Aktualności Miasto Polecane

Gdzie kończy się nasza tolerancja? Internetowy lincz krakowian na Ukraince, bo…

Tego się nie spodziewała. Ukrainka mieszkająca w Krakowie chciała przyłączyć się do narzekań na krakowskich kierowców, którzy parkują jak popadnie, często blokując pieszym możliwość przejścia. Zamiast głosów poparcia, dowiedziała się, że powinna wrócić na Ukrainę.

Wpis pojawił się na Facebook’owej stronie „Ratujmy Kraków – Mieszkańcy kontra ZIKiT”. Nie był to szczęśliwy wybór. Uczestnicy tej dyskusji wytykają błędy popełniane (ich zdaniem) przez pracowników ZIKiT. Nie wszyscy z nich są w stanie dostrzec korzyści, jaki dzięki ostatnim zmianom, osiągnęli krakowscy piesi.

I nagle pojawiła się pani Nelia. Wrzuciła na grupę zdjęcie z jednej z krakowskich ulic, by udowodnić, że nie miała szans, by przejechać tamtędy z dziecięcym wózkiem. „Typowo dla Krk, chciałem zahaczyć lusterko na pamiątkę” – napisała. 

I zaczęło się.

Opamiętanie przyszło późno, gdy pod postem rozlała się już cała lawina szowinistycznych komentarzy. Na szczęście decyzją moderatorów komentarze zostały usunięte, a możliwość komentowania postu wyłączona.

Decyzja została wytłumaczona w następujący sposób:

„Dyskusja pod postem Neli poszła w bardzo złym kierunku – i po części sam się do tego pewnie przyczyniłem – więc komentowanie pod nim zostało zablokowane. Ostatecznie dyskusja nie była związana z tematyką grupy, a stała się emocjonalnym przekrzykiwaniem się.

Nie ma co ukrywać, że wrzucone przez Nelę zdjęcie pokazywało głupotę i bezmyślność dwóch kierowców. Tutaj myślę, że mamy jasność?

Pozostawmy na boku pochodzenie i osobiste poglądy Członków grupy. Rozmawiamy tu o paranojach jakie gwarantuje nam zikit. Myślę, że tak powinno zostać.”

A więc jak to jest? My możemy narzekać, a goście z innych krajów powinni siedzieć cicho i pokornie akceptować wszystkie niedogodności?

(wm)