Czarny wtorek Polecane

Jego MUSI kupić Cracovia, jeśli chce wygrać w derbach z Wisłą

Hej, trenerze Probierz. Hej, prezesie Filipiak. Hej, dyrektorze sportowy (o ile akurat nie zawinęła Pana ABW), mam dla Was napastnika, który załatwi Wam wygraną w derbach z Wisłą. Notesy gotowe?

W Angoli jest region znany Cacongo, który wcześniej nazywał się Landana, jeszcze wcześniej Concelho de Cacongo, jeszcze wcześniej Malemba i Molembo). Tam urodził się piłkarz, którego potrzebujecie. „Jak tam dojechać” – zapytacie? Już odpowiadam. Na rondzie Matecznego w kierunku Zakopanego, a dalej zapytacie.

Ale, ale – ku waszej uciesze – nie musicie po niego lecieć aż do Angoli. Wystarczy pojechać, hehe, do Sosnowca.

Napastnik, którego potrzebujecie nazywa się Alexander Domingos Christovão M’Futila. Ma podobno 23 lata, a najbardziej w życiu lubi… strzelać bramki Wiśle Kraków.

Serio.

Ten perfidny człowiek śledzi plan sparingów Wisły. Gdy znany jest najbliższy rywal – człowiek z Angoli wysyła CV i zgłasza się na testy do klubu, który w najbliższych dniach gra mecz towarzyski z zespołem Białej Gwiazdy. Pomysł karkołomny, ale dwukrotnie już mu się udało. I za każdym razem strzelał bramki, które oznaczały porażkę Wisły.

Nie wierzycie? W lipcu zaciągnął się na testy do Zagłębia Sosnowiec. W sparingu z Wisłą zagrał świetnie i strzelił dwa gole. Zagłębie wygrało 4:1, prasa pisała „Zagłębie Sosnowiec rzuciło Wisłę Kraków na kolana”. Tym razem człowiek z Angoli przesadził, bo zagrał na tyle dobrze, że sosnowiecki klub zaproponował mu kontrakt, czym uniemożliwił mu występy przeciwko Wiśle w barwach kolejnych klubów. Aż do teraz.

Dzisiaj ten człowiek z Angoli znów zagrał przeciwko Wiśle, tym razem w barwach Puszczy Niepołomice. Ubłagał ludzi z Zagłębia i puścili go na testy. Świadkowie są gotowi dać się pociąć, że gdy przed meczem sznurował buty piłkarskie, uśmiechał się i chichotał szyderczo. A potem wyszedł na boisko i… znów to zrobił. Po kwadransie gry strzelił w samo okienko i wyprowadził Puszczę na prowadzenie. Wisła znów z nim przegrała, tym razem 2:3.

Od lipca do listopada, a więc pomiędzy jednym meczem z Wisłą a drugim, nie strzelił gola nikomu innemu.

4:1, 3:2, takie wyniki powinny przemówić do wyobraźni działaczy Cracovii. Jeśli wezmą się szybko do roboty, już niedługo człowiek z Angoli co pół roku będzie im dawał wygraną w derbach. Chyba warto. Nawet jeśli przez pozostałą część kontraktu będzie sobie bimbał. W zespole Cracovii nie byłby w tym odosobniony.

O godzinie 16:00 wracałem z Myślenic do Krakowa. Zimno, padał deszcz, ciemno już na polu się robiło Jechaliśmy wśród kopcących kominów w kierunku miasta pogrążonego w mroku. Ponurą prozę życia dało się odczuć każdym porem w skórze. 

(mm)

fot. Thom R. / flickr.com

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Hej Janusze z prowincji, macie przechlapane. Warszawa zagarnęła reprezentację