Polityka

Krakowscy politycy skoczyli sobie do gardeł. Patrzyła na to cała Europa!

To było starcie wagi ciężkiej. Z jednej strony prawa ręka prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, z drugiej znana europosłanka z Platformy Obywatelskiej. Róża Thun zagłosowała za rezolucją wzywającą polski rząd do przestrzegania praworządności, za co suchej nitki na niej i jej kolegach nie zostawił Ryszard Terlecki.

Po boksersku wyglądało to tak: Thun świadomie sama rozpoczęła walkę, ale nikt ciosów nie kazał jej wyprowadzać. Uznała jednak, że to jej obowiązek.

Na to z drugiego narożnika wyskoczył Terlecki, wyprowadził  kombinację prosty/sierp/podbródkowy/korpus i jak poczuł krew, to już nie odpuścił.

O co poszło? W przyjętej rezolucji Parlament Europejski wezwał polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych zapisanych w traktatach.

Większość polskich europosłów nie poparła tej rezolucji, z wyjątkiem sześciu przedstawicieli Platformy Obywatelskiej. Byli to: Julia Pitera, Danuta Jazłowiecka, Danuta Huebner, Barbara Kudrycka, Michał Boni i właśnie Thun.

W Polsce rozpętała się burza, którą europosłanka z Krakowa próbowała w jakiś sposób przepędzić. Podkreślała, że spełniła wolę swoich wyborców, że martwi się o łamanie konstytucji, wymiar sprawiedliwości, czy wycinkę Puszczy Białowieskiej.

– I żeby państwo nie ulegli głupiemu gadaniu o jakiś sankcjach. Tam nie ma mowy o żadnych sankcjach, to tylko rezolucja wyrażająca ogromną troskę dotyczącą tego, co dzisiaj dzieje się w Polsce! – podkreślała Thun.

Zresztą całe tłumaczenie może zobaczyć tutaj

Dlaczego głosowałam ZA Rezolucją Parlamentu Europejskiego z dnia 15 listopada 2017

Opublikowany przez Róża Thun na 15 listopada 2017

Takie tłumaczenie nie trafiają jednak do marszałka Ryszarda Terleckiego, który nokautujące ciosy wyprowadził w TVN24.

– To jest skandal, że są tacy europosłowie, którzy tak bardzo nie lubią i nie chcą własnej ojczyzny, że potrafią głosować przeciwko niej. Mogą mieć swoje zdanie o tym, co dzieje się w Polsce, ale głosowanie za rezolucjami, które mają karać Polskę za niepopełnione winy, to jest przekroczenie wszelkich granic – podkreślał Terlecki.

Na koniec były kandydat kandydat na prezydenta Krakowa wytoczył jednak najcięższe działa.

– Oni nie zasługują, by myśleć o nich jako przyszłych europarlamentarzystach. Niech sobie kandydują z Niemiec, z Belgii, czy skąd chcą – uciął Terlecki.

Cóż, siła i celność ciosów wyprowadzonych w tej walce jest na poziomie światowym, a już na pewno europejskim. Werdykt sędziowski? To już pozostawiamy Wam. 

dn

zdjęcie tytułowe / fot. Jan Lorek