Aktualności Kryminalne Polecane

Namierzają podpalacza tężni. Podajemy kolejne szczegóły sprawy

Krakowska policja od dwóch tygodni próbuje namierzyć podpalacza tężni solankowej w Nowej Hucie. Mimo że śledczy dostali od nas imię nazwisko, pseudonim i adres podejrzanego, do tej pory nie udało się im znaleźć dowodów. – Czynności trwają – słyszymy od funkcjonariuszy. A mieszkańcy Huty wpadają w szał!

– Już cała Huta mówi, że to “Jankes” – słyszymy od jednego mieszkańców. To właśnie osobę posługującą się tym pseudonimem wskazał nasz informator. Jego zeznania przekazaliśmy policji 30 kwietnia.

–  Minęły dwa tygodnie, a oni nadal go nie złapali?! – dopytuje nasz informator. – Przez 15 dni nie zawinęli bandyty, chama i kryminalisty?! Mogli go zatrzymać choćby po to, żeby go docisnąć. A oni na co liczą? Że on się sam zgłosi i powie: “tak, to ja podpaliłem tężnię.  Byłem wtedy i wtedy z tym i tym i zjaraliśmy to dziadostwo!”. Tak byłoby pewnie najłatwiej i niczego nie trzeba by było szukać – denerwuje się.

“Mają wszystko w dupie”

Nasze źródło dodaje także, że bandyci zamieszani w sprawę czują się bezkarni. – Są coraz pewniejsi siebie. Na początku, gdy opisaliście sprawę, chodzili na miękkich nogach. A teraz już się pokazują wśród ludzi i mają wszystko w dupie. Szkoda, bo tężnię już rozbierają, a winnego nie ma. Ciekawe, czy jakby im komisariat spalili to też by szukali winnego przez dwa tygodnie?! – krzyczy nasz rozmówca.

Dodaje, że już wielokrotnie współpracował z krakowską policją przy różnych sprawach i wszystkie jego informacje się potwierdzały.

Przypomnijmy, 30 kwietnia późnym wieczorem spotkaliśmy się z informatorem, który uważa, że wie, kto podpalił tężnię solankową w Nowej Hucie. Śledczym powiedzieliśmy kim jest podejrzany i gdzie mieszka. Z publikacją tekstu na ten tema wstrzymaliśmy się ponad tydzień. Dowiedzieliśmy się bowiem, że podejrzany i jego kumple cały czas monitorują media. Robią wszystko, aby wywinąć się policji, bo większość z nich miała już problemy z prawem. Główny prowodyr całego zajścia niedawno wyszedł z więzienia.

Jednak od tamtego czasu “czynności trwają”, twierdzą policjanci.

Jak doszło do podpalenia?

Według informatora tężnie podpalił znany w Hucie “Jankes”.

A to wersja zdarzeń:

Kilkunastoosobowa grupa chuliganów w niedzielę wieczorem mocno imprezowała. Był alkohol i narkotyki. W pewnym momencie jeden z bandytów wyszedł z kolegą „na dzielnię”. – Im się zawszę włączał „szwendacz” – opisuje nasz rozmówca. – Byli nawaleni jak działo, ledwo stali na nogach. No i poszli i zjarali to dziadostwo – mówi.

Z naszych informacji wynika, że imprezowicze byli dobrymi znajomymi. Pili i ćpali w wąskim, zaufanym gronie. Wśród nich były jednak także ich partnerki.

– A niektóre to kłapią dziobem na prawo i na lewo. No i jedna wykłapała koleżance, ta powiedziała swojemu facetowi i się rozniosło – mówi informator.

Co z nagrodą?

Nasz rozmówca zaznacza, że skusiła go nagroda za wskazanie podpalacza. Bez niej nie zgłosiłby sprawy. Kilka tysięcy na ten cel zebrali krakowscy radni, a 10 tysięcy euro dołożył wykonawca tężni.

Sęk w tym, że jeśli wskazany przez naszego informatora sprawca nie zostali złapany i skazany, wówczas ten nie otrzyma nagrody.

Więcej o sprawie przeczytacie tutaj:

Wiemy, kto podpalił tężnię w Nowej Hucie. Wsypał go kumpel za…

(lm)

Zdjęcie tytułowe: PolandMFA via Foter.com