Aktualności Miasto

Rowerowi terroryści utrudnią dojazd do…

Takiego utrudniania życia mieszkańcom Krakowa nie wymyśliłaby żadna władza. Nawet najgłupszy prezydent / radny / urzędnik nie wpadłby na tak durny pomysł (chyba, że nie doceniam władzy, ale w tym wypadku rowerowi terroryści przeszli samych siebie). Otóż, wspomniane, terroryzujące miasto osoby, wpadły na genialny w ich mniemaniu pomysł i w piątek – czyli dwa dni przed Wszystkimi Świętymi – zorganizują masę krytyczną szlakiem – uwaga, bo to dzieję się naprawdę! – krakowskich cmentarzy!

Pisząc wprost – w dniu, gdy babcie, dziadkowie i pracujący na co dzień ludzie, pojadą na cmentarz, aby posprzątać groby / pomodlić się / odwiedzić zmarłych, ich dotarcie tam będą utrudniali roszczeniowi rowerzyści, którzy na siłę chcą udowodnić wszystkim, że są… fajni.

Organizatorzy przygotowali taką trasę przejazdu:

Trasa przejazdy masy krytycznej / Źródło: https://www.facebook.com/KrakowskaRowerowaMasaKrytyczna/photos/gm.1644569542479982/939711866064355/?type=3&theater
Trasa przejazdy masy krytycznej / Źródło: strona wydarzenia na Facebooku – Świetlana Masa Krytyczna

Nawet na stronie wydarzenia na Facebooku, sami rowerzyści walczą z rowerowymi terrorystami.

Dorian: Trzeba być skończonym idiotą aby wpaść na pomysł takiego wydarzenia dzień przed wszystkimi świętymi. I.pisze to jako rowerzysta z wieloletnim stażem. D e b i l i z m!

Rafał: Proponuję dołożyć jeszcze do trasy przejazdu Cmentarz Podgórski i w Borku Fałęckim. Wtedy będziecie mieli poczucie spełnionej misji, wqurwienia wszystkich dzielnic i rozpowszechniania wizerunku rowerzysty, jako samolubnego idioty.

Piotr: Zdecydowanie powinniście rozważyć zmianę nazwy z masa krytyczna na masa kretynów. Gratuluję durnego pomysłu blokowania miasta i utrwalania złego wizerunku rowerzysty. Gwoli ścisłości – codziennie jeżdżę do pracy na rowerze.

Komentarze
Komentarze

Z jednej strony rozumiem, że rowerowi terroryści chcą walczyć o lepszą przyszłość dla siebie, miasta, kraju i wszechświata, chcą też zwrócić uwagę na swoje problemy i troski dnia codziennego. A jednocześnie sami robią wszystko, aby poparcie społeczne dla takich działań spadało na łeb na szyję. To już nawet nie jest śmieszne. To żałosne i samolubne.

Drodzy Rowerowi Terroryści, sami, na własną prośbę, powodujecie, że mieszkańcy Krakowa się od Was odwracają i zamiast popierać waszą walkę (być może w słusznej sprawie), kpią z was i zaczynają nienawidzić. Jak niżej podpisany.

Łukasz Mordarski

fot. echiner1 / Foter / CC BY-SA