Aktualności Lifestyle Polecane

“Mężczyźni mogą szyć i gotować, a dziewczyny walczyć w pierwszej linii!”

Walczą rapierami i używają broni palnej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że robią to w wykonanych przez siebie strojach przypominających o epoce XVII wieku. Swoje siły regenerują jedząc historyczne potrawy.

Już w ten piątek na Bulwarze Czerwieńskim pod Wawelem będzie można spotkać rycerzy i damy dworu podczas Jarmarku Świętojańskiego, który będzie trwał do niedzieli. Na miłośników historii będą czekać bale, spektakle i warsztaty. Nie zabraknie historycznych postaci takich jak Anna Jagiellonka, Henryk Walezy, Stefan Batory, Zygmunt Stary i Zygmunt August. Będzie można zobaczyć pokazy walk, na których nie zabraknie stowarzyszenia Parva Armis.

– U nas każdy może być kim chce. Mężczyźni mogą szyć i gotować, a dziewczyny walczyć w pierwszej linii! Nie trzeba być szermierzem, żeby jeździć z nami na wyjazdy. Nie trzeba też być rekonstruktorem by uczyć się walczyć – mówi Renata Karska ze stowarzyszenia Parva Armis.

KRKnews: Parva Armis powstało w 2014 r., więc jest dość młodą grupą. Dlaczego wybraliście akurat rekonstrukcję z okresu XVII wieku?

Renata Karska: Parva Armis owszem jest młodą grupą, jednak zdecydowana większość z nas jest związania z rekonstrukcja historyczną oraz szermierką od bardzo wielu lat. Zatem już przed powstaniem naszego zrzeszenia zajmowaliśmy się okresem XVII wieku.  Zasadniczo w rekonstrukcji historycznej panują mody czy preferencje. Pewne okresy historyczne są częściej wybierane przez rekonstruktorów. To też przekłada się na liczbę grup rekonstrukcyjnych w danym okresie oraz liczbę eventów historycznych, które są na dany okres organizowanie. I tak jedne z popularniejszych “wieków” to dziesiąty i trzynasty oraz pierwsze połowy wieków  piętnastego, siedemnastego, dziewiętnastego i dwudziestego.

Z naszego punktu widzenia rekonstrukcja wieku XVII-ego daje duże możliwości: fechtowania szablą oraz rapierem, ponadto jest to okres kiedy broń palna nabrała na znaczeniu, a formacje wojskowe zostały pod nią zreformowane. Zatem wachlarz jest bardzo szeroki, a naszym zdaniem o wiele szerszy niż w pozostałych wiekach: od nauki fechtunku bronią białą, poprzez wykorzystanie broni palnej zarówno ręcznej jak i armat, przez rekonstrukcję zgranych formacji wojskowych. Moda tego okresu jest również bardzo ciekawa i dość zróżnicowana.  Nie wolno również zapomnieć o aspekcie historycznym: jest to okres Potopu szwedzkiego, wojny 30. letniej, gdzie występują zachodni Pludracy, Polscy szlachcice, wielka husaria, Kozacy oraz Turcy. Jest to czas „Trzech Muszkieterów”, „Pana Wołodyjowskiego” oraz  „Ogniem i Mieczem”!

Czym dokładnie zajmuje się Parva Armis?

Parva Armis ma dwojaki cel – naukę szermierki oraz odtwórstwo historyczne. Nie trzeba być szermierzem, żeby jeździć z nami na wyjazdy. Nie trzeba też być rekonstruktorem by uczyć się walczyć. Oprócz tego uczymy się XVII-wiecznego rzemiosła: krawiectwo, kaletnictwo, pasamonictwo, rusznikarstwo, kowalstwo i wiele innych. Czas wolny od “obowiązków” poświęcamy na zabawy, muzykę czy regenerację sił i konsumpcję historycznych potraw. Można powiedzieć że Parva Armis uczy i bawi.

fot. Monika Mrozik

Czy w środowisku grup rekonstruktorskich panuje duża konkurencja czy może wzajemnie się wspieracie?

Środowisko grup jest zróżnicowane. Ciężko mówić o konkurencji, ponieważ na jedną imprezę historyczną jest zapraszanych kilka do kilkunastu grup. Bywa czasem na odwrót, że jest pewien niedobór. Z grupami jest jak z ludźmi. Jednych się lubi, innych nie z różnych przyczyn. My jako Parva Armis jeździmy na wyjazdy z grupą Per Secula z Nowego Wiśnicza oraz z grupą Klinga z Nowego Targu z którymi się przyjaźnimy od lat.

Jak wyglądają pokazy?

Pokazy historyczne z założenia mają prezentować nasze ciężko wyćwiczone umiejętności w sposób atrakcyjny dla publiczności. Każda grupa historyczna ma na to swój sposób i autorski program pokazu. Nasza prezentacja zawiera zawsze elementy walki bronią białą: szabla, rapier oraz walkę wręcz. Prezentujemy zgrany oddział muszkieterski, wykonujący pod komendę “skomplikowane” manewry wojskowe, strzelamy z broni palnej: muszkietów jak i armat, a całość dość często jest oprawiona muzyką historyczną zaprzyjaźnionego z nami węgierskiego zespołu muzyki dawnej Szelindek. Ponadto pokaz zawsze połączony jest  z krótką prelekcją z rysem historycznym, tak aby w sposób przystępny, przybliżyć Państwu historię tego okresu. Oczywiście sama formuła pokazu, fabuła, czy scenariusz, są różne i zależą tylko i wyłącznie od naszej fantazji.

fot. Monika Mrozik

Na jakich festiwalach czy imprezach można was zobaczyć?

