Aktualności Czarny wtorek Polecane

Przeciętny Polak ma więcej szczęścia, niż potrafi pojąć

Polaków zapytano, jakie największe nieszczęście spotyka ich od czasu do czasu. Wygrała opcja „Wracam po robocie do domu, a tam obiad niegotowy”. Zaraz przed „Jadę sobie autostradą a tu nagle ktoś przede mną jedzie przepisowo i nie ma zamiaru zjechać na prawo”. Przeciętny Polak to szczęściarz.

Miałem napisać o tym, że Kraków w okresie wakacyjnym jest cudownym miejscem. Mimo starań ZIKiT-u, przez miasto jeździ się dość płynnie, ale wakacyjny Kraków chwyta mnie za serce przede wszystkim swoim leniwym tempem. Oczywiście, ktoś gdzieś zawsze się spieszy, ale generalnie – miasto wyraźnie zwalnia obroty (jeszcze bardziej!). Oczywiście, można natrafić na hordy turystów, ale skoro na ulicach mniej jest nas, krakowian (i studentów!), to i ci przyjezdni gdzieś się rozpływają. W autobusach i tramwajach więcej oddechu, można usiąść nawet w godzinach szczytu.

W wakacyjnym Krakowie sam czuję się trochę jak na wakacjach. Aż chce się włożyć klapki, pstryknąć kilka zdjęć, a potem przysiąść gdzieś przy kawce lub zimny piwku. Tylko telefon od czasu do czasu przypomina, że to nie prawdziwe wakacje i trzeba pamiętać o obowiązkach.

W końcu jednak człowiek dociera do domu, tak jak dzisiaj, a tam, wbrew porannym ustaleniom, obiadu brak. Nie ma. Może będzie, ale później. No ale teraz nie ma. A co może wkurzyć Polaka bardziej niż brak obiadu po powrocie do domu? Przeciętny Polak generalnie ma niezłe życie, choć oczywiście lubi na nie narzekać. Jeszcze do niedawna przeciętny Polak z zazdrością zerkał na Zachód Europy, gdzie żyło się nieco lepiej, ale teraz powoli chyba się to zmienia. Przeciętny Polak zaczyna doceniać to, co ma.

Przeciętny Polak ma szczęście. No OK, podczas II Wojny Światowej nie miał, wcześniej, gdy jego kraj nie istniał, też szczęściarzem nie był. Ale wtedy, gdy średniowieczna epidemia dżumy ścięła z nóg prawie całą Europę oprócz Polski? No albo w przyszłości też Polak będzie mieć szczęście. Otóż jak donosi portal Fronda.pl – Bóg ocali Polskę przed III wojną światową. W orędziu siostry Łucji możemy przeczytać:

„Dla świata będzie zaskoczeniem i szokiem błyskawicz­ne natarcie Chin na Rosję. Natężenie walk i okrucieństwa będą straszliwe. Chińczycy będą naśladować postępowanie Japończyków podczas drugiej wojny światowej: zaskoczenie, szybkość i terror. Zwycięstwa Chin przerażą Stany Zjednoczone (..) Rosja runie na Europę. Polska, Czechy i Słowacja, wiedząc, że w razie zwycięstwa Niemiec czeka je zagłada, stworzą wspólną obro­nę przeciwko Niemcom. (..) Zaznają też klęski Ukraina i Litwa, a w mniejszym stop­niu Łotwa i Estonia. Natomiast Białoruś, Polska i Węgry będą stosunkowo spokojne, ale jedynym narodem, który wyjdzie z tej katastrofy cało, ponieważ będzie chroniony przez Miło­sierdzie Boże, pozostanie Polska. Czechy i Słowacja zostaną zniszczone dopiero w czasie odwrotu wojsk rosyjskich, które będą się cofać w kierunku Ukrainy i Bałkanów. Od południa z Iraku uderzą Amerykanie i wybuchnie powstanie na Kaukazie aż po Turcję. Od strony Turcji zaatakują Anglicy.”

No więc jak widać, przeciętny Polak ciągle będzie mieć szczęście. I nadal największym problemem będzie spóźniony obiad.

(MM)

fot. fot. i.gorshkov via Foter.com

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Dlaczego ten czas tak zaiwania? Przecież to nieludzkie