Aktualności Miasto

“Krakowska PO to rodzinny biznes”

– Nie może być tak, że jedna osoba zajmuje wszystkie dostępne stanowiska, próbuje sobie wszystkich podporządkować i ogranicza swoją aktywność do załatwienia posad kolegom. To nie jest dla mnie. To jest family business, a nie uprawianie polityki – mówi nam o stylu rządzenia w krakowskiej PO Jerzy Meysztowicz, koordynator Nowoczesna.PL w Małopolsce. W rozmowie z Łukaszem Mordarskim były wicewojewoda krakowski i małopolski odpowiada między innymi na pytania dotyczące przyszłości organizacji założonej przed Ryszarda Petru.

KRKnews: Ilu „spadochroniarzy” z Platformy Obywatelskiej przyjmie Nowoczesna.PL?

Jerzy Meysztowicz
Jerzy Meysztowicz

Jerzy Meysztowicz: (uśmiech) Będziemy się starać tego unikać. To jest projekt adresowany do młodych, którzy albo do tej pory stali z boku, albo kiedyś byli w polityce i uznali, że nie ma dla nich miejsca – niektórym podcięto skrzydła, niektórzy nie zdołali się przebić przez beton partyjny. W tej chwili partie polityczne doprowadziły do tego, że ludzie młodzi, z pomysłami, nie są w modzie.

Kogo z krakowskich polityków widzielibyście u siebie, na przykład z posłów PO lub PiS?

Jeżeli chodzi o posłów, to nie ma takiej możliwości, aby któryś z nich do nas dołączył.

A niezależny Łukasz Gibała, młody przedsiębiorca, pasuje do koncepcji?

Rozmawialiśmy kilka miesięcy temu. Wstępnie był zainteresowany, odbyliśmy kilka spotkań, ale ostatecznie wybrał inną drogę, ma inne plany. Choć rzeczywiście ma poglądy bardzo liberalne, jest młody, energiczny, dostał 12 procent głosów w wyborach prezydenckich w Krakowie…

…był kiedyś w PO.

O mnie też można powiedzieć, że byłem w Platformie, ale ta partia, szczególnie w Krakowie, poszła w taki zaułek, że ja już nie znalazłem tam miejsca dla siebie.

Kongres Nowoczesna.PL w Warszawie / fot. Jerzy Krupowies / Facebook Nowoczesna.PL
Kongres Nowoczesna.PL w Warszawie / fot. Jerzy Krupowies / Facebook Nowoczesna.PL

Po przegranych wyborach prezydenckich niektórzy małopolscy politycy PO mówią wprost: to nie jest nasza partia. Szukają alternatywy. Nowczesna.pl będzie taką alternatywą?

Są osoby, z którymi warto współpracować.

Konkretnie?

Bardzo cenię niektóre osoby.

Kogo?

Marka Sowę [Marszałek Województwa Małopolskiego – dop. autor]. Nie podejrzewam go jednak, żeby zmieniał barwy polityczne, ale bardzo go cenię, ponieważ tylko dzięki niemu Platforma ma jeszcze władzę w sejmiku wojewódzkim. Natomiast co do reszty osób, które rządzą w krakowskiej PO, przykro mi to powiedzieć, ale oni rzeczywiście zamienili tę partię w biuro pośrednictwa pracy.

Nie ceni Pan Grzegorza Lipca [szef małopolskiej PO – dop. autor]?

Zwróciłem kiedyś mu uwagę, że jego działanie jest dla mnie nie do zaakceptowania. Nie może być tak, że jedna osoba zajmuje wszystkie dostępne stanowiska, próbuje sobie wszystkich podporządkować i ogranicza swoją aktywność do załatwienia posad kolegom. To nie jest dla mnie. To jest family business, a nie uprawianie polityki. Powiedziałem mu to wprost. Między innymi dlatego nie znalazłem miejsca w Platformie.

