Biznes

Rafał Sonik krytykuje zakaz handlu w niedzielę. Dlaczego?

Krakowski przedsiębiorca i właściciel trzech centrów handlowych Rafał Sonik ostro skrytykował zakaz handlu w niedziele. Stwierdził, że przyspieszy on przyszły rozwój w Polsce takich gigantów jak amerykański Amazon czy chiński Alibaba.

– Po pierwsze, jest to niezgodne z fundamentalną regułą wolnorynkową – “to co nie jest zabronione, jest dozwolone”. Pozwalać należy na jak najwięcej, a zabraniać ostrożnie i sensownie – mówił przedsiębiorca, cytowany przez serwis Wiadomoscihandlowe.pl. Zdaniem Sonika, zakaz prowadzi też do erozji etosu pracy, który dziś jest “naszym największym bogactwem, naszym kapitałem”.

Najważniejszy zarzut Rafał Sonika dotyczy jednak tego, że zakaz tak naprawdę wzmocni internetowych gigantów z zagranicy, którzy są najsłabiej opodatkowani.

– Tradycyjny handel detaliczny jest najwyżej opodatkowany, bo płacimy podatek od nieruchomości, pokrywamy wszystkie koszty utrzymania tej nieruchomości – parkingi są oświetlone, jest ochrona, działa ogrzewanie czy klimatyzacja – wszystkie te opłaty idą do polskich firm. De facto tradycyjny handel generuje najwięcej środków dla gospodarki w całym łańcuchu dostaw. A kto jest największym beneficjentem? Przeciwna strona, czyli handel internetowy, który minimalizuje swoje opłaty, utrzymując tylko magazyny logistyczne i obsługując przesyłki – mówił Sonik, cytowany przez Wiadomoscihandlowe.pl.

Przedsiębiorca zwrócił uwagę, że handel internetowy tak naprawdę nie będzie należał w przyszłości do polskich firm.

Dlaczego? Co prawda dzisiaj jest bardzo wiele lokalnych sklepów internetowych, ale z czasem na naszym rynku coraz bardziej będą się rozpychać tacy giganci jak Amazon czy Alibaba. Wchłaniają oni mniejszych konkurentów, innym odbierają klientów, bo oferują lepsze ceny. Rosnąca pozycja Amazona odpowiada np. za prawdziwą hekatombę handlową w USA. Zamykane są tam setki sieciowych sklepów, w tym te należące do największych amerykańskich domów towarowych jak Macy’s czy Sears.

– Z punktu widzenia teorii ekonomii jesteśmy więc pożytecznymi idiotami, w taki sposób zarządzamy naszą gospodarką i jej procesami, że my najwięcej tracimy, a korzystają ci, z którymi powinniśmy jak najdłużej i jak najskuteczniej konkurować – ocenił Sonik.

(ip)

fot. Jan Lorek