Polecane Publicystyka

Miastoman: Znienawidzony meleksiarz osobowością roku?

ZIKiT rozpoczął konsultacje w sprawie zmian ruchu w centrum. Pierwsze spotkanie było jedną wielką pyskówką i awanturą. Wśród osób zdecydowanie protestujących zjawił się Grzegorz Kompa, lider znienawidzonych przez część krakowian meleksiarzy z okolic Rynku Głównego – pisze Miastoman w swoim cotygodniowym felietonie dla KRKnews.pl

Miecz obosieczny

I znów radni wzięli się za łby. Już pisałem, że bardzo nie podoba mi się dzielenie Krakowa na Nową Hutę i resztę – tymczasem radny Tomasz Urynowicz z PO postanowił dalej lansować swój pomysł ekstra pieniędzy dla tej dzielnicy. W awanturkę na facebooku dał się wciągnąć wybrany również z tej dzielnicy Michał Drewnicki z PiS. Panowie publicznie okładali się razami, udowadniając chyba, któremu z nich bardziej na Nowej Hucie zależy i czyj będzie rząd dusz. Pojawiły się i chwyty poniżej pasa – radny Urynowicz pisał, że ważne rzeczy są omawiane na sesji, a nie widzi radnego Drewnickiego na sali. Ten mu odpisywał, że owszem, jest, ale na galerii i Urynowicz go nie widzi.

Nieładne to, wyjęte wręcz z piaskownicy, a nie sali obrad rady miasta. Karma powraca jednak bardzo szybko. W sieci znalazł się filmik, na którym widać jak radny Urynowicz wraz z dwoma kolegami, podczas tej samej sesji co prawda siedzi na sali, ale ogląda mecz piłkarski. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie.

Radna-bezradna

Pamiętają Państwo, jak na początku kadencji Sejmu posłowie opozycji zawzięli się i stwierdzili, że nie będą firmować działań mającego większość PiS i nie będą brać udziału w ważnych – z góry przez opozycję przegranych – głosowaniach. Szybko jednak zorientowali się, że nie tędy droga, bo nieobecni nie mają racji.

Rada miasta to chyba poligon doświadczalny dla przyszłych polityków. Czytam oto w jednym z dzienników, że jedyna radna Nowoczesnej (odeszła z PO), twierdzi, że rezygnuje z głosowania nad nową siecią szkół, bo „nie może przyłożyć ręki do reformy, z którą się nie zgadza”. Sugeruję pani radnej po pierwsze – by wzięła przykład z kolegów-posłów i protestowała raczej naciskając przycisk „przeciw”, a nie „nieobecna”. A po drugie – na co mi przedstawiciel w radzie, który bezradnie rozkłada ręce i nie chce mu się w moim imieniu pracować?

Kijem w mrowisko i pomachać

ZIKiT rozpoczął konsultacje w sprawie zmian ruchu w centrum. Pierwsze spotkanie było jedną wielką pyskówką i awanturą. Wśród osób zdecydowanie protestujących zjawił się Grzegorz Kompa, lider znienawidzonych przez część krakowian meleksiarzy z okolic Rynku Głównego; człowiek stawiający sobie za punkt honoru walkę z nieludzkim ZIKiT-em.

Konsultacje w sprawie organizacji ruchu w centrum. Krzyki i protesty

Ten sam człowiek nieomalże wygrał konkurs Gazety Krakowskiej na osobowość roku. Sms-em za 2,46 z VAT, można było zdecydować, kto w danej kategorii zasługuje na takie wyróżnienie. No i w kategorii „działalność społeczna i charytatywna” nominowany był Kompa, za „zaangażowanie w walkę o prawa przedsiębiorców świadczących usługi turystyczne pojazdami elektrycznymi”. Potrafię sobie wyobrazić idealny ruch w centrum według przedsiębiorcy Kompy – na Starym Mieście tylko turyści i meleksy. I to jest ok, taki ten pan ma sposób na życie, na tym zarabia. Nie wiem tylko czemu miała służyć gazetowa nominacja w plebiscycie. Uhonorowaniu meleksów? Czy tradycyjnemu wetknięciu kija w mrowisko?

Czasopowracacz

Chciałbym czasem mieć czasopowracacz, czyli, inaczej mówiąc: wehikuł czasu. I chciałbym móc cofać się w czasie, by móc podpowiadać ludziom inne rozwiązania, niż te, które wybrali. No bo miniony tydzień przyniósł dwa wydarzenia związane ze smogiem: Łukasz Gibała zorganizował dla kilkudziesięciu osób warsztaty samodzielnego szycia maseczek ochronnych, zaś urząd miasta ogłosił, że rozważa postawienie w określonym miejscu miasta mchu wyłapującego pyły. No i czytam w krakowskich mediach: pomysł Gibały genialny, tego było trzeba; pomysł miasta – bez sensu, za drogi i nieefektywny.

Smoglab: CityTree nie pożre smogu nawet z… jednego pieca

I tu chciałbym użyć czasopowracacza. Przeniósłbym się kilka tygodni wstecz i zasugerował, by miasto zorganizowało warsztaty dla mieszkańców – w każdej siedzibie urzędu, w każdej szkole, w każdym domu kultury. A Łukaszowi Gibale podpowiedziałbym, żeby wychwalał pod niebiosa zalety mchu i domagał się pieniędzy na postawienie jednej takiej instalacji w mieście. Ba, może nawet sam powinien taką zasponsorować! I z ciekawością przeczytałbym w gazetach, czy dalej warsztaty są odpowiedzią na potrzeby mieszkańców, a instalacja jednego mchu nie przyniesie żadnego rezultatu, czy raczej byłoby odwrotnie – za sam pomysł zajęć z szycia media przejechałyby się po mieście jak po burej suce, a ustawienie mchu stałoby się nowym świętym Graalem dla gazet?

Miastoman

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Miastoman do radnego: “jak się nie obrócisz, du*a zawsze z tyłu”