Miasto

PiS dobija PO. Kto straci, a kto zyska na kandydaturze Lasoty?

Słaniająca się ostatnio na nogach krakowska PO dostała właśnie cios, który może zakończyć się dla niej ciężkim nokautem. Na politycznym ringu pojawił się właśnie Marek Lasota – do tej pory radny PO w Sejmiku Wojewódzkim, a teraz już kandydat PiS-u na prezydenta Krakowa. W starciu z nim kandydatka PO Marta Patena ma mniej więcej takie szanse jak Albert Sosnowski w walce z Witalijem Kliczko – czyli praktycznie żadne. Jednak w dłuższej perspektywie, romans PiS-u z Lasotą może zakończyć się separacją – i to bardzo kosztowną dla partii Jarosława Kaczyńskiego.

Kandydaci z łapanki

Wybory samorządowe mają w tym roku wyjątkowe znaczenie – również z punktu widzenia przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. PiS i PO zbliżyły się do siebie w sondażach, dlatego wydawało się, że walka polityczna o każde miasto będzie toczyła się na śmierć i życie. Tymczasem wystawianie w wyborach przez PO radnej Marty Pateny było jak wywieszenie białej flagi jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej. W zwycięstwo anonimowej dla większości Krakowian radnej nie wierzą nawet politycy Platformy. „Ona zadeklarowała chęć i się zdecydowała” – powiedział o kandydaturze Pateny szef małopolskich struktur PO – Grzegorz Lipiec. W domyśle – nie było innych chętnych.
W tej sytuacji „podebranie” przez PiS rozpoznawalnego w Krakowie Marka Lasoty było jak dobicie leżącego. Co prawda ten wybór pokazuje też słabość krakowskiego PiS-u, który przez ostatnie lata nie potrafił wykreować lidera we własnej partii, który mógł podjąć wyrównaną walkę z Jackiem Majchrowskim. Niemniej jednak to właśnie partia Kaczyńskiego ma teraz duże szanse na przejęcie części elektoratu PO i zademonstrowanie moralnej przewagi nad swoim konkurentem. Tym bardziej, że Lasota jest już drugim (po Joannie Kopcińskiej z Łodzi) kandydatem PiS w dużym mieście, związanym wcześniej z PO.

Walka z Majchrowskim

Pojawia się jednak pytanie, czy Lasota będzie wstanie zagrozić panującemu już od 12 lat w Krakowie Jackowi Majchrowskiemu. Ostatnie sondaże pokazują, że zdecydowanie tak i II tura wyborów jest więcej niż prawdopodobna. Poparcie dla Lasoty zadeklarował też Jarosław Gowin, który wciąż w Krakowie cieszy się popularnością. I choć Majchrowski wciąż uchodzi za faworyta, to w ostatnim czasie nie miał najlepszej passy. Najdobitniej świadczy o tym przegrane referendum w sprawie organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Krakowie.
Jednak hipotetyczne zwycięstwo Lasoty w wyborach prezydenckich może w przyszłości odbić się czkawką również PiS-owi. Obecny szef krakowskiego IPN-u nie jest formalnie członkiem partii Jarosława Kaczyńskiego i tak samo jak teraz wypowiedział posłuszeństwo PO, tak w przyszłości może również i PiS-owi. Fotel prezydenta Krakowa daje duże możliwości – również w kontekście budowania własnego zaplecza politycznego. A jeśli nawet by do tego nie doszło, to raczej ciężko sobie wyobrazić, że Lasota będzie stał na baczność przy Kaczyńskim i wykonywał każde jego polecenie – tak jak robiłby to np. Andrzej Duda. Ten jednak przegrał cztery lata temu z kretesem – zarówno ze Stanisławem Kracikiem, jak i Jacek Majchrowskim. Najwidoczniej politycy PiS-u doszli do wniosku, że lepsze pyrrusowe zwycięstwo niż żadne.

(bm)