Problemy dotykające to ugrupowanie są bowiem stare jak polityka.

Jedyny poseł tej partii z okręgu krakowskiego, Jerzy Meysztowicz, typowany na kandydata, nie jest tą funkcją zainteresowany i – podobnie jak Klich i Thun – czeka na wybory do europarlamentu, gdzie chciałby zapewne doczekać politycznej emerytury.

Miejska radna, Małgorzata Jantos, zapewne chciałaby zasiąść w fotelu prezydenta Krakowa, ale nie ma poparcia ani w strukturach miejskich, ani centralnych. 

Dogadają się z Gibałą?!

Na rok przed wyborami obie partie nie pokazały więc nawet sensownego kandydata na kandydata. Wydaje się, że oddają walkę o fotel prezydenta walkowerem, nie chcąc nawet trochę drażnić Jacka Majchrowskiego. Jednak z oficjalną linią partii nie zgadza się spora grupa młodych działaczy, którzy na własną rękę zdecydowali, że najlepszym rozwiązaniem będzie poparcie pozostającego z boku od kilku lat i zgłaszającego aspiracje do kandydowania Łukasza Gibały.

Ten polityk przez wiele lat był członkiem krakowskiej Platformy, a po odejściu uczestniczył na początkowym etapie tworzenia ogólnopolskich struktur Nowoczesnej. Nie zdecydował się jednak zostać jej członkiem, pozostając politykiem bezpartyjnym.

Ciągle pozostaje jednak w dobrych relacjach z młodymi działaczami PO i .N. Jak dowiedział się nieoficjalnie portal KRKnews.pl, przedstawiciele tych partii rozpoczęli rozmowy z Gibałą już przed wakacjami. – Wcześniejsze kontakty pozwalają mu realnie myśleć o poparciu obu partii – mówi nam jeden z czołowych polityków Platformy w Małopolsce.

Warto przypomnieć, że to Gibała ściągał do tej partii dużą cześć obecnych młodych działaczy. – To jego biuro poselskie było pierwszą kuźnią politycznych kadr części obecnych radnych dzielnicowych i miejskich – twierdzi nasz rozmówca.

PO i .N nad przepaścią

Przy coraz gorszych wynikach sondażów PO i .N, Gibała może stworzyć też listy wyborcze w oparciu o młodych działaczy obu partii i doprowadzić do rozłamu struktur w Krakowie.

– Zakładając, że wesprze się młodymi działaczami, obiecując im posady wiceprezydentów, pełnomocników i doradców, może realnie zagrozić pozostałym, starszym politykom PO i .N w startowaniu na kolejną kadencję. Bezpartyjna lista Gibały, wsparta świeżymi twarzami, może być atrakcyjna dla mieszkańców – dodaje polityk PO.

Wiemy, że… nic nie wiemy

– Na razie nie są znane warunki gry, bo nie wiadomo przecież jaka będzie ordynacja wyborcza, którą ma przedstawić Prawo i Sprawiedliwość – mówi Jan Urbanowicz, rzecznik prasowy i członek zarządu Nowoczesnej w Małopolsce. Nie wyklucza ani tego, że jego partia wystawi własnego kandydata, jak i… poparcia Gibały. – Naszym najistotniejszym celem jest to, żeby Kraków był dobrze zarządzany, a kandydat PiS tego nie gwarantuje – dodaje w rozmowie z KRKnews.pl.

– Nie wiem, czy prof. Majchrowski będzie kandydatem PO w wyborach prezydenckich w Krakowie. Nie wiem czy w ogóle będzie kandydatem. Nie wiem jaka będzie ordynacja wyborcza. W takiej sytuacji najważniejsze to przygotować atrakcyjny pozytywny program dla samorządu w Polsce i w Krakowie – komentuje z kolei na swoim profilu na FB przewodniczący Rady Miasta Krakowa Bogusław Kośmider (PO).

***

Najbardziej żenujące jest jednak to, że czołowe partie, jak PO czy .N, nie są w stanie pokazać “swojego” człowieka, który mógłby rządzić Krakowem. Może to świadczyć o dwóch rzeczach: albo do polityki nie chcą iść “ogarnięci” (jak mówi młodzież) ludzie sukcesu, albo nieudolność lokalnych działaczy jest tak duża, że już kompletnie nie dziwi ich dramatycznie niskie poparcie.

Ta druga teza jest chyba bliższa prawdy, czego jesteśmy świadkami podczas kolejnych wyborów.

Łukasz Mordarski, współpraca kk

Zdjęcie tytułowe: KRKnews.pl

Gibała zaczyna brudne gierki przed wyborami na prezydenta Krakowa