Aktualności Miastoman Polecane

Naukowcy z AGH są jak dzieci, a ludzie przypominają słonie. Co ten smog z nami zrobił?!

Koniec roku. Kolejnego. A to zwykle prowokuje do podsumowań. Dokonałem takich i ja – wybierając swoje złośliwości, ale i prorocze słowa – pisze specjalnie dla KRKnews Miastoman, po raz ostatni w 2017 roku.

Korki, smog, maski, zieleń, Gibała – nie sposób podsumować wszystko, co w tym roku napisał Miastoman, ale tu macie chociaż mała próbkę.

Tradycyjnie na jazdę bez trzymanki po ulicach Krakowa zaprasza Miastoman.

Styczeń. Moda się powtarza: „Słoniki”

Jest taki dowcip o synku wojskowego, który odwiedzając ojca w jednostce usilnie doprasza się o zaprezentowanie słoników. Ojciec-sierżant wzbrania się, ale w końcu ulega prośbom malca i wydaje komendę: Kompania! Maski włóż!

I ten dowcip przypomina mi się za każdym razem, kiedy widzę piękne panienki i wymuskanych młodzieńców wystrojone w kolorowe maseczki na twarzach. Teoretycznie, mają one chronić przed smogiem, ale odnoszę nieodparte wrażenie, że często stanowią element modnego looku, a nie rzeczywistą ochronę.

Bo co czytam w Internecie? Że naukowcy twierdzą, iż tak naprawdę przed smogiem skutecznie potrafią nas ochronić dopiero profesjonalne maski przeciwpyłowe wyposażone w dwa wymienne pochłaniacze. Koszt takiej maski – około 100 zł, jednego filtra około 50 zł. Nie dość, że drogo, to jeszcze człowiek wygląda w nich jak niepełnosprawny słonik. I jak tu pokazać się na mieście?

Styczeń. Prorocze słowa: “Pierwsze okrążenie”

ZIKiT zapowiada, że planuje wprowadzić rewolucyjne wręcz zmiany w organizacji ruchu w centrum Krakowa. Nie będę ich opisywał po raz kolejny, szeroko piały nad nimi w zachwycie w zasadzie wszystkie media. Ruch się uspokoi, mniej aut w centrum, dużo ulic jednokierunkowych itd. W zasadzie ciężko było mi znaleźć głosy krytyczne. A wręcz entuzjazm przebijał z tekstów dziennikarzy, którzy sami samochodami nie jeżdżą, więc nie widzą żadnego problemu w zmianach.

I wiecie co? To dopiero pierwsze okrążenie. Jeszcze nie zaczęli protestować mieszkańcy. Jeszcze nikt nie założył profilu na facebooku, nikt nie wyszedł z transparentami. A jestem przekonany, że kiedy tak się stanie, sympatie dziennikarzy zmienią się diametralnie, staną po stronie „uciśnionych” i ZIKiT znowu będzie „be”.

Jak oni jeżdżą po Krakowie?! Na pamięć to się można uczyć wierszy!

Luty. Lex Szyszko w praktyce: Zachodni wieje wiatr

Uwielbiam wszelkiego rodzaju protesty. Podszyte dbałością o dobro wspólne, zwykle dotyczą partykularnego interesu protestujących. Przeczytałem otóż, że punktowy plan ochrony terenów przyrodniczych przygotowywany przez miasto nie podoba się mieszkańcom obrzeży Krakowa. Czytam mniej więcej tak: „Oczywiście, o przyrodę trzeba dbać, zwłaszcza, że musimy walczyć ze smogiem. Ale dbajcie o nią w centrum miasta, tam gdzie jest smog, a nie tutaj, gdzie zielonego jest dużo”. 

Najpierw pomyślałem, że coś ze mną jest nie tak, że nie rozumiem tego, że smog wisi nad całym miastem, a nie wybiera centrum (nawiasem mówiąc – częstokroć jego stężenie jest największe poza centrum). Ale potem doczytałem, że nie chodzi o smog, zieleń i tego typu pierdoły. Chodzi o to, że plan zahacza o tereny prywatne. A jak wiadomo, prywatne – znaczy można wyciąć, wykarczować i zrobić co się żywnie podoba. 

Marzec. Cała prawda, cały dzień: „Pecunia non olet”

I znowu mam rozdwojenie jaźni. Bo nie wiem czy Państwo zauważyli, ale “Gazeta Krakowska” jest blisko ludzi i zawsze w awangardzie walki ze złym powietrzem.

W styczniu oburzona opisywała, że krakowski bieg sylwestrowy odbywał się w smogu i nawet zwracała uwagę władzom miasta, że „beztrosko namawia ludzi” do biegania w nim.

