Aktualności Polecane Publicystyka

Gigantyczne zamieszanie po decyzji wojewody. Krew w tramwaju, kostnica w urzędzie i wkurzony Kaczyński

Jak pan wytłumaczy ludziom, że w tramwaju musi jechać człowiek z walizką pełną próbek krwi z HIV lub innymi chorobami zakaźnymi?! A może pozwoli pan zrobić małą kostnicę w urzędzie wojewódzkim? Co pan powie prezesowi Kaczyńskiemu, gdy ten nie będzie mógł odwiedzić brata na Wawelu? – te pytania zadaje wojewodzie nasz publicysta Kazimierz Krakowski, komentując decyzje Piotr Ćwika dotyczące zmiany organizacji ruchu w centrum Krakowa.

Pierwsza z nich dotyczy likwidacji strefy ograniczonego ruchu na Kazimierzu. Druga usunięcia ze znaków drogowych tabliczek dopuszczających ruch rowerowy na wyznaczonych drogach pieszych.

I z obiema ciężko polemizować, bo niezrozumiałe jest dla mnie malowanie asfaltu przy okrąglaku na zielono i wmawianiu wszystkim, że to trawa. W drugim przypadku nie widzę specjalnej potrzeby ruchu rowerowego dodatkowo po chodnikach (za wyjątkiem rodziców z małymi dziećmi w fotelikach bądź na rowerkach), gdy od tego są jezdnie i ścieżki rowerowe, a rowerzysta to pełnoprawnych uczestnik ruchu drogowego.

Życie pokonało urzędnika

Natomiast moje zastanowienie wzbudziła trzecia decyzja, czyli unieważnienie wjazdówek w strefę B, a dokładniej mówiąc: nakaz usunięcia tabliczek pod znakami wjazdu, które zwalniają z ich przestrzegania na podstawie zezwolenia wydanego przez zarządcę drogi.

Decyzja wojewody wydaje się jednak mało precyzyjna, bo nie wiadomo tak naprawdę czy oznacza to, że do strefy B mogą wjeżdżać wszystkie samochody – bo jeżeli przyjąć taką interpretacje to jest dobra i rozsądna – czy pozostawia ona dalej strefę ograniczonego ruchu, a likwiduje tylko możliwość wjazdu z zezwoleniem ZIKiT-u. Jeżeli tak, to życie znów pokonało wojewodę.

Wojewoda zapomniał chyba, że za drzwiami gabinetu przy ul. Basztowej toczy się normalne życie. Życie zwykłych ludzi, takich co chodzą do pracy, na zakupy, bywają chorzy.

Walizka z zakażoną krwią w tramwaju

Do strefy B wjazd ma około 400 lekarzy, pielęgniarek, położnych. Więc wydając swoją decyzję wojewoda powinien pamiętać o tych, którym ci ludzie służą. Oni jakoś muszą dojechać do pacjenta, wziąć sprzęt medyczny… Co np. z osobami dializowanymi? Czy wojewoda wyznaczy przy urzędzie na ulicy Basztowej jakieś pomieszczenia do przeprowadzania tych codziennych zabiegów? Wydaje mi się, że nie. Pozostawi ich samymi sobie.

Co z odczynnikami medycznymi z śródmiejskich przychodni? Jak pan wytłumaczy ludziom, że w tramwaju musi jechać człowiek z walizką pełną próbek krwi z HIV lub innymi chorobami zakaźnymi?!

Goście weselni na zakupach

Druga kwestia to zezwolenia okolicznościowe – w zeszłym roku wydano ich około 1600. Dotyczyły przeprowadzek, remontów. Ale rozumiem, że w tym przypadku nie ma problemu, bo pracownicy IKEA pewnie doniosą szafy i tapczany z parkingu pod Muzeum Narodowym do tramwaju i jakoś dojdą sobie z przystanku na przykład na św. Tomasza.

Gorsza sprawa jest ze ślubami – najpiękniejszym ponoć dniem w życiu. Dlaczego każe pan nowożeńcom iść z kościoła Mariackiego na parking przy Galerii Krakowskiej (bo ten na pl. Ducha też będzie zlikwidowany) na piechotę? Zapewne po to, żeby nowożeńcy wraz z gośćmi weselnymi zrobili jeszcze po drodze jakieś zakupy i wsparli sklepikarzy. Ale i to pewnie da się przeżyć – można wynająć dorożkę, bo krakowianie to ludzie inteligentni i z niejedną władzą już sobie poradzili.

Trumny szukające karawanu

Gorzej może być z orszakami żałobników, ale pewnie po pewnym czasie przyzwyczaimy się do tego, że na rynku będą się krzyżować trasy konduktów żałobnych z trumnami szukającymi karawanu. To też jestem sobie w stanie wyobrazić.

No chyba, że pozwoli pan zrobić jakąś małą kostnicę w urzędzie wojewódzkim, to będą chodzić tylko Szpitalną, więc nie będzie większej sensacji.

Ćwik zablokuje Kaczyńskiego?!

Ale proszę pomyśleć co pan powie premierowi Kaczyńskiemu jak przyjedzie, jak co miesiąc, do Krakowa. Że nie może wjechać pod Wawel bo jest zakaz – a jego pojazd nie jest uprzywilejowany? I proszę pamiętać, że wraz z spadającymi słupkami poparcia na pewno znajdzie się jakiś zaKODowany policjant, który za zatrzymanie kolumny z premierem zostanie komendantem głównym.

Po takim numerze na pewno nie będzie pan już wojewodą. 

A, i oczywiście pan też nie będzie mógł do tej strefy wjechać. Więc zapewne będzie szedł pan obok auta premiera na piechotę.

Władza nie jest dana wiecznie i z tej władzy trzeba rozsądnie korzystać. A Kraków, przy całej sympatii, to nie Skawina czy Borek Szlachecki, w którym pan mieszka – jest trochę większy.

Więc warto następnym razem wydać takie decyzje, które są proste, jasne i przejrzyste. A co najważniejsze – przyjazne dla ludzi.

Kazimierz Krakowski

Zdjęcie tytułowe:  DrabikPany on Foter.com