Aktualności Miastoman Polecane

Prezydent odwołał Elżbietę Koterbę i teraz problem mają… politycy PiS-u

– Odwołanie wiceprezydent Elżbiety Koterby stało się powodem do wychynięcia zza płotu ujadających wiejskich kundelków… tfu… wróć… […]. Jeszcze raz: Odwołanie wiceprezydent Koterby stało się powodem do licznych wystąpień medialnych funkcjonariuszy PiS – pisze Miastoman dla KRKnews.

W swoim cyklicznym podsumowaniu tygodnia nasz publicysta odnosi się do odwołania wiceprezydent Koterby, polityków PiS-u oraz Łukasza Gibały.

Na cotygodniową jazdę bez trzymanki zaprasza Miastoman.

Głuchy telefon

Zakończyła się era „Elki-deweloperki”, jak często Internauci nazywali wiceprezydent Elżbietę Koterbę. Odwołał ją prezydent. Jak czytam – próbował się z nią skontaktować, wysyłał smsy. Nie udało się. Dziwnym trafem pierwszej osobie jakiej udało się dodzwonić do Koterby (już po odwołaniu), był dziennikarz… No i wylała tam ona swoje żale, że o dymisji dowiedziała się z mediów.

No więc tak się zastanawiam. Jedzie zastępca prezydenta na urlop. W Polsce. Umawia się, że będzie oddzwaniać gdyby był problem z zasięgiem. Potem przez kilka dni nie ma z nią kontaktu. A gdyby w tym czasie stało się coś bardziej dramatycznego niż jej własna dymisja? Mamy wiceprezydenta, ale jakoby go nie było… Dziwne tłumaczenie. Więc lepiej byłoby, gdyby pani Elżbieta (już jako prywatna osoba) skorzystała z tej jedynej niepowtarzalnej okazji, kiedy mogła milczeć i pomilczała trochę. Wybrała inaczej – cóż, ciekawe, kiedy zorientuje się, że zrobiła głupotę.

Koterba komentuje swoje odwołanie: “to bezpodstawne i krzywdzące”

Gdzie był PiS?

Odwołanie wiceprezydent Elżbiety Koterby stało się powodem do wychynięcia zza płotu ujadających wiejskich kundelków… tfu… wróć… człowiek na wakacje by pojechał i mu się wszystko myli. Jeszcze raz: Odwołanie wiceprezydent Koterby stało się powodem do licznych wystąpień medialnych funkcjonariuszy PiS. No, już lepiej. Otóż opowiadali oni dużo na temat tego, że powód odwołania mógł znaleźć się wcześniej, no i to karygodne, żeby tak długo tolerować jakieś konflikty interesów. Więc zapytam: a gdzie byliście wcześniej? Koniunkturalnie nie odzywaliście się wtedy, zamilknijcie i dzisiaj.

I jeszcze o formie odwołania. No bo mieli tu funkcjonariusze PiS pewien problem – z jednej strony wypadało potępić Koterbę, ale trzeba byłoby wtedy przyznać Majchrowskiemu rację, że ją wyrzucił. Nie bardzo najtęższe umysły od wystąpień publicznych w PiS-ie potrafiły sobie z tym dać radę. Jak manna z nieba spadło im to, że Koterba nie podjęła kontaktu z Majchrowskim i „o odwołaniu dowiedziała się z mediów”. No więc zaczęli pokrzykiwać, że tak się nie robi!

W tym samym czasie, w środku nocy, rada nadzorcza Polskiego Radia zawieszała swojego prezesa. Ten nie miał nawet okazji z mediów się tego dowiedzieć. Wszyscy spali, jak to po północy.

Koterba, Langer,… kto następny?

Tuż po odwołaniu wiceprezydent Koterby gruchnęła wiadomość, że ze stanowiska odwołany został prezes KHK Ryszard Langer. Następnego dnia media doniosły, że na własną prośbę odchodzi z urzędu sekretarz miasta Paweł Stańczyk. A to podobno nie koniec. Mówi się, że wkrótce ze stanowiskiem pożegna się również wiceprezydent Tadeusz Trzmiel.

I co wtedy zrobi PiS? Tak pięknie rysowała się kampania wyborcza… Można było walić w prezydenta za to, że toleruje „Elkę-deweloperkę”, można byłoby przypominać jakich inwestycji nie udało się przeprowadzić Trzmielowi, ponarzekać na niego, że wydaje pieniądze na drogi donikąd. A tu co? Prezydent odsuwa na bok wszelkie punkty zapalne i do wyborów idzie z nowym otwarciem i nową kartą. Jak żyć PiS-ie? Jak żyć?

Różne są hobby

Niektórzy lubią zbierać znaczki pocztowe (choć tych będzie coraz mniej, bo kto ostatnio listy wysyła?), inni, ci bogatsi, kolekcjonują np. samochody. Jest też w Krakowie taki gość, który lubi referenda. Dwa lata temu ogłosił, że chce by krakowianie poszli do referendum ws. odwołania Jacka Majchrowskiego. I zaczął zbierać podpisy. No ale nie poszło mu: niby zebrał wymaganą liczbę, ale… połowa była sfałszowana.

Teraz Łukasz Gibała (bo oczywiście o nim mowa), chcąc zaistnieć w mediach, mówi, że mieszkańcy powinni pójść do kolejnego referendum. Nic to, że w 2014 roku krakowianie w ogólnomiejskim głosowaniu powiedzieli, że chcą metra. Łukasz Gibała uważa, że powinni pójść jeszcze raz, potwierdzić swoją decyzję, bo… metro jest drogie. Otóż metro drogie było i cztery lata temu – podpowiadam Gibale. I w skrytości ducha jednocześnie obawiam się o wynik takiego, ogłoszonego przez Łukasza Gibałę referendum…

Gibała zdradził, na co wyda pół miliarda (!) złotych z budżetu Krakowa. A oto kolejne pomysły!

Miastoman

Zdjęcie tytułowe: fot. krakow.pl

Znajdź Miastomana także na Facebooku – TUTAJ

oraz na Twitterze TUTAJ

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Tak będzie wyglądał Kraków? “PiS umożliwia betonowanie miasta wzdłuż i wszerz”