Aktualności Miastoman Polecane

Nie godzę się, by aktywista dyktował, czy mam jeździć autem, autobusem, czy rowerem!

Pan Franek, główny ideolog transportowy ruchów miejskich, autor programu wyborczego w zakresie transportu towarzystwa Tomasza Leśniaka z Kraków Przeciw Igrzyskom, idealnie wpisuje się w stereotyp aktywisty-lewaka –  pisze Miastoman w swoim cotygodniowym felietonie dla KRKnews.pl.

Ale to dopiero początek uszczypliwości. Komu się jeszcze dostało?

Startujemy!

Klauzula sumienia

Padłem. A potem powstałem, żeby napisać te słowa. Przeczytałem oto w KRKnews.pl wypowiedzi dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej Piotra Kempfa, który miga się przed naprawą asfaltu na ścieżkach na wałach wiślanych. Otóż ogłosił on, że „nie jest to spójne z tym, co chciałby robić” i „zieleń powinna być zielona, nie asfaltowa”. Nie zabiega więc jakoś o ekstra kasę w budżecie na naprawę ścieżek. Nie pozwala mu na to swoista klauzula sumienia.

Dobrze, że budowa ścieżek rowerowych nie leży w kompetencjach tego dyrektora. Bo jednak lepiej jeździć po równej ścieżce asfaltowej niż ułożonej z kostki brukowej, czy – nie daj Boże – wysypanej żwirem. Ciekawe co mówi sumienie Piotra Kempfa, który chwali się, że na rowerze jeździ, zapewne po asfalcie? Zapewne cały krwawi wewnątrz i marzy o tym, żeby przesiąść się na furę i ruszyć leśnym duktem, a potem pośród łanów zbóż, wprost do obejścia, gdzie błyszcząca od potu żona wyrabia masło, a dzieci w zgrzebnych gatkach taplają się razem z kaczkami w błocie. Takim samym jak na drodze.

Kiedy remont Bulwarów Wiślanych? “Nie jest to spójne z tym, co chcielibyśmy robić”

Franek Kimono

W zasadzie to nie wiem jak skomentować ostatni pomysł wicedyrektora Łukasza Franka z ZIKiT: chce on zwężenia ulicy Dietla do jednego pasa w każdym kierunku. I choć ja, miłośnik samochodów, przyklaskiwałem nie raz pomysłom ograniczenia ruchu w ścisłym centrum miasta, tak nie mieści mi się w głowie zawężanie Dietla. Jeździć autem się tam już nie da. Nooo, chyba, że rowerem, jak podkreślają aktywiści.

Pan Franek, główny ideolog transportowy ruchów miejskich, autor programu wyborczego w zakresie transportu towarzystwa Tomasza Leśniaka z Kraków Przeciw Igrzyskom, idealnie wpisuje się w ten sposób w stereotyp aktywisty-lewaka. I w zasadzie pies to trącał, niech utwierdza ten stereotyp, niech im szkodzi. Zapytam tylko, gdzie jest prezydent? Gdzie dyrektor ZIKiT?  Gdzie są radni? Gdzie jest ktokolwiek, kto potrafi powstrzymać to szaleństwo? Bo nie godzę się na to, by jakikolwiek aktywista dyktował mi, czy mam jeździć autem, autobusem, czy rowerem. 

Panie Franek, puknij się Pan w łeb! To chamskie i bezczelne szkodzenie miastu

Pogoda dla bogaczy

Niedługo przyszło nam cieszyć się z wolności i demokracji… Dwadzieścia lat w międzywojniu, dwadzieścia pięć lat teraz. PiS postanowił bowiem zniechęcić sporą grupę obywateli do brania spraw w swoje ręce. Których? Tych, na których powinno nam najbardziej zależeć – mądrych i doświadczonych. Oto bowiem najważniejszy z prezesów wymyślił, że ograniczy płace w samorządzie. Weźmy takiego prezydenta Krakowa. Ma zarządzać budżetem kilkumiliardowym, a zarabia około ośmiu tysięcy na rękę. Trzy razy tyle co kasjer z Lidla.

A jeśli zarobki jeszcze zostaną ograniczone – kto zdecyduje się na taką odpowiedzialność? Jeśli jest mądry, to nawet nie spojrzy w stronę prezydentury. Zostaną więc dwa typy ludzi, którzy będą garnąć się do samorządu: albo ci, których wydeleguje partia na odpowiedzialny odcinek (i znowu, jeśli byliby mądrzy…), albo bogaci, którym nie zależy na zarobkach. Np. taki Łukasz Gibała, który pochodzi z bogatej rodziny hurtowo handlującej alkoholem. Czy naprawdę o to powinno nam chodzić?

Krakowie niech żyją w spokoju!

Już raz apelowałem w tym miejscu – zostawcie starożytny ród Kraków w spokoju. Nie odgrzebujcie tej mitycznej nacji z niepamięci ludzkiej. Krakowie nie zasługują zresztą na swoje muzeum. A i język polski wypada szanować – mniej więcej tak pisałem, kiedy dowiedziałem się, że Muzeum Historyczne Miasta Krakowa chce zmienić nazwę na nowoczesne, z angielskiej kalki „Muzeum Kraków”.

W tym tygodniu przeczytałem, że w ankiecie, jaką muzeum ogłosiło ws. nazwy, najczęściej przewijała się nazwa „Muzeum Krakowa”. Po Bożemu, po polsku, bez udziwnień.

Miastoman

Znajdź Miastomana także na Facebooku – TUTAJ.

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Miasto smutnych ludzi. “W Krakowie nie wolno się całować. Bo potem kolana zdarte”