Co nie przeszkodziło wydać jej bezpłatnego dodatku o kominkach. Co w środku? Na facebooku gazeta zapowiada:  „Dodatek ‘Kominkowe abecadło’ zawiera porady dla tych, którzy maja kominki, chcą je mieć, a zwłaszcza dla kominkowych sceptyków, którzy kominkom mówią NIE.”

Jeśli zatem do tej pory mówiliście kominkom „nie”, sięgnijcie po Krakowską. Na pewno Was przekona, że warto je w Krakowie mieć. Nie przejmujcie się zakazem palenia drewnem od 2019 roku. A w środku dużo reklam kominków, bo jak wiadomo pieniądze, w przeciwieństwie do powietrza – nie śmierdzą.

Krakowscy radni urządzają sobie harce za nasze pieniądze

Październik. Nowy pełnomocnik od powietrza: „Sprawdzam!”

Niedźwiedź ryknął… Prezydent Majchrowski pokazał, że pamięta jak się politykę robi i tym, co się cieszą, że niby w gawrze głęboko siedzi, przypomniał o swojej obecności i  o tym, że potrafi powiedzieć: sprawdzam!

Otóż na facebooku Jacek Majchrowski napisał, że spotkał się z Andrzejem Gułą z Krakowskiego Alarmu Smogowego i zaproponował mu ściślejszą współpracę z miastem. Ponieważ czasowo zbiegło to się z odejściem z urzędu dotychczasowego doradcy ds. smogu Witolda Śmiałka, nietrudno domyślić się, że stanowisko to prezydent zaproponował Gule. Ale ten… bohatersko odmówił, bo czasu ma mało; bo urzędowanie mogłoby ograniczać działalność na rzecz Polski całej.

Oj, oj, oj. Panie Andrzeju, taką miał Pan szansę, żeby w życie wreszcie wprowadzić swoje śmiałe plany ograniczania smogu. Wreszcie jakieś realne działania mógł Pan podjąć, aby niezdrowe powietrze ograniczyć. I co? Nie zdecydował się Pan? Woli Pan dalej pieniądze z miękkich projektów wydawać? A nie, przepraszam, co tam Kraków. Zapomniałem, że Ojczyzna Pana wzywa…

Październik. Po histerii z korkami:„Te korki nikomu nie przeszkadzają”

Poziom hipokryzji najwyższy (po młodzieżowemu: level master) widzę natomiast u tych mieszkańców Krakowa, którzy wybierają się w ciągu kilku najbliższych dni do nowo otwartego centrum handlowego Serenada. Bo po to, żeby zyskać kilkanaście procent rabatu na artykuły niepierwszej potrzeby, są w stanie utknąć w gigantycznych korkach wokół świeżo wybudowanego sklepu.

I te korki nie są złe. Ba, więcej, te korki są dobre, bo to są nasze korki, w naszej sprawie. Są przez nas i dla nas samych generowane. Złe są tylko te korki, które  „robi miasto” prowadząc remonty… O tempora, o mores!

Chcą rządzić Krakowem, a zachowują się jak hieny

Listopad. Lud (wyposażony w e-mapki) wie lepiej: Niby naukowcy, a naiwni

Czytam na jednym z krakowskich portali, że naukowcy z AGH postanowili poeksperymentować z turbinami wiatrowymi. Niby nic ciekawego w tej informacji się nie kryje, przecież wiatraki rozsiane po polach nie dziwią już nikogo, podobnie jak produkcja energii z siły wiatru. Jednak zaskakujące jest to, że uczeni postanowili zrobić swój eksperyment… w mieście i i zlokalizowali turbiny na uczelnianym budynku na wysokości 7. i 8. piętra.

Ja to się tym naukowcom dziwię. Niby tytuły naukowe mają, niby ludzie inteligentni. A wygląda na to, że gazet nie czytają, mediów społecznościowych nie przeglądają. Przecież jak byk wszędzie stoi, że korytarze powietrzne w Krakowie są zabudowane!!! A Ci uczeni z AGH, jak dzieci… Naiwni, i nie  słuchają ludu, który wie wszystko najlepiej.

Panowie Profesorowie UJ! Sami pracujecie nad tym, by Was nie szanowano!

A na koniec…

Aaa, i nie ma nic o Gibale. Nie dziwne – nie kopie się leżącego. A poza tym, niedługo Państwo o nim usłyszą, wszak idzie kampania…  Zatem moje przygotowane życzenia wesołego Nowego Roku będą bardzo nie na miejscu. Życzę więc  Krakowianom i Krakowowi roku bez rewolucji – w każdym aspekcie.

Miastoman

Znajdź Miastomana także na Facebooku – TUTAJ.

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Świąteczna szopka po krakowsku. A w niej ZIKiT, Gibała i królowa Internetu