No to z drugiego obozu partii – posła Ireneusza Rasia Pan ceni?

Współpracowałem z nim, mamy dobre relacje. Trudno mi jednak powiedzieć, czy byłby zainteresowany zmianami. To są osoby, które z pewnego przekonania poszły do PO i sądzę, że tam zostaną. My nie zabiegamy o takich ludzi.

Nowoczesna.PL to projekt dla tych, którzy nie znaleźli dla siebie miejsca w polityce, a którzy mają pewne doświadczenie i osiągnięcia. Obecnie funkcjonujące partie nie lubią ludzi niezależnych, bo trudno nimi sterować. Partie dbają o to, aby wszystko funkcjonowało jak w wojsku – jest rozkaz i trzeba go wykonać.

U was nie będzie rozkazów?

Nowoczesna.PL Kraków
Nowoczesna.PL Kraków

Nie będzie. Zaczynamy konsultacje społeczne pomysłów, które Ryszard Petru przedstawił na konwencji. To było ogólnikowe, bo to są tematy, które będą badane i omawiane w szerszych grupach. Powołujemy zespoły tematyczne, które się będą zajmowały ochroną zdrowia, systemem sądowniczym, biznesem, podatkami. Apelujemy do ludzi młodych, trzydziesto-, czterdziestolatków, aby przekazali swoje doświadczenie. Bo oni, aby osiągnąć sukces, musieli pokonać olbrzymie bariery i im się to udało. Teraz chcemy zdjąć te bariery i otworzyć drogę ludziom, którzy sobie z nimi nie radzą.

Paweł Kukiz mówi prawie to samo, tylko w bardziej emocjonalny sposób.

I tym się różnimy. Młodzi ludzie pokazali, że chcą zmiany. Platforma się wypaliła, nie ma pomysłu. Politycy PO mieli wiele lat na to, aby zrobić rzeczy, o których mówią teraz. Nie zrobili tego. W związku z tym ludzie chcą zmian. Te zmiany powinny być jednak robione rozumiem, doświadczeniem i inteligencją, a nie siekiera i zapałkami. To, co zaproponował Kukiz to istna rewolucja. On wyzwolił chęć dołożenia komuś, wypieprzenia kogoś…

Ale ludzie chcą rewolucji i dlatego głosują na Kukiza.

Ci, którzy chcą rewolucji, niech przy nim zostaną. My apelujemy do tych, którzy głosowali na Pawła Kukiza tylko dlatego, że nie mieli alternatywy. Do ludzi wykształconych, młodych, którzy z przekory i ze złości na PO głosowali na Kukiza. Oni nie chcą robić rewolucji dla rewolucji. On chcą rzeczywiście zmieniać ten kraj. Ale żeby to zrobić trzeba wiedzieć jak i kim. Kukiz nie zaproponował nic. Nie ma programu, nie ma ludzi, nie ma nic. Hasło JOW-y pomogło zwołać pospolite ruszenie, ale nie zmieni rzeczywistości w Polsce.

Uporządkujmy: chcecie przejąć elektorat niezadowolonych z PO, chcecie przejąć część elektoratu Pawła Kukiza i… jaki jeszcze? Macie coś dla wyborców PiS-u?

Elektorat PiS-u jest bardzo ograniczony i zdyscyplinowany. Nie liczę na to, że ściągniemy tych wyborców do siebie.

A coś dla ludzi lewicy? Ta się posypała, ogórki się skończyły.

Lewica jest w rozsypce i musi wymyślić nową formułę. Błędem jest, że Leszek Miller nie podał się do dymisji, bo on nie jest już w stanie zaproponować niczego innego.

To co macie dla wyborców SLD?

