Budżet obywatelski Polecane

Koniec ignorowania rowerzystów w Krakowie. Wzięli sprawy w swoje ręce!

Wymachują pięściami, klną pod nosem, pouczają, a w internecie publikują tysiące filmów. Robią wiele, bo przez lata byli na drogach ignorowani. Dziś rowerzyści to jednak jedna z najaktywniejszych grup, a w połączeniu z budżetem obywatelskim są w stanie zdziałać cuda.

Jeszcze kilka lat temu rowerzysta w Krakowie był jak wędrowiec na pustyni – nie miał wyznaczonej trasy, czuł się osamotniony, a osiągnięcie celu wiązało się ze sporym wysiłkiem. Teraz jednak się to zmienia, a w sporej mierze pomaga w tym budżet obywatelski.

Kraków buduje nowe ścieżki, wyznacza śluzy i kontrapasy, ale tylko rowerzyści dokładnie wiedzą, czego pod Wawelem najbardziej im brakuje. A ci najbardziej obrotni nie narzekają, tylko biorą sprawy w swoje ręce. W jaki sposób? To prostsze niż by się mogło wydawać.

Jeden z nich wpadł na pomysł, by umożliwić rowerom jazdę wzdłuż Armii Krajowej. Wymagało to jednak zamontowania znaków drogowych zezwalających na przemieszczanie się rowerem po chodnikach zgodnie z prawem. Po dokonaniu odpowiednich ekspertyz pomysł znalazł uznanie głosujących, a całość kosztów pokryły środki z budżetu obywatelskiego.

Warszawa, Gdańsk, Łódź, a teraz także Kraków

Świat rowerzystów to jednak nie tylko ścieżki i chodniki. „W większości miast standardem są publiczne stacje rowerowe, gdzie za darmo, ale samodzielnie można naprawić sprzęt rowerowy” – napisano w kolejnym projekcie budżetu obywatelskiego.

Dowodzono, że naprawione w ten sposób rowery poprawią bezpieczeństwo i ograniczą rowery w kiepskim stanie technicznym. Wpłynie to także na komfort i spokój ducha rowerzystów, którym w trakcie jazdy rower odmówił posłuszeństwa.

Dzięki takim stacjom można napompować koło, dokręcić pedały czy błotniki, wyregulować hamulce itp. Oprócz  tego są także przydatne wózkom dziecięcym, wózkom dla niepełnosprawnych oraz umożliwiają pompowanie piłek czy materacy.

„Takie rozwiązanie przyczyni się głównie do eliminacji zmory każdego rowerzysty, jakim są poprzebijane dętki […]. Patrząc na inne miasta takie jak Warszawa, Gdańsk czy też Łódź i ilość rowerzystów jeżdżących w sezonie wiosenno–letnim, pomysł samoobsługowej stacji jest bardzo atrakcyjny i wpływający pozytywnie na bezpieczeństwo i rozwój kondycji fizycznej” – napisano w projekcie, który otrzymał wystarczające poparcie.

materiały prasowe

Miejsce dla rodziców i dzieci

Joanna Marcela to zapalona rowerzystka, która często przemierza Kraków na dwukołowcu. Jej uwagę przykuł fakt, że koło mijanych przez nią placów zabaw nie ma rowerowych stojaków, choć rodzice często przyjeżdżają tam z pociechami właśnie dwukołowcami.

– Dzieci i dorośli nie mieli gdzie pozostawić rowerów, więc pomyślałam, że warto coś z tym zrobić. Dziś widzę, że są przydatne ludziom – mówi nam pani Joanna.

dn

zdjęcie tytułowe / fot. Foter.com