Miasto

KSW, czyli Kup Sobie Walkę. Kontrowersje i przykre widoki

– Pier*** się! – nie przebierał w słowach Vaso Bakocevic, który – po niejednogłośnej decyzji sędziów – przegrał swój pojedynek z Arturem Sowińskim podczas KSW 29: Reload. Gala odbyła się w Kraków Arenie. Zdominowały ją kontrowersyjne werdykty arbitrów, przykry widok wielkiego mistrza Pawła Nastuli i znakomita krakowska publiczność.

Sędziowie przechodzili samych siebie. – Chyba mieli gorszy dzień – to najdelikatniejsze komentarze po ich werdyktach. – Widać, krakowskie powietrze im nie służy,  a knajpiany klimat skutecznie ograniczył realną ocenę sytuacji – komentowali kibice. – KSW, czyli Kup Sobie Walkę – to z kolei tylko namiastka kreatywności innego z fanów. Kontrowersji było co nie miara, bo o wyniki większości walk decydowali właśnie arbitrzy.

KSW29
KSW29

Z jednym wyjątkiem (efektowe duszenie Borysa Mańkowskiego Dawida Zawady) brakowało spektakularnych nokautów czy powalających ciosów. Zawodnicy zostawiali więc decyzje w rękach sędziów. I tutaj zaczęły się schody, bo publiczność widziała inaczej, eksperci inaczej, sami zawodnicy inaczej, a arbitrzy… widzieli swoje. I właśnie to wywołało lawinę komentarzy.

Rozbieżności w odbiorze sytuacji nie było natomiast podczas i po walce Mariusza Pudzianowskiego z Pawłem Nastulą. Większość zasiadających na trybunach kibiców była za mistrzem olimpijskim, ale ten był tylko cieniem wielkiego zawodnika i tłem dla świetnie przygotowanego strongmana. – Dwa, trzy lata temu Paweł zrobiłyby ze mnie jajecznicę – mówił „Pudzian”. W sobotę to on stłukł na miazgę Nastulę. 44-letni złoty medalista igrzysk z Atlanty, dwukrotny mistrz  świata, trzykrotny mistrz Europy i trzynastokrotny mistrz Polski walkami MMA zaczął rozmieniać się na drobne. Przykro była patrzeć na wyśmienitego niegdyś sportowca, który podczas KSW w Łodzi wypadł za ring i zemdlał ze zmęczenia. I jeszcze bardziej przykro było obserwować jak ledwo nabiera powietrza po morderczej walce z Pudzianem. Ten grad ciosów przyjęty od strongmana zakończył karierę Nastuli , ale – w odczuciu wielu fanów – trochę za późno. Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść…  Nastula zszedł za późno, a właściwie został zniesiony. Szkoda, wszak to znakomity sportowiec, który dostarczył Polakom wielkich wzruszeń.

Paweł Nastula i Mariusz Pudzianowski
Paweł Nastula i Mariusz Pudzianowski

W formie nie był także Mamed Chalidow, który przyzwyczaił wszystkich do efektowych ciosów i kopnięć i ciężkich nokautów. W walce z Brettem Cooperem był cieniem samego siebie. Kibice patrzyli trochę z niedowierzaniem, ale – jak się później okazało – Chalidowa walczył nie tylko z rywalem, ale i z kontuzją kręgosłupa. Do klatki wszedł na własne życzenie, a po walce został odwieziony do szpitala. – Sprawa jest poważna – mówił Martin Lewandowski, współwłaściciel KSW.

Mamed Chalidowa
Mamed Chalidowa

Gala – jak zwykle – miała znakomitą oprawę pozasportową. Świetna gra świateł, elektryzująca muzyka i rekordowa liczba (17 tysięcy) kibiców zrobiły swoje. Kraków Arena kolejny raz zdała egzamin i – czego dowiedzieliśmy się nieoficjalnie – być może KSW wrócili pod Wawel już w przyszłym roku.

Rafał Galus