Aktualności Polecane Polityka Publicystyka

Krakowscy politycy PO straszą PiS-em, a sami wywołują śmiech i politowanie

Wassermann to całkiem sympatyczna babka. Nie ma bladego pojęcia o zarządzaniu miastem i pewnie sama nie bardzo chce to robić, ale naprawdę jak się z nią pogada, to wydaje się być spoko. To za mało, aby zostać prezydentem, ale politycy PO mają jeszcze mniej do zaoferowania “ciemnemu ludowi” – pisze nasz dziennikarz Łukasz Mordarski.

W życiu bywa tak, że idziecie zagłosować na polityka X, który wcześniej mamił Was obietnicami, a zaraz po tym, gdy tylko włożycie do urny wyborczej kartę z zaznaczonym jego nazwiskiem, robi Was w ch**a bambuko i pokazuje środkowy palec. Nie od dziś znamy ten schemat – naobiecują się chłopcy, że będą tyrać ku chwale ojczyzny/lokalnej społeczności, i że ich wyborcy są najważniejsi, a później okazuje się, że chodzi tylko o dopchanie się do koryta.

Schemat ten postanawiała przełamać ostatnio Platforma Obywatelska. Zrobiła to ustami krakowskiego posła Bogusława Sonika. Polityk nawet nie próbował się asekurować i wmawiać, że jego partii chodzi o dobro krakowian. Zapytany przez dziennikarza Radia Kraków o wybory na prezydenta miasta walnął bez namysłu:

Najważniejsze jest, żeby w Krakowie nie wygrał kandydat PiS

I tyle. Nie było mowy o żadnym programie, pomyśle na Kraków i jego mieszkańców. Nic a nic. Tylko tyle, żebyście głosowali na PO/Gibałę/Majchrowskiego czy kogo tam chcecie, byle nie na PiS.

Menele, alfonsi i prostytutki

Taką strategię PO na poziomie centralnym stosuje od lat. Z jakim skutkiem pokazały ostatnie wybory. Teraz, zachłyśnięty swoja obecnością w sejmie Sonik, przenosi idiotyczne, wyświechtane hasła na lokalne podwórko i straszy ludzi PiS-em, jednocześnie nie proponując nic w zamian.

Osobiście nie jestem wyborcą PiS. Ba, nie zgadzam się z programem tej partii, ale – na Boga – nie straszcie mnie Kaczyńskim czy Wassermannową, bo ja się ich wcale nie boję. Odkąd PiS jest u władzy wcale nie zarabiam mniej (a ostatnio to nawet wydaję więcej na przyjemności – bo mogę), nadal mogę uprawiać seks z kolegami i nikt mnie za to nie wsadza do więzienia, a i od czasu do czasu mogę się udać do domu uciech i – jak cywilizowany człowiek w cywilizowanym kraju – skorzystać z usług prostytutek. Tak więc w żadnym aspekcie moje życie nie zmieniło się na gorsze, gdy PiS doszedł do władzy.

I śmieszy mnie poseł Sonik bezmyślnie straszący mnie Wassermannową czy innym kandydatem z ramienia PiS, bo żaden członek tej partii nic złego mi nie zrobił. Dobrego też nie, ale to inna kwestia. Generalnie chodzi mi o to, żeby politycy tak zwanej (górnolotnie i na wyrost) opozycji cokolwiek zaproponowali, bo żeby straszyć PiS-em, to wcale nie trzeba być politykiem. Równie dobrze mogą to robić menele, alfonsi, prostytutki.

Mam ściągę – niech straszą wojewodą

Niech kandydat PO przedstawi, co chce zrobić w Krakowie. Niech przedstawi, w jaką stronę będzie rozwijać się miasto. Niech powie, czy postawi na samochody, rowery czy MPK. Niech obieca coś tam, coś tam…

No tak… ale przecież Platforma nie ma nawet swojego kandydata.

Czyli jest tak: straszymy PiS-em (nie podając żadnych przykładów), a sami  nie potrafimy znaleźć ani jednego człowieka, który mógłby i chciałby wystartować pod naszym szyldem. Słabe to i żałosne.

Posłowi Sonikowi podpowiadam: jak chce postraszyć partią Kaczyńskiego, to niech zaglądnie do poniższego tekstu, gdzie wypisujemy siedem grzechów głównych pisowskiego wojewody. No i już będzie miał punkt zaczepiania.

Wojewoda wciąż robi sobie z nas jaja! Oto 7 grzechów głównych katechety

W każdej partii są bowiem porządni ludzie i tacy, którzy są zakałą. I w PO, i w PiS znajdziecie baranów, idiotów, gamoni, krętaczy, ale także idealistów, kompetentnych, szczerych i dobrodusznych.

Pieprzenie banałów, jak to jest źle, bo rządzi PiS, nikogo już nie przekonuje. Rzućcie okiem na sondaże.

A tak swoją drogą – Wassermann to całkiem sympatyczna babka. Nie ma bladego pojęcia o zarządzaniu miastem i pewnie sama nie bardzo chce to robić, ale naprawdę jak się z nią pogada to wydaje się być spoko. To za mało, aby zostać prezydentem, ale politycy PO mają jeszcze mniej do zaoferowania “ciemnemu ludowi”.

Sonik, po swojej wypowiedzi, stał się jedynie symbolem nieudolności całej “starej” krakowskiej PO, która kolejną kadencję jedzie na plecach Majchrowskiego i prawdopodobnie nadal będzie to robić.

“Nadworny błazen”

– Na razie trwają negocjacje z Jackiem Majchrowskim. Władze PO już dawno postanowiły go poprzeć. To jest dalej aktualne. Trwają negocjacje co do wspólnej listy. One są równie trudne jak negocjacje USA z Koreą Północną – rzecze Sonik w tym samym wywiadzie dla Radia Kraków.

Dlaczego jednak negocjacje mają być łatwe, skoro PO nic nie ma do zaoferowania? Nie jest w stanie nawet tupnąć nóżką i powiedzieć: “Jacek, jak nie będziesz z nami współpracował to… my ci wyciągniemy takiego kandydata, że przerżniesz te wybory i odejdziesz w niesławie”.

No nie. PO nawet nie ma kim postraszyć. Bo taki Sonik na przykład bardziej wywołuje śmiech i politowanie niż strach czy szacunek. Jak cała PO w obecnej, marnej kondycji, więc ktoś musiał zostać jej “nadwornym błaznem”, który – trochę z głupoty, a trochę przez przypadek – strzela w głowę kolano całej formacji.

Szkoda, bo przypadałaby się w Polsce/Krakowie jakaś alternatywa.

Łukasz Mordarski

fot. Pixabay

PS. Słów kilka do posła Sonika… niechże Pan nie wypytuje o mnie po urzędach i znajomych i nie zastanawia się, kto mnie nasłał. Szkoda energii. Ani nie oszukał mnie Pan na pieniądze ani nie uraczył wódeczką, więc osobiście mam do Pana stosunek obojętny. Po prostu opisuję rzeczywistość i staram się uwypuklać głupotę. Taka robota. Więc zamiast knuć teorie spiskowe niechże Pan zacznie od merytorycznej dyskusji o Krakowie.

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Zobacz także:

Zaczynają się przedwyborcze gierki. PO próbuje zaszachować Majchrowskiego!