A gdyby tak... Aktualności Polecane

Ktoś tu rozbił bank? Zarobki w Krakowie to jakiś kosmos!

Jeszcze niedawno za 3 tysiące złotych człowiek dałby się pokroić, a teraz zarobki wystrzeliły w stratosferę, a jak nic się nie zmieni, to rozbiją się o księżyc. Tak przynajmniej twierdzą moi znajomi, którzy dziś zachwalają pracę w Polsce – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews.pl porównuje życie w obu miejscach.

Schemat naszych rozmów jest dość przewidywalny. Ja w okresie zimowym dzwonię w godzinach popołudniowych, a oni widząc, że w Hiszpanii jeszcze jasno, psioczą na szarą polską rzeczywistość. Podczas gdy ja idę na spacer na plażę, oni niemal biegną, by przez mrozem schować się w ciepłym mieszkaniu.

Ostatnio jednak coś się zmieniło. Nie ma już rozmów o hiszpańskim cieple (bo to polskie niewiele gorsze), nie ma też narzekania na krótki dzień (bo i być nie może, skoro trwa z 15 godzin). Dlatego ostatnio te rozmowy zeszły na inne tematy i tym razem zazdrość czułam ja.

12 tys. zł na rękę!

Znajoma, która szuka pracowników do branży informatycznej mówi, że ma problem ze znalezieniem doświadczonego pracownika, mimo że oferują 12 tys. zł na rękę plus bonusy. 12 tys. zł! Gdy byłam na studiach lat temu 10, to miałam nadzieję, że kiedyś dostanę 3 tys., a tymczasem dziś w Krakowie można dostać cztery razy tyle!

Za chwilę ktoś opowiada, że brakuje pracowników w jednym z supermarketów i kasjerowi oferuje się 2,5 tys. zł netto. Za roznoszenie towarów i przesuwanie jajek po taśmie dają prawie tyle, ile ja chciałam kiedyś zarabiać po studiach.

Dalej rzut oka na bezrobocie w Krakowie. Za pierwszym razem pomyślałam, że ktoś jednej cyfry zapomniał dopisać, ale gdy google pokazało mi kilka artykułów z hasłem: “2,9 proc.”, to osłupiałam. Przecież w Hiszpanii bezrobocie wynosi 16 proc.!

Tam nie ma roboty

Rozmawiam ze znajomym Hiszpanem, który pracuje w Warszawie. Gdy zawsze pytałam go, kiedy wraca, odpowiadał, że pewnie niedługo. Niedawno jednak wypalił: “Nie chcę wracać, nie mam po co. Tam nie znajdę roboty, w Polsce jest jej dużo więcej”.

Światopogląd ekonomiczny staje na głowie. Wyjeżdżasz z Hiszpanii na wielki zachód, aż tu nagle z postkomunistycznej Polski słyszysz jęki Hiszpana: “Nie wracam, nie mam po co”.

Kosmos, absolutny kosmos.

Marta

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay.com

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Krakowianie sami utrudnili sobie życie. Czy naprawdę trzeba było tak dzielić miasto?!