Polecane Polityka Publicystyka

Miś Colargol – kandydat Nowoczesnej na prezydenta Krakowa

Dużo łatwiej byłoby zrobić konferencję prasową i wskazać na kandydata Nowoczesnej… Misia Koralgola – postać dobrze znaną z wieczorynek i mająca na pewno wierny elektorat dzisiejszych czterdziesto-  i pięćdziesięciolatków. No i na pewno przebiłaby się ta kandydatura w mediach – pisze nasz publicysta i komentator polityczny Kazimierz Krakowski.

Dwaj małopolscy posłowie Nowoczesnej Marek Sowa i Jerzy Meysztowicz nie zauważyli chyba, że w ich partii nastąpiła zmiana lidera. Zupełnie zagubionego Ryszarda Petru zastąpiła przynajmniej na pierwszy rzut oka zdeterminowana do walki o elektorat centrolewicowy Katarzyna Lubnauer. Wybór nowego lidera Nowoczesnej został pozytywnie odebrany przez zniechęcony mało wyrazistym Petru elektorat i w najnowszym sondażu słupki tej partii poszył o cztery punkty procentowe w górę. 

W pewnej perspektywie zmieni się układ sił na polskiej scenie politycznej po stronie partii opozycyjnych, jeżeli Nowoczesna będzie umiała poradzić sobie z pozyskaniem funduszy na działalność partii i zmienić nieco swój przekaz do potencjalnych wyborców. Wydaje się, że “trzy muszkieterki” z Nowoczesnej dadzą sobie z tym radę. Czego nie można powiedzieć o liderach tej partii w naszym regionie.

Panowie posłowie włączyli się w nurt rozmów o kandydaturze na prezydenta Krakowa i od razu zaliczyli, mówiąc kolokwialnie, „wtopę” pokazując swoich kandydatów.

Pierwsze pojawiło się nazwisko byłego wojewody małopolskiego Jerzego Millera, polityka który nigdy nie startował w żadnych wyborach. Były wojewoda to typ „austriackiego urzędnika” który nie wychodzi za utarte schematy, nie wygląda na lidera mogącego porwać tłumy. Nie ma w jego dotychczasowej karierze polityczno-urzędniczej  żadnych spektakularny epizodów, na których mógłby zbudować trzon kampanii prezydenckiej. A ewentualny start przeciwko kandydatce PiS-u Małgorzacie Wasserman może sprowadzić kampanię prezydencką do sporu o wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej i prace rządowej komisji ds. jej wyjaśnienia, której Miller przewodniczył, co nie jest dla mieszkańców Krakowa najważniejsze. Brak rozpoznawalności i mała medialność nie wróżą tej kandydaturze nawet średniego wyniku wyborczego.

Kolejną propozycja, którą w mediach rozpatrują posłowie Nowoczesnej to prof. Tadeusz Gadacz, filozof, etyk, były zakonnik. Kandydatura jeszcze mniej znana i jeszcze mniej porywająca. I tak abstrakcyjna jak książka „Rozumowe poznanie Boga”, którą napisał.

Panowie posłowie z Nowoczesnej na poważnie wzięli zapewne słowa Grzegorza Schetyny, że w Warszawie kandydatem uzgodnionym pomiędzy dwoma partiami jest poseł z Krakowa Rafał Trzaskowski, a w Krakowie kandydata opozycji wskaże Nowoczesna. Lider PO zapomniał jednak dodać, że dwukrotnie spotkał się z Jackiem Majchrowskim i namawiał go na ponowny start jako kandydata całej opozycji, deklarując już dawno poparcie Platformy Obywatelskiej.

Ale nie wchodźmy w szczegóły, bo te są w tej sytuacji najmniej ważne. Panowie z Nowoczesnej zapomnieli też, że liderem ich ugrupowania nie jest już Petru tylko wyrazisty polityk, zapewne trudny przeciwnik dla lidera PO i wszystkie dotychczasowe uzgodnienia najprawdopodobniej zostaną zrewidowane. I zapewne małopolskich posłów będzie musiała wyręczyć Katarzyna Lubnauer, spotykając się z obecnym prezydentem Krakowa.

Wskazywanie dwóch nieznanych w Krakowie kandydatur na prezydenta miasta – w sytuacji, kiedy w wyborach samorządowych dojdzie do morderczej rywalizacji o każdą funkcję w samorządzie – świadczy o pewnym niezrozumieniu sytuacji politycznej. To dość nieudolna próba licytacji i włączenia się w dyskurs polityczny o ewentualnym liderze bloku demokratycznego, który będzie startował w wyścigu wyborczym o fotel włodarza naszego miasta.

A dużo łatwiej byłoby zrobić konferencję prasową i wskazać na kandydata… Misia Coralgola – postać dobrze znaną z wieczorynek i mająca na pewno wierny elektorat dzisiejszych czterdziesto-  i pięćdziesięciolatków. No i na pewno przebiłaby się ta kandydatura w mediach. A tak… nic się nie przebiło, bo z takimi nazwiskami Nowoczesna nie ma czego w Krakowie szukać.

(kk)

fot. Youtube