Staramy się werbować ludzi, którzy są zainteresowani zmianami, ale dla których sprawy ideologiczne są drugorzędne. Te spory zepsuły polską politykę. Jak się nie wiedziało o czym rozmawiać to się wrzucało in vitro, związki partnerskie. Wrzucało się tematy, które budziły emocje, ale te emocje kompletnie niczemu nie służą. Albo służą destrukcji. Nie przekładają się w jakikolwiek sposób na wyzwolenie energii, która ma doprowadzić do tego, aby młodzi mieli pracę, byli zadowoleni, mieli łatwiejszy dostęp do mieszkań. To są wyzwania. Na konwencji słuchałem 22-letniego człowieka, który mówił: ja nie potrzebuje wsparcia, ale dajcie mi się rozwijać.

Czyli nie przeszkadzajcie.

To pokazuje, że Polacy mają energię. Nie marnujmy tego. Mamy już dosyć aquaparków, mamy dosyć stadionów, mamy dosyć głupio wydanych pieniędzy.

Konkret. Nieopodal miejsca, w którym rozmawiamy jest postój taksówek. W czerwonym, wysłużonym mercedesie siedzi pan Józef, lat 47. Wsiada Pan, zamawia kurs na rondo Mogilskie. Ma Pan kilka minut, żeby przekonać pana Józefa, krakowskiego taksówkarza, aby zagłosował na Nowoczesna.PL.

11391592_484904391664487_7262343191522669145_n
Ryszard Petru / fot. Jerzy Krupowies / Facebook Nowoczesna.PL

 

Jeśli jeździ taksówką to znaczy, że wziął sprawy w swoje ręce. Trzeba tylko zrobić tak, aby ten pan Józef, idąc do urzędu, nie stał tam dwa dni zanim coś załatwi. Trzeba też ułatwić i upłynnić mu wjazd do centrum, wyłapać nieuczciwą konkurencję. To jest zadanie dla nas. Natomiast w pozostałych kwestiach pan Józef radzi sobie doskonale.

A co Pan powie Monice, absolwentce Uniwersytetu Papieskiego, która skończyła dwa kierunki i nie ma pracy?

Żeby się zastanowiła czy dobrze wybrała. Ona musi dostosować swoje wykształcenie do rynku pracy, bo ten rynek wymaga fachowców, których brakuje.

Mówi Pan jak Bronisław Komorowski podczas kampanii: jak siostra chce wziąć kredyt to niech zmieni pracę.

Ta przykładowa Monika popełniła pewien błąd, bo wybrała takie, a nie inne studia.

Może gdy wybierała kierunek nie wiedziała jeszcze, że po historii muzyki nie znajdzie pracy.

Faktem jest, że sytuacja na rynku pracy jest dynamiczna. Jeśli ona najpierw poszła na studia licencjackie, a później na magisterskie, to przez pięć lat sytuacja bardzo się zmieniła. Natomiast naszym zadaniem jest to, żeby pieniądze, które są przeznaczone na przykład na kulturę trafiły tam, gdzie mają trafić.

Żeby jednym dać, innym trzeba zabrać. Tymczasem teraz mówi Pan jak Andrzej Duda, który naobiecywał zmian za miliardy złotych.

To było chore. Ja uważam, że w Polsce marnujemy olbrzymią część pieniędzy. Są wydawane nierozsądnie.

Przykład?

Dlaczego budowa autostrad w Polsce jest najdroższa w Europie? Lobby ochrony środowiska i producentów osłon przeciw hałasowi spowodowały, że podniesiono normy ochrony przed hasałem. W tej chwili mamy więc tunele, które kosztowały miliardy złotych.

Jerzy Meysztowicz
Jerzy Meysztowicz

Jak pan jedzie przez Włochy to nie jeździ pan tunelami. Twierdzenie, żebyśmy budowali tunele, bo takie są normy unijne, to jedna wielka bzdura. Jak widzę, że przy lesie stoją ekrany akustyczne to nóż mi się otwiera w kieszeni, że ktoś mógł tak głupio wydać pieniądze. Jest wiele takich miejsc, w których można szukać oszczędności.

