Lifestyle

Organizuje Wigilię dla tysięcy ludzi. A jak wyglądają jego święta? [wywiad]

Ja nie mam głosu, żeby śpiewać, ale chętnie słucham. Słuchamy kolęd oczywiście, natomiast takie trzy, cztery kolędy tradycyjne zawsze śpiewają wszyscy inni współuczestnicy, czyli moja matka, mąż matki, syn Michał, jego narzeczona, która jest muzykiem, no i moja żona – opowiada nam krakowski biznesmen Jan Kościuszko*.

Jak wyglądają Święta Bożego Narodzenia organizatora największej w Polsce Wigilii, na którą od ponad dwudziestu lat zjeżdżają się bezdomni i potrzebujący z najdalszych zakątków kraju? W domu Jana Kościuszko, człowieka orkiestry, o którym mowa, na pewno nie zabraknie w te Święta ani pustego talerza, ani sianka pod obrusem.

KRKnews: Zdarzyło się, że spędził Pan swoją prywatną Wigilię z bezdomnym?

Jan Kościuszko: Nie zdarzyło mi się to, żeby przyszedł bezdomny, ale na pewno zostałby przyjęty, bo taka jest tradycja. Zawsze w moim domu rodzinnym, i to do dzisiaj, ta tradycja została, że stoi jeden pusty talerz. 

Sianko pod stołem jest?

Ja jestem absolutnym tradycjonalistą. Od chwili jak rozpocząłem działalność, Chłopskie Jadło. Do 2006 roku, zanim je sprzedałem, to było bardzo ortodoksyjne, że tak to określę. To był bastion kultury stołu. Bo ja uważam, że kultura stołu jest komplementarną częścią kultury narodowej, dlatego jestem tradycjonalistą i miłośnikiem kuchni polskiej, miłośnikiem tradycji. W związku z tym u mnie na Wigilię jest 100 procent tradycji.

Pan gotuje?

Bardziej żona. Żona robi zupy, robi barszcz na głowach rybich, robi białą zupę rybną i robi rybę w galarecie, bo to jest jej domena. Natomiast pierogi robimy tutaj [restauracja Sławkowska 1 – dop. autor]. To są pierogi z kapustą i z grzybami prawdziwymi, pierogi z samymi grzybami i krokiety z kapustą i z grzybami.

Na naszym wigilijnym stole lądują specjalnie robione ciasta, ryba na zimno, czyli śledź w śmietanie z ziemniakami w mundurkach, tradycyjny karp, kompot z suszu śliwkowego, a z takich rzeczy już dawno zapomnianych, to podajemy pierogi, które sam robię z żoną w domu. To są pierogi z mąki pełnego przemiału, takie absolutnie przaśne, które są nadziewane suszonymi owocami, posypywane lekko cukrem i podawane ze śmietaną. To jest takie tradycyjne, bardzo dawno zapomniane danie w kuchni galicyjskiej, tutaj tego regionu.

Kolędujecie w domu?

Ja nie mam głosu, żeby śpiewać, ale chętnie słucham. Słuchamy kolęd oczywiście, natomiast takie trzy, cztery kolędy tradycyjne zawsze śpiewają wszyscy inni współuczestnicy, czyli moja matka, mąż matki, syn Michał, jego narzeczona, która jest muzykiem, no i moja żona. 

Przejdźmy jeszcze do Pasterki, wybieracie się Państwo w tym roku? 

Wybieramy się. Mamy kościół o parę metrów stąd i idziemy, bo bardzo jest miło, zwłaszcza jak pada śnieg i skrzypi pod nogami. Według tradycji, w niektórych domach uważało się, że post zostanie przerwany po pasterce, także można zasiąść do jakiegoś posiłku, już takiego świątecznego.

Czego życzy Pan krakowianom na te zbliżające się Święta Bożego Narodzenia? 

Mniej podziałów, więcej miłości, pełnej zasobności, utrzymania dobrego zdrowia i zażegnania wszystkich kłopotów, jakie mają. 

Rozmawiała Karolina Stencel

Zdjęcie u góry strony: Jan Kościuszko (w środku) z synem Michałem i prezydentem Krakowa Jackiem Majchrowskim (fot. Drabik Pany / Foter.com)

* Jan Kościuszko – znany krakowski restaurator, założyciel sieci restauracji „Chłopskie Jadło” Za swoją działalność charytatywną został odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Mistrz sportów samochodowych, przedsiębiorca, felietonista, miłośnik polskiej kuchni.