Lifestyle Miasto Polecane

Plaża na Bulwarze Kurlandzkim – fajnie, że powstała, ale widzimy minusy [ZDJĘCIA]

– No co? No fajnie jest – przekonywali krakowianie, którzy przyszli na otwarcie plaży na Bulwarze Kurlandzkim. No i zgadzamy się – fajnie, że taka plaża powstała, ale trzeba nad nią jeszcze trochę popracować.

Wielka piaskownica na brzegu Wisły – tak w skrócie wygląda nowe miejsce spotkań krakowian, niedaleko mostu Kotlarskiego.

Dzieciaki grzebią w piachu, starsi mają chwilę wytchnienia, a niezaangażowani przechodzą obok i zastanawiają się, co to za dziwactwo powstawało.

Więźniowie piaskownicy

Dzieciaki się cieszą, ale też cierpią za każdym razem, gdy próbują się wyrwać do Wisły.

– Nie, tu nie można chlapciu – chlapciu – próbują uspakajać ich rodzice, a dzieci opierające się o liny odgradzające plażę od rzeki wyglądają jak więźniowie wyglądający wizyty.

Ludzi sporo – kilkaset, a czasem pewnie i ponad tysiąc. Głównie starszyzna z dziećmi, choć wokół też pokładała się młodzież. Plusy? Infrastruktura. Stoją ubikacje, jest muzyka puszczana przez Dj-a. Można wypożyczyć sprzęt, można wziąć udział w konkursie.

Generalnie – jest co robić.

Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
Plaża przy Bulwarze Kurlandzkim
navigate_before
navigate_next

Minusy? Gastronomia. Miały być food trucki i były, ale na niedzielny obiad znaleźlibyśmy 8759497593 lepszych miejsce w Krakowie. Nie wymagamy schabowego z ziemniakami i kapustą zasmażaną, ale jednak trzy auta to trochę mało.

Szczególnie, że w jednym zapiekanki, w drugim burgery, w trzecim lody. Jeszcze stoisko z kawą i na tym koniec. Klasyczna jazda obowiązkowa.

– Wiesz, jak pisali, że będą food trucki to liczyłam, że coś fajnego spróbujemy. A tu, delikatnie mówiąc, szału nie ma – mówi Marta.

Pole do popisu

I takie trochę ma się wrażenie po wizycie na tej plaży. Jedzenie jest, ale niezbyt przekonuje. Konkursy i pokazy sympatyczne, ale nikogo na kolana nie rzucą. DJ ma być, to przyjechał – puszcza muzykę i stara się nie przeszkadzać (a uwierzcie, to już jest wielki plus!). Do tego kilka huśtawek, mała bramka do piłki nożnej, siatka do badmintona, możliwość puszczania baniek mydlanych. Słowem – marudzić nie można, bo jest co robić.

Mamy jednak wrażenie, żę organizacyjnie ta plaża daje większe pole do popisu.

pn

zdjęcie tytułowe / fot. KRKnews

I o to właśnie chodzi! Krakowianie, żądajmy więcej takich miejsc!