Aktualności Czarny wtorek Polecane

Kiedyś wszyscy zginiemy przywaleni reklamami. Bolesna historia polskiego wsiowego marketingu

W Białce Tatrzańskiej zginęła kobieta przywalona tandetna aczkolwiek ciężką reklamą – bramą powitalną. Dziecko walczy o życie w szpitalu. To cud, że to dopiero pierwsze takie zdarzenie.

Brama powitalna miała za zadanie, jak nietrudno się domyśleć, powitanie turystów. Pewnie było napisane tam coś w stylu „Witajcie w Białce”. Albo weselej: „Witojcie, cepry!”. Nie wiem, co tam było napisane, nie interesuje mnie to, ale fakt faktem, że tym razem brama, zamiast powitać, zabiła. Są już pierwsze ekspertyzy z których wynika, że konstrukcja bramy była zbutwiała i tylko czekała na okazję, by runąć. Na śnieg lub na przechodniów.

Niestety, runęła na przechodniów. A mi trudno oprzeć się wrażeniu, że to dopiero początek prawdziwej lawiny nieszczęść. Podhale jest upstrzone reklamami, wiszą na każdym słupie, przy każdej wiacie, na niemal każdym dachu. „Pokoje!”, „Pokoje tanio!”, „Kwaśnica, grillowane serki”, „Alkohole 24h”, “Frytki i powidła” itd. itp. Niedawno powstała uchwała, która ma oczyścić Zakopiankę ze szpecących reklam, ale nim wejdzie w życie, to do tej pory nasze życie będzie zagrożone.

Od dawna jeżdżąc na Podhale (lub nad Bałtyk) zastanawiałem się, co jako pierwsze spadnie na moją głowę. Śnieg czy reklama piwa za 8 złotych? Deszcz czy olbrzymie menu z hotdogami i zapiekankami o najprzeróżniejszych smakach. A może wielki, plastikowy gofr? Zresztą nie trzeba jechać na Podhale, by przeżyć ten dreszcz emocji. Wystarczy opuścić w Krakowie teren Starego Miasta.

Nie wiem, czy ta pechowa brama spełniała wymogi, nie wiem, czy szpeciła (może była wyjątkowo pikna), ale ta powitalna brama jest smutnym zwieńczeniem historii polskiego wsiowego marketingu. Historia, która na tym powinna się zakończyć. Historia, której zwieńczeniem powinien być dekret nakazujący natychmiastowe zdjęcie tych wszystkich pstrokatych napisów, banerów, pożal się Boże szyldów od siedmiu boleści. Dla dobra nas wszystkich. Nim zginiemy, a ktoś za kilka milionów lat odkryje nasze truchła pod grubymi warstwami zardzewiałych i spróchniałych wywieszek.

Podhale tylko na tym zyska, a cepry i tak przyjadą z dutkami, i tak dowiedzą się, gdzie je wydać, a do domów wrócą z pustymi kieszeniami – to się nie zmieni.

(mm)

fot. PolandMFA via Foter.com

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Chcesz zaliczyć wszystkie choroby świata? Jest na to sposób i nie trzeba nigdzie wyjeżdżać