Polecane Polityka

“Jesteśmy na wojnie. Chcą nas zniszczyć”. Krakowska posłanka nie przebiera w słowach [wywiad]

Czy wyobrażam sobie zmianę Kukiz ’15 na Duda’18? Wyobrażam sobie wszystko – mówi w rozmowie z KRKnews.pl Agnieszka Ścigaj, posłanka Kukiz’15. Zdaniem krakowskiej działaczki, ugrupowanie Pawła Kukiza  stara się rozbić betom partyjny i rozładować emocje między PiS a PO.

– Płacimy taką cenę, ale dlatego, że jesteśmy na wojnie. Łatwo byłoby się ustawić po jednej stronie barykady i dostawać tylko od jednego wroga, a teraz obrywamy od wszystkich partii – dodaje Ścigaj.

KRKnews: Z kim umówiłaby się Pani na kolację: z Kaczyńskim  czy z Dudą?

Agnieszka Ścigaj: Kolację?

Niezobowiązującą oczywiście.

– Hmm… Rozmowy z oboma panami mogłyby być ciekawe, mamy dużo wspólnych tematów.

Ale czy oni, siedząc przy jednym stole, nie nabawialiby się niestrawności?

 – To ciekawe pytanie… Nie chcę się bawić w komentowanie gierek partyjnych. Nie rozumiem monolitu, w jakim funkcjonuje partia. Nie ma tam ani grama dialogu, tylko rozgrywki. Bierze się tam żołnierzy, czyli ludzi, którzy zastanawiają się, co zrobi dwóch władców. Dla mnie to niedopuszczalne, że prezydent jest pouczany przez szeregowego posła, ale niestety mamy konstytucję, która na to pozwala. Ten, co rządzi partią, tak naprawdę rozdaje karty. Cóż, taka jest nasza ordynacja, a nie ma narzędzi obywatelskich.

Z wysokości Warszawy widać, że w PiS-ie jest rozłam?

– To normalne, że ludzie mają różne zdania, ale nienormalne, że nie potrafią rozmawiać. To charakterystyczne dla takich monolitów partyjnych. Jest jeden szef i wszyscy – nawet jakby mieli inne zdanie – mogą sobie połamać karki i wspierać szefa. A jak nie, to jest rozłam. A powinien być dialog i rozmowa. Prezydent nie powinien być związany z żadną partią, ale sprawować funkcję głowy państwa, którą wybrało ponad 8 mln obywateli. Powinien się wznieść ponad układ partyjny, a pozostali powinni zrozumieć jaki ma mandat, a nie pouczać go z pozycji wiceministrów.

Czyli jednak kolacja z prezydentem Dudą? Bliżej pani do niego?

– Nie wiem czy bliżej, ale takie są fakty. To głowa państwa, więc wszystkim powinno być bliżej do prezydenta, a nie do szefa którejkolwiek partii.

fot. archiwum Agnieszki Ścigaj / Facebook

Załóżmy wielkim rozłam w PiS-ie – prezydent Duda zakłada swoje ugrupowanie, a Kukiz ’15 mówi: idziemy z panem!

– Będziemy stali za propozycjami prezydenta dotyczącymi ustaw w zakresie reformy sądownictwa, jeśli będą zawierać proobywatelskie rozwiązania. Deklarowaliśmy też nasze poparcie w sprawie zmiany konstytucji.

Czyli wyobraża sobie Pani zamianę Kukiz ’15 na Duda’18?

– Wyobrażam sobie wszystko, co przybliży nas do wejścia naszych postulatów: obniżenia progu referendalnego,  zmiany ordynacji wyborczej, rozdzielnia trójpodziały władzy. Dla tych postulatów wyobrażam sobie wszystko, bo to był cel dla jakiego poszłam do polityki – by zmienić mechanizmy, a nie ludzi na stołkach.

Skoro tak, to mam jeszcze jedną wizję – Kraków przejmuje władzę! Pani z ramienia Kukiz ’15, do tego prezydent Duda i wicepremier Gowin. Dobry plan?

– Pan chce nam stolicę przenieść do Krakowa?

Nie, stolicę zostawiamy w Warszawie, ale przenosimy ośrodek zarządzający.

– Kraków jest miejscem, w którym wykuwa się wiele indywidualności, mających wpływ na zmiany w świadomości Polaków. Choć nie wiem, czy jest to wyznacznik terytorialny… Ale w trakcie kampanii proponowałam, by do Krakowa przenieść ministerstwo kultury.

Czyli na razie nie planuje być Pani iskierką, która spowoduje wybuch?

– Na pewno Ruch Kukiz’15 stara się rozbić betom partyjny i rozładować emocje między PiS a PO.

I płacicie za to sporą cenę, bo ludzie zaczynają mówić, że jesteście jak PSL, który też nigdy nie potrafi się określić.

– Płacimy taką cenę, ale dlatego, że jesteśmy na wojnie. Łatwo byłoby się ustawić po jednej stronie barykady i dostawać tylko od jednego wroga, a teraz obrywamy od wszystkich partii. Każda z nich chce rządzić w tym systemie, jaki jest. A my postulujemy zmiany, więc oni są gotowi się sprzymierzyć, by zniszczyć Kukiz ‘15 . Ale od PSL różni nas to, że oni nie stali w rozkroku, tylko negocjowali dobre warunki w koalicjach. My tego nie robimy.

Rozumiem. No to z kim Pani w końcu pójdzie na tę kolację?

– Jednak z oboma panami. To byłaby szansa nauczyć ich jak prowadzić dialog dla dobra Polski, a nie swoich interesów.

Rozmawiał Pij

zdjęcie tytułowe / fot. archiwum

Zobacz także:

Krakowski polityk o prezydencie: Traktowany był jak długopis, teraz wojna z Kaczyńskim