Miasto

Mandaty, pouczenia, sąd – tak kończą się kontrole krakowskich pieców

Skoro wrzucasz do paleniska butelki, ubrania, czy pieluchy, to nie dość, że jesteś idiotą, to jeszcze nie możesz spać spokojnie, bo do drzwi może zapukać straż miejska. 

W lutym strażnicy miejscy ujawnili 27 przypadków spalania odpadów. Nałożyli 20 mandatów na kwotę 2 950 złotych, pouczyli sześć osób, skierowali jeden wniosek o ukaranie do sądu, a także pouczyli 59 osób nieposiadających certyfikatów potwierdzających odpowiednie parametry używanego do spalania węgla.

“W obecnym sezonie grzewczym zadanie realizuje 140 strażników miejskich. Zespół kontrolny stanowią strażnicy Referatu Kontroli Odpadów oraz strażnicy Sekcji Ekologicznych w liczbie 45 osób (kontrole planowe i interwencyjne w systemie pracy ciągłej przez wszystkie dni tygodnia). Odwód (na wypadek wystąpienia znacznych przekroczeń zanieczyszczenia oraz do bieżącej kontroli w przypadku znacznego wzrostu liczby zgłoszeń interwencyjnych) to 95 strażników przeszkolonych w zakresie kontroli zakazu spalania odpadów” – podaje straż miejska.

Patrole, kontrolując jakość paliwa, sprawdzają w pierwszej kolejności, czy właściciel posiada odpowiedni certyfikat świadczący o tym, że spełnia ono odpowiednie parametry. Jeśli posiada, a mimo tego paliwo budzi wątpliwości (jego wygląd przypomina zabronione muły lub floty), wówczas pobierana jest próbka węgla i popiołu do badania laboratoryjnego.

W przypadku używania paliwa niskiej jakości strażnicy mogą taką osobę pouczyć lub skierować przeciwko niej wniosek o ukaranie do sądu.

dn

zdjęcie tytułowe / fot. fot. Marcin Warszawski / SMMK