Kryminalne

To mogło spotkać każdego z nas, ale bandyta na szczęście został już złapany

Te sytuacje są najgorsze. Spokojnie wsiadasz do autobusu, jedziesz do domu/pracy i nagle spotykasz takiego typa.

Doszło do tego w środę, w autobusie linii 144, jadącym w kierunku osiedla Rżąka. Jeden człowiek spokojnie siedział na tylnych siedzeniach pojazdu, gdy podszedł do niego nietrzeźwy i agresywny typ.

Mężczyzna zaczepił 24-letniego studenta, demonstracyjnie wyciągając z kurtki przedmiot przypominający broń palną, a następnie groził swojej ofierze pozbawieniem życia. Pokrzywdzony nie reagował na zaczepki, co jeszcze bardziej rozjuszyło napastnika, który zaczął bić pokrzywdzonego po całym ciele pięściami oraz kolbą atrapy pistoletu po głowie.  W wyniku czego doznał on  obrażeń głowy i twarzoczaszki, wymagających interwencji chirurgicznej. 

Kierowca widząc niebezpieczeństwo zatrzymał się, a wówczas sprawca przestępstwa wybiegł z autobusu. O całym zdarzeniu został powiadomiony  dyspozytor MPK, który zaalarmował Policję. Niezwłocznie skierowano na miejsce dzielnicowych, znajdujących się w tym  rejonie . W trakcie przejazdu, funkcjonariusze zatrzymali świadka pobicia, który dokładnie opisał wygląd napastnika. W wyniku czego na ul. Wielickiej mundurowi zatrzymali 21-latka. Jak się okazało, miał 1,5 promila alkoholu we krwi.

Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty o charakterze chuligańskim: uszkodzenia ciała oraz gróźb karalnych. Przyznał się do ich popełnienia i wyraził skruchę. Wyjaśnił, iż atrapę pistoletu zakupił w sklepie z militariami. Za powyższe czyny łącznie grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

dn

zdjęcie tytułowe / fot. malopolska policja