Pan zapewne będzie jedynką na liście w okręgu krakowskim. A kto dwójką i trójką?

Nie wiadomo jaka będzie przyszłość. Na przygotowanie list wyborczych przyjdzie czas. Nie mówię ani że będę jedynką, ani że nią nie będę. Ja mam co robić poza polityką.

Przecież pociągnie Pan listę.

Nie jestem przekonany o tym, że młoda osoba nie jest w stanie jeszcze bardziej tego zrobić. Choć faktem jest, że ludzie lubią głosować na osobę, której nazwisko coś jej mówi.

Panu się wydaje, że Pana nazwisko mówi coś młodym ludziom?

Tego nie wiem. Od jakiegoś czasu nie jestem aktywnym politykiem.

Dlatego pytam.

To, co robię poza polityką sprawia, że mam kontakt z młodymi ludźmi.

Nie odpowiedział Pan na moje pytanie.

Musi pan zapytać młodych ludzi czy moje nazwisko coś im mówi.

Jak będziecie układać listy to zrobicie takie badania?

Będziemy się nad tym zastanawiać. Ryszard też będzie chciał mieć wpływ na to, aby wykreować nowe postacie, które powinny być przyszłością tego państwa.

My stawiamy na młodych ludzi, którzy nie mogą się przebić przez obecny system partyjny, a działają na przykład w ruchach społecznych. Tutaj mamy przykład pana Leśniaka [Tomasz Leśniak, założyciel Kraków Przeciw Igrzyskom, były kandydat na prezydenta miasta – dop. autor]. On doszedł do ściany i nie był w stanie jej przejść.

Wśród takich ludzi też szukacie wyborców i działaczy?

To są naturalni sprzymierzeńcy naszego ruchu. To są ludzie zaangażowani emocjonalnie, którzy mają idee fixe i trzeba im powiedzieć: rób to, drąż kroplą wody skałę, bo ona wreszcie pęknie.

Na kogo głosował Pan w drugiej turze wyborów prezydenckich?

Oczywiście, że na Bronisława Komorowskiego.

Czyli bliżej Wam będzie do PO jeśli chodzi o współpracę?

Na razie wszyscy są nam nieżyczliwi, wypowiadają się o nas krytycznie. Wszystkie partie mają świadomość, że możemy uszczknąć kawałek ich tortu.

Ale z kimś się dogadacie.

Jeśli to dogadanie ma polegać na tym, że my zaakceptujemy to, co do tej pory robiła Platforma to ja powiem: nie. Dlaczego my już mamy satysfakcję? Bo te pomysły, które PO chce teraz na szybko realizować to – gdyby nie my – być może w ogóle by tego nie robili. To jest mobilizujące. Oni czują oddech na plecach. Oddech Kukiza. Oddech nasz.

Jeśli po konsultacjach społecznych, które przeprowadzimy, politycy PO powiedzą: daliśmy w tyłek, bo tego nie zrealizowaliśmy, to my im zaproponujemy: zróbmy to razem.

Nasze postulaty zupełnie odbiegają od tego, co proponuje PiS. Jeżeli więc dojdzie do sytuacji, że będziemy w parlamencie i będziemy mieli do wyboru PO i PiS to naturalną rzeczą jest, że koalicjantem może być Platforma. Ale jest jeden warunek – jeżeli w pierwszym pół roku nie zrobicie tych reform, o których teraz mówimy, to nie ma mowy, żebyśmy z wami działali.

Nasunął mi się wniosek, który spina tę rozmowę klamrą. Powiem więc tak: jesteście gotowi nie tylko na spadochroniarzy z PO, ale i współpracę z tą partia.

A ja powiem tak: jesteśmy gotowi na współpracę z Platformą, ale nie jesteśmy gotowi na przyjęcie spadochroniarzy z Platformy.

Rozmawiał Łukasz Mordarski

fot. (u góry strony): fot. Jerzy Krupowies / Facebook Nowoczesna.PL