A gdyby tak... Polecane

Idiotyczny pomysł z zagranicy. A gdyby tak w Nowej Hucie powstało getto?

Łatwo przyglądać się z boku i krzyczeć: “jestem za!” lub “Jestem przeciw!”. Tymczasem trzeba to zobaczyć i przeżyć, by jednoznacznie określić się w sprawie uchodźców i innych przybyszów spoza Europy. I aby zobaczyć, gdzie Europa popełniła błąd – pisze Marta, która wyprowadziła się z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

Mieszkam w większym hiszpańskim mieście, ok. 300-tysięcznym, z dostępem do morza. Mieszkam od kilku miesięcy, ale jest dzielnica, którą dopiero co odkryłam. I która uprawnia mnie do tego, by wiedzieć więcej niż niektórzy politycy, którzy codziennie przekrzykują się w Polsce w sprawie uchodźców.

Pety, butelki, syf

Żebyście mieli jasność już na wstępie – żal mi ludzi, którzy uciekają przed wojną, ale trudno mi się też do nich przyzwyczaić, bo są zupełnie inni – inaczej żyją, inaczej jedzą, mają inne wartości. A w życiu już tak mam, że jak czyjś charakter mi nie odpowiada, to się z nim nie zadaję.

Ostatnio jednak przypadkowo zapędziłam się do ich dzielnicy, która przypominała getto. Nie wiem, czy ktoś je specjalnie dla nich przygotował, czy sami sobie je upodobali i tym samym z mieszkania tam zrezygnowali Hiszpanie. Efekt jest jednak taki, że mają swoją prywatną dzielnicę, a tak naprawdę to jest to getto. A w nim paskudnie odrapane budynki, zdezelowane i zaniedbane samochody, balkony, na których można byłoby urządzić garażową wyprzedaż pt. “Nie zgadniesz, co znajduje się na dnie”.

Zaniedbana roślinność, brudne klatki, paskudne podwórka, wszędzie jeden wielki bałagan i bajzel. Inny świat, z którego za dnia chce się uciec, a w nocy nie znaleźć się wcale. Weszłam raz i mam nadzieję, że ostatni.

Przypomina mi to trochę opowieści o Nowej Hucie sprzed kilkunastu lat. Mimo że nie było tam aż tak źle, to wielu omijało tę krakowską dzielnicę. Po wielkich osiedlach biegali chłopcy w dresach, drący ryja za klubami piłkarskimi. Wszyscy mówili, że to zła dzielnica, więc zła była rzeczywiście, bo jak coś wydarzyło się w NH, to trąbiła o tym cała Polska.

A gdyby z NH zrobić zapomnianą slamsiarnię?

Z czasem zaczęła się jednak poprawiać, gdy zaczęli wprowadzać się tam panowie w jeansach, którzy nie mieli potrzeby wyrażania światu, czy lepsza jest Wisła, czy Cracovia. Gdy kilku chłopców ściągnęło dresy, gdy zobaczyli, że wcale nie trzeba skazywać się na życie straceńca. I gdy miasto o NH ciągle pamiętało.

Ale gdybyśmy wtedy z tej Nowej Huty zrobili taką krakowską slamsiarnię, czyli wrzucili tam najgorszy element, stworzyli dziesiątki mieszkań socjalnych, zapomnieli o infrastrukturze, parkach, szkołach, przedszkolach? Gdybyśmy zniechęcili deweloperów do robienia tam czegokolwiek? Wtedy byłoby jak z tymi moimi uchodźcami z Hiszpanii – gotowaliby się we własnym, śmierdzącym sosie, bez dobrych wzorów, bez sąsiadów, którzy myją samochód, dbają o trawnik, nie rzucają petów na ziemię.

Na szczęście Nowa Huta dziś jest już pełnoprawną krakowską dzielnicą (ach ta piękna zieleń!), którą udało się uratować mimo trudnych chwil w czasach komunizmu. I w momencie, gdy ta ważna dla Krakowa dzielnica została podniesiona i uratowana, to znaczna część Europy zaczyna tworzyć swoje getta, swoje Nowe Huty z najgorszych lat.

To wina zamykających, nie zamkniętych

Zapomina się jednak o tym, że to, iż tam się dzieje źle, to nie tylko wina ludzi tam mieszkający, ale tych, którzy zamknęli ich w tym getcie. Tych, którzy uznali, że skoro trzeba ich przyjąć, to lepiej odizolować wszystkich w jednej dzielnicy. A to tak, jakby odciąć ich wszystkich całkowicie od jedzenia i dziwić się, że grzebią w śmietnikach.

A niestety, w taki sposób oni nigdy nie nauczą się europejskości. A ja dalej będę obawiała się żyć z nimi w jednym mieście.

Marta

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay

gdyby tak…” to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Krakowski strach przed frajerstwem! Zostawili klucze pod wycieraczką, pieniędzy nie chcieli…