Miastoman Polecane

Co za gniot! Krakowianie zaczną pisać na siebie donosy

Powstał internetowy formularz, za pomocą którego każdy mieszkaniec Krakowa, nie trudząc się zbytnio, może zgłosić podejrzany dym wydobywający się z komina. I co? I według redaktora jest to donos – codzienne życie Krakowa komentuje Miastoman.

Smog, Łukasz Gibała, samozwańczy architekci – jak zwykle wydarzeń dziejących się w naszym mieście.

Jak co piątek Miastoman zaprasza na jazdę bez trzymanki ulicami Krakowa!

Czy urząd wesprze Alarm Smogowy?

Uważam, że urząd miasta w Krakowie powinien wyodrębnić w budżecie niemałą kwotę pieniędzy na wsparcie dla Polskiego Alarmu Smogowego. Na co? Na klonowanie.

Niemałą mam satysfakcję czytając i słuchając, że „Wrocław był najbardziej zanieczyszczonym miastem na świecie” (co komentował przedstawiciel Wrocławskiego Alarmu Smogowego), że w Vogue na zdjęciu występuje artysta warszawski w maseczce, porównanie Rabki Zdrój (na czerwono!) i Nowej Huty-Zdrój (ledwie żółto). Tak odczarowuje się miano Krakowa jako stolicy smogu.

Wreszcie ludzie uświadamiają sobie, że stara prawda „wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”, wcale nie jest taka oczywista. I smog ogarnął cały kraj. A Kraków jest w awangardzie z nim walki.

Uprzejmie donoszę…

…że Gazeta tzw. Krakowska nie przerywa pikowania i wypuszcza coraz lepsze gnioty. Miniony tydzień przyniósł bowiem wiekopomne dzieło autorstwa – uwaga, zapamiętajcie Państwo to nazwisko – Arkadiusza Maciejowskiego, pt.: „Urzędnicy walczą ze smogiem… donosami”.

Otóż powstał internetowy formularz, za pomocą którego każdy mieszkaniec Krakowa, nie trudząc się zbytnio, może zgłosić podejrzany dym wydobywający się z komina. I czym według red. Maciejowskiego jest stworzenie formularza? Uwaga: „formularz ten może stać się jednak… idealnym narzędziem do donoszenia na sąsiada”. Serio? Na szczęście mieszkańcy w komentarzach powiedzieli już panu redaktorowi co myślą o pana interpretacji.

Sami architekci, urbaniści i historycy

Przeglądając facebooka ciągle trafiam na komentarze kilku – kilkunastu osób, zaangażowanych w urządzanie miasta. Zwykle mają wiele do powiedzenia, wygłaszają kategoryczne twierdzenia w różnych kwestiach, są bezkompromisowi w osądach i stanowiskach. I zawsze mają rację. Kim są? Wyjątkowymi fachowcami w swych dziedzinach? Dobrze przygotowanymi naukowcami? Wieloletnimi praktykami?

Kraków ma pomysł na upiększanie blokowisk. Wchodzicie w to?

Weźmy np. sprawy zieleni w mieście. Zawsze skora do pochwalenia lub skarcenia jest Natalia Nazim. Kim jest? Dendrologiem, architektem krajobrazu czy może leśnikiem? Nie, szybki research internetu wskazuje, że jest filmoznawcą, product managerem, a ostatnio marketing managerem tak znanych i lubianych produktów jak Bond, czy Korsarz. A Łukasz Maślona, stojący na czele walki z pomnikiem AK – kim jest? Urbanistą? Architektem? A może choć historykiem? Nie. Pedagogiem, filozofem, działaczem Nowoczesnej i doradcą finansowym. Takich mamy teraz guru. Facebook wszystko przyjmie.

Lesław musi odejść?

Krwi skarbnika Krakowa Lesława Fijała domaga się Gazeta tzw. Krakowska. Odgrzewa znowu temat kredytów frankowych, jakie miasto zaciągało kilkanaście lat temu. I uważa, że ktoś powinien z tego powodu ponieść konsekwencje. Pada na skarbnika, bo w jego gestii było przewalutowanie tych kredytów – a uciekając przed nimi, miasto w nie najlepszym momencie dokonało zamiany (kto ma kredyt we frankach szwajcarskich, wie o czym piszę).

I zgodziłbym się z Gazetą tzw. Krakowską, że należy odgrzewać tematy sprzed lat, powtarzać je w kółko, domagać się co najmniej rozstrzelania ich bohaterów. Ale uważam, że Łesław Fijał powinien podać się do dymisji tylko wtedy, gdy najpierw zrobi to Wojciech Harpula, redaktor naczelny gazety, uznając, że złamał zasady etyczne i nie ma czego szukać na tym stanowisku. A przede wszystkim kogokolwiek pouczać.

Kiwała

A skoro już jesteśmy w temacie Gazety tzw. Krakowskiej, o której złośliwi nie mówią już inaczej jak „biuletyn wyborczy Łukasza Gibały”… Otóż Gibała zlecił jej swoje reklamy. Wyemitował również spoty reklamowe, w których widać jego ociekającą sympatią  twarz i dosyć dokładnie nazwisko. Sprawą zainteresowała się po raz kolejny Państwowa Komisja Wyborcza. I po raz kolejny uznała, że Gibała omija prawo, prowadząc już kampanię wyborczą.

Chciał być gwiazdą filmową, a jest samobójcą. Gibała znowu robi sobie jaja z krakowian!

„Ustawodawca niestety nie wyposażył PKW w żadne instrumenty, które pozwoliłyby na obecnym etapie reagować w inny sposób, niż tylko poprzez apelowanie do kandydatów o powstrzymanie się od tego typu działań” – tłumaczy rzeczniczka PKW. Państwo będą o tym pamiętać przy urnie wyborczej…

Miastoman

Znajdź Miastomana także na Facebooku – TUTAJ.

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Kolesiowskimi układami Gibały z naczelnym “Gazety Krakowskiej” zajmie się policja?