A gdyby tak... Aktualności Polecane

Parking w Krakowie po 9 zł?! A może zrobić tańszy, ale 7-piętrowy?

Przeraża ta dyskusja o parkowaniu w centrum Krakowa. I nawet nie dyskusja, ale ceny, jakie w niej padają. Nawet 9 zł za godzinę?! W Hiszpanii parkowałam za 5 zł i miejsce było dla każdego – pisze Marta, która wyprowadziła się z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

Dziś są 3 złote, rozwiązanie pośrednie mówi o 6 zł, a to najbardziej rygorystyczne o 9 zł. 9 zł za godzinę parkowania w centrum Krakowa? Na litość, co się tam u Was stało, odkąd wyjechałam?!  

Za tą sumę to ja w centrum Krakowa mogę wypić dwa piwa w trakcie happy hours, zjeść niezłe pierogi lub strzelić sobie skróconą sesję w solarium. Słowem – ktoś nas (a teraz to raczej Was) chce oskubać i to na grubą kasę.

Przykład? W ubiegły weekend wybrałam się do Alicante. Tam system parkowania jest mniej więcej tak skonstruowany, żeby mieszkańcom nie smrodzić pod nosami (pisałam o tym TUTAJ). Ale centrum całkowicie nie odcina się od ruchu kołowego.

2, może 3 złote za godzinę?

Jeśli chcesz, przyjeżdżaj autem, a parkingi na ciebie czekają. Przepraszam – parking, to my mamy przy Muzeum Narodowym. W porównaniu z nimi Alicante ma galerię czy hipermarket parkingowy.

Trzy pierwsze piętra omijasz, gdyż są zarezerwowane dla ludzi z abonamentami. W końcu mają niewiele miejsc na wolnym powietrzu, a gdzieś auta trzymać muszą. Na czwarte i piąte też się nie pakuję, bo co prawda jakieś miejsce by się pewnie znalazło, ale po co kluczyć i wciskać się w szczeliny?

Jadę więc na szóste albo siódme. Różnicy nie ma, bo na powierzchnię i tak wywiezie mnie winda. Czy pojadę z piątego czy siódmego – czas niemal ten sam.

Czyli pewnie miejsce mam, setek schodów zaliczać nie muszę, ale najlepsze zostawiam na koniec – ci Hiszpanie, którzy często zarabiają wielokrotność naszych wypłat, za ten parking płacą 1,2 euro, czyli 5 zł! A gdyby porównać ich i nasze wypłaty, to pewnie wyszłoby jakieś 2-3 zł, czyli jeszcze taniej niż u nas teraz.

 A może budować w górę?

Nie wiem, czy Kraków kiedykolwiek rozważał taką inwestycję. Na babski rozum wkopanie się kilkadziesiąt metrów w ziemię nie powinno być trudniejsze niż w Alicante, które znajduje się u podnóża skał. A że kopanie drogie i bezsensowne? O ile się nie mylę, to na wjeździe do tego miasta widziałam parking piętowy naziemny. Na moje oko jakieś 5 poziomów. Co, też by się nie dało?

Taką jedną inwestycją wyrzuca się z centrum tysiące samochodów, które w dodatku krążą po uliczkach jak sępy nad ofiarą. Smrodzą, wpychają się na centymetry, nie zostawiają miejsca na chodniku dla matek z wózkami i niepełnosprawnych. A jakby tego było mało, to za tę przyjemność wkrótce mogą zapłacić nawet 9 zł.

Sorry (a raczej Perdón), ale ja w tym żadnego interesu nie widzę. No ale przecież nie o mój czy Wasz interes tu chodzi.

Marta

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay

“A gdyby tak…” to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Czemu Krakus ma prawo marudzić?