Polecane Publicystyka Sport

Ile Kraków stracił na ślubie Agnieszki Radwańskiej?

Nikt nie kazał robić urzędnikom szpaleru, radnym biegać z kwiatami, a prezydentowi wpraszać się na przyjęcie weselne. Na takiej uroczystości miasto powinno jednak coś promocyjnie ugrać, a nie zrobiło kompletnie nic – pisze Dawid Nizioł.

„Piękny taniec Agnieszki Radwańskiej i Dawida Celta”, „Jak oni cudownie wyglądali! Zobacz kreacje na ślubie Radwańskiej”, „Znani goście na przyjęciu u Radwańskiej”, „Skandal na weselu Radwańskiej” – w ten weekend najlepsza polska tenisistka wychodziła z lodówki, zerkała z piekarnika i czaiła się za malakserem. Słowem – nie dało się nie zauważyć, że ktoś bardzo ważny wychodzi za mąż.

The happiest day of my life!!!!!!!!!!!!!!Najszczęśliwszy dzień w życiu!!!!!!!!!!!!Agnieszka Maciejak Vistula #vistulathemensworld

Opublikowany przez Agnieszka Radwanska na 23 lipca 2017

Dobrze, zaryzykuję – Radwańska jest obecnie najbardziej rozpoznawalną krakowianką na świecie. Nie Czesław Miłosz, nie Wisława Szymborska, ale Radwańska. Nawet jeśli się mylę, to tenisistka na pewno będzie w pierwszej trójce. Słowem – chodzący słup promocyjny. Słup, którego miasto nie zauważa od lat, i którego nie zauważyło także w sobotę.

Promocja przez milionami ludzi

Dobę przed ślubem było wiadomo, że Radwańska właśnie 22 lipca wychodzi za mąż. I co z tym faktem zrobiło miasto? Nic, kompletnie nic. Tenisistka pewnie nie jest załamana, że jej rodzinny Kraków nic nie przygotował, ale czy ktoś w mieście pomyślał ile na tej bierności stracono?

O ślubie Radwańskiej głośno było wszędzie – z Polski wylewały się informacje nawet o długości szpilek jej butów, ale o tym wydarzeniu rozmawiał też cały tenisowy świat. Kibice z całego globu podawali sobie na Facebooku i Twitterze zdjęcia ze ślubu, składali gratulacje, zachwycali się zdjęciami. A co robił Kraków? A Kraków nie robił nic.

Dla przykładu – można było przygotować wielki, ale naprawdę przeogromny bukiet kwiatów w kształcie rakiety tenisowej i wręczyć je Radwańskiej. A jeśli uznajemy to za zbyt nachalne wpychanie się na uroczystość, to można było taki bukiet wysłać. A w tle prezydent Jacek Majchrowski. Albo nie – Wawel lub Rynek.

Prezydent mógłby pojawić się w kościele. Jeśli to przesada, to mógłby wysłać tam jakiegoś Smoka Wawelskiego czy Lajkonika. Jest element krakowski, którym Karolina Woźniacki (1,5 mln fanów na Facebooku, 1,1 mln na Instagramie i 2,4 mln na Twitterze) czy Andżelika Kerber (850 tys. Facebook, 350 tys. Instagram, 306 tys. Twitter) być może podzieliłyby się ze światem i tym samym wypromowały Kraków tak, jak nie promują dziesiątki drogich akcji.

Można, można, można

Można było odegrać Marsz Mendelsona z Wieży Mariackiej i puścić w świat w formie video. Można było przelecieć nad kościołem samolotem ze wstęgą „Wszystkiego najlepszego Młodej Parze życzą Krakowianie”. Można było na trasie przejazdu zbudować tradycyjne bramy. Można było wiele rzeczy, a nie zrobiono nic.

Nikt nawet nie zdobył się napisanie prostych życzeń na stronie internetowej miasta (przynajmniej my ich nie znaleźliśmy), a to już nie jest zaniechanie, ale lekceważenie. Bo bez względu czy się Radwańską lubi czy nie, to jednak jest ona wybitną Krakowianką.

Dawid Nizioł

zdjęcie tytułowe/ fot. profil facebookowy Agnieszki Radwańskiej 

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.