Polecane Publicystyka

Miastoman: Zgiń na Kazimierzu, wstydź się za prezydenta… [5 rad]

Uduś się w Zakopanem, zgiń na Kazimierzu, zaczytaj się w Gibale, wstydź się za prezydenta i protestuj z Razem – oto pięć nowych przykazań, które daje Wam Miastoman. To efekt jego obserwacji Krakowa w minionym tygodniu.

Zapraszamy na nasz cotygodniowy cykl, w którym Miastoman podsumowuje ostatnie wydarzenia.

Uduś się w Zakopanem

Jestem amatorem w sprawie smogu. Ledwie co potrafię poruszać się w masie aplikacji pokazujących stopień stężenia pyłów w powietrzu – za to zawsze mogę liczyć na dziennikarzy, którzy zapewne są specjalistami ws. smogu, bo przy każdym wychyleniu wskazówek głośno krzyczą, o ile mikrogramów przekroczone zostało stężenie pyłu PM10 w powietrzu. 

Bodajże Radio Kraków jako pierwsze oburzyło się, że nie odwołano Biegu Sylwestrowego w Krakowie. „Jak to? Przecież przekroczona wtedy była norma w Krakowie!” Norma wynosi 50 mikrogramów, w Krakowie w południe w Sylwestra było 100. Pomijam już to, że większość redakcji z lubością prezentowała zdjęcia przebierańców z biegu – wtedy żadnego oburzenia nie zauważyłem. Krytyka pojawiła się później.

Nie słyszałem za to żadnego ostrzeżenia dotyczącego Sylwestra w Zakopanem. Szybki rzut oka na wykresy pozwolił stwierdzić, że tam poziom PM10 przekroczony był… trzykrotnie i wynosił 160 mikrogramów na metr sześcienny. I nie dowiedziałem się z Radia Kraków, że przebywanie w takiej zawiesinie jest niezdrowe. I taka smutna refleksja mi się kołacze, że może nie chodzi o zdrowie, a o to, by znaleźć kij, którym można rodzinnemu miastu przyłożyć?

Te rośliny uratują Cię przed smogiem. Musisz je mieć w domu! [GALERIA]

Zgiń na Kazimierzu

Epatowany relacjami z wypadków samochodowych, ze zdwojoną uwagą zasiadam za kierownicą mojego auta. Nie chodzi o to, że obawiam się o swoje umiejętności, bo samochód bez żadnych uszczerbków dla siebie czy karoserii prowadzę od wielu lat – boję się innych uczestników ruchu. Nie ma bowiem tygodnia, bym nie przeczytał, czy usłyszał o śmierci zawinionej przez pijanego kierowcę. Jest to przerażające – ojciec rodziny, matka z dzieckiem, umierają, bo wypadek powoduje pijak, który wyjechał na drogę.

Tym gorzej się czuję, czytając, że na Kazimierzu pijany nożownik zabił przypadkowego przechodnia, bo… pomylił go z kimś innym, z kim rozpoczął kłótnię. Czy jako cywilizacja zmierzamy do tego, by jedynym sposobem uniknięcia bezsensownej śmierci było zostawanie w domu? Ja zdecydowanie przeciwko temu protestuję.

[AKTUALIZACJA] Morderstwo na Kazimierzu. Pijany 38-latek zabił przypadkową osobę

Zaczytaj się w Gibale

Jest. Dawno go nie było, ale Łukasz Gibała w minionym tygodniu wystąpił w roli śledczego. Zapewne z narażaniem życia, myląc ślady i tropy, wykazując się hakerskimi niemal umiejętnościami „dotarł on do dokumentów” pokazujących jakie umowy zawarł Urząd Miasta. Dla niezorientowanych podaję ścieżkę dostępu: wystarczy wejść na BIP (Biuletyn Informacji Publicznej miasta Krakowa) i w zakładce finansowej sprawdzić rejestr wszystkich umów. Brawo. Order z cebuli dla dzielnych śledczych!

Ja tylko mam jedną prośbę: Panie Łukaszu Gibało! Chciałeś Pan wpłynąć na zmianę władzy publicznej – dziennikarze szacowali Pana wydatki referendalne na kilka milionów złotych, Pan twierdzisz, że wydałeś Pan ponad 700 tysięcy złotych w trzy miesiące. Wiec ja mam takie marzenie, żebyś Pan wziął przykład z tego złego urzędu i ujawnił wszystkie swoje wpływy i wydatki, które miały służyć zmianie władzy w mieście. I te wygodne i te niewygodne. Wszak tego wymaga elementarna uczciwość wobec mieszkańców. Najłatwiej i najbardziej wiarygodnie byłoby zacząć od siebie.

Wstydź się za prezydenta

Pokłosiem „śledztwa Gibały” jest oburzenie Dziennika Polskiego, że miasto Kraków płaci za monitorowanie we wszystkich mediach dwóch słów kluczowych: Kraków i Majchrowski. „Wszyscy płacimy za monitorowanie nazwiska prezydenta” – grzmi w świętym oburzeniu Dziennik.

No cóż, mili Państwo, tak się składa, że od 14 lat mieszkańcy na prezydenta tego miasta wybierają obywatela Jacka Majchrowskiego. I zapewne media (włączając w to Dziennik) nie opisują prywatnych przygód obywatela Majchrowskiego z ul . X, a jego działania w kontekście miasta Krakowa. Trudno się z tym pogodzić prawda? Przykro mi, jeszcze co najmniej dwa lata krakowski Dziennik będzie musiał wstydzić się, że tak ma na nazwisko włodarz ich miasta.

Protestuj z Razem

Nie lubię partii „Razem”. Nie po drodze mi z nimi, odrzucają mnie twardosocjalistyczne poglądy. Ale jedno doceniam, i za jedno muszę pochwalić. Pomimo, że ciężko im wyjść poza ułamkowe wartości poparcia w wyborach, więc nie mogę traktować tego jak zagranie pod publiczkę – zawsze są tam, gdzie komuś dzieje się krzywda. I w zasadzie jako jedyna zorganizowana grupa (czy w tym konkretnym przypadku – partia polityczna), publicznie staje w obronie skrzywdzonych. Tak było choćby w tym tygodniu, kiedy ramię w ramię protestowali razem z byłymi pracownikami krakowskiej „Almy”. Gdzie były pozostałe partie i ruchy społeczne? Na Maderze? Czy wystawiały faktury?

Miastoman

fot. Pixabay

Miastoman: “Dama z gronostajem” opuści Kraków i zajmie miejsce… żyrandola?!