Sport

Mobilizacja Rafała Sonika po „paskudnym odcinku”

Czwarty etap Desafio Ruta 40 będzie bez wątpienia jednym z tych, o których większość rajdowców będzie chciała szybko zapomnieć. W deszczu, chłodzie i przy dość silnym wietrze pokonywali nieprzyjemną, poprzerastaną niską roślinnością pustynię. Niełatwa była też nawigacja. W klasie quadów ponownie najszybszy był Kees Koolen. Rafał Sonik „wykręcił” drugi czas. 

Dakarowe tereny, w wiosennej aurze pokazują zupełnie nową twarz. Na piaskach Fiambali niższe niż w styczniu temperatury były dla zawodników jak zbawienie, jednak dalej na północ kraju okazały się uciążliwe. Na starcie czwartego etapu, uczestników Desafio Ruta 40 przywitał chłód, deszcz i wiatr.

– To był paskudny odcinek. Najgorszy rodzaj pustyni, po jakim przyszło mi kiedykolwiek się ścigać. Poprzerastana, nieprzyjemna. Organizator wysłał nas tu chyba za karę. Żadnej satysfakcji z jazdy. Jeden z tych rajdowych dni, które trzeba przetrwać. Wielu zawodników się zakopywało w grząskim piasku. Kilku pomogłem wyjechać. Co więcej bardzo trudno było zaliczyć waypointy. Mnie się udało, ale inni mieli z tym sporo problemów. Tylko fragment trasy w górach był wart zapamiętania –  komentował na mecie Sonik.

Środowy oes wyprowadził zawodników na wysokość 3600 m n.p.m., gdzie warunki również nie rozpieszczały. Obrońcy trofeum nie udało się dogonić Keesa Koolena, który wygrał etap i został liderem rajdu z 12-minutową przewagą nad Polakiem. – W tej perspektywie drugi czas nie jest zadowalający. W czwartek czeka nas ostatni akord rywalizacji na odcinku liczącym 180 km. Nie jest to dystans, który może znacząco zmienić układ sił, ale w rajdach terenowych nie brakuje nagłych zwrotów akcji. Dlatego będę walczyć i aż do mety gonić zarówno Holendra, jak i Pablo Copettiego – mówił wyraźnie zły krakowianin.

Sportowa złość na ogół bardzo mobilizuje sześciokrotnego zdobywcę Pucharu Świata, a kiedy na szali leży pozycja lidera w cyklu i postawienie kroku w kierunku zwycięstwa  w podsumowaniu sezonu, można być pewnym, że „SuperSonik” wyciśnie ile tylko możliwe z siebie oraz quada.

Piąty etap poprowadzi z Tafi del Valle do Tucuman, gdzie odbędzie się ceremonia zakończenia zmagań. W piątek z samego rana, Rafał Sonik poleci do Buenos Aires. Tam, w budynku senatu, wraz z Ambasadorem Rzeczpospolitej Polski Markiem Pernalem otworzy wystawę „Polska i Polacy a niepodległa Argentyna 1816-2016”.

(ip)

fot. materiały prasowe / RallyZone – Edoardo Bauer