Pojawiamy się na tych festiwalach, czy eventach na które zostajemy zaproszeni, a są to przede wszystkim rekonstrukcję wydarzeń historycznych, upamiętniające konkretny okres czy wydarzenie z historii XVII-tego wieku. Tego typu spotkania zazwyczaj wyglądają w ten sposób, że zapraszanych jest od kilku do kilkunastu grup historycznych, co daje liczą od 100 do nawet 450 rekonstruktorów. Rekonstrukcja to rodzinne hobby, nie rzadkim widokiem są całe rodziny z biegającymi w różnym wieku brzdącami. Spędzamy ze sobą kilka dni w rodzinnej atmosferze śpiąc w historycznych namiotach, wspólnie obozując i rekonstruując życie codzienne. Punktem kulminacyjnym jest zawsze obowiązkowo bitwa, jest ona największą atrakcją zarówno dla turystów jak i dla nas samych. Czasami atrakcji jest więcej: wtedy mamy kilka bitew.

W programie takich festiwali pojawiają się również pokazy organizowane przez poszczególne grupy, historyczny jarmark, kuchnia, pokazy kuglarstwa, zawody szermierki historycznej, które cieszą się ogromną popularnością wśród rekonstruktorów, bo to tutaj sprawdzamy nasze ciężko wyćwiczone na treningach umiejętności. Wieczorami czas umilają nam występy zespołów muzyki dawnej. Po za tego typu dużymi imprezami jako grupa również jesteśmy często zapraszani na drobne imprezy organizowane przez domy kultury, organizacje kulturalne, czy szkoły, gdzie w mniejszym gronie prezentujemy nasze umiejętności i przybliżamy historię.

fot. Monika Mrozik

Zarówno stroje jak i sam ekwipunek kosztują pewnie zarówno dużo pracy jak i pieniędzy. Czy robicie swoje stroje i broń sami lub gdzie je zamawiacie?

Prawdą jest, że rekonstrukcja historyczna, jako hobby jest dość droga. Jednak daje nam możliwość zmniejszania kosztów. Zatem decydując się na rekonstrukcję wiejskiego chłopa, nie musimy obawiać się wielkich wydatków, zmieścimy się w 200 złotych, jednak jeśli nasze ambicje sięgną pancernego czy husarza, to cena nie będzie znała granic, a zacznie się od kilkunastu tysięcy złotych. W celu redukcji kosztów, edukacji jak i przede wszystkim dobrej zabawy, większość naszego wyposażenia wykonujemy samodzielnie. Taka praca daje ogrom satysfakcji, podnosi umiejętności manualne i zostawia w naszym portfelu sporo pieniędzy. Niestety nie wszystko warto wykonywać samodzielnie, przede wszystkim mowa o tych elementach, gdzie liczy się ich jakość, wygoda użytkowania oraz trwałość. I tak broń białą: kute szable, rapiery oraz buty historyczne zamawiamy od rzemieślników odtwarzające dawne rzemiosła.

Jaka była najdroższa część stroju lub ekwipunku?

Najdroższymi częściami ekwipunku są broń i buty. Broń z racji poświeconego czasu na produkcję i materiały potrzebne do wyrobu, zarówno broni białej jak i muszkietów. Cena może wzrosnąć zależnie od indywidualnych preferencji. Ewentualne zdobienia, czy to wysadzanie rękojeści kamieniami szlachetnymi czy też wyrycie indywidualnego motto na szabli podnosi wartość repliki. Na butach nie ma co oszczędzać, bo muszą pozwolić stopie przetrwać kilka godzin marszu i pokazów. Rajtary – długie skórzane buty – kosztują od 650 do 1500 złotych, ale oprócz jakości wykonania dostajemy zarówno styl wiernie odzwierciedlający obuwie naszych przodków, jak i wygodę. Jednak trzeba pamiętać, że z kupnem sprzętu rekonstrukcyjnego jest jak z dobrym mechanikiem. Trzeba się naszukać, żeby znaleźć fachowca, który za rozsądną cenę spełni nasze wymagania i nie wciśnie nam rzeczy gorszej jakości!

fot. Monika Mrozik

Gdzie was można zobaczyć w najbliższym czasie?

Co tydzień można z nami się spotkać na sali treningowej, gdzie gorąco zapraszamy! A tak na poważnie to nasze najbliższe kierunki to podkrakowski Nowy Wiścznicz, Tata na Węgrzech, Zamość, Czechy a w połowie czerwca spotkamy się z Państwem w trakcie krakowskiego Jarmarku Świętojańskiego organizowanego przez KBF co roku na Bulwarze Czerwieńskim tuż pod murami wawelskimi. Zachęcamy do śledzenia zarówno naszego profilu na Facebooku jak i naszej strony internetowej, gdzie na bieżąco można znaleźć informację o naszej działalności.

Dlaczego warto się do was przyłączyć?

Poza rozwojem fizycznym oferujemy ciepłą i rodzinną atmosferę, wzbogaconą o możliwość odwiedzenia niezwykłych miejsc w których działa się historia. Możemy się pochwalić niezwykłą równością ze względu na płeć. U nas każdy może być kim chce. Mężczyźni mogą szyć i gotować, a dziewczyny walczyć w pierwszej linii!

Rozmawiała Justyna Słowikowska

Zdjęcia: Monika